9

Zmiany w algorytmach Google. Teraz najważniejsze będą autorskie newsy i artykuły

Czy da się stworzyć idealny algorytm wyszukiwania, który nie będzie bazował na sieciowej pozycji jakiegoś serwisu, ale wyświetlał w wynikach na przykład oryginalne, autorskie treści które zapoczątkowały późniejsze kopie? Pewnie nie, ale Google stara się by tak właśnie było.

Google ponownie zmienia swoje algorytmy wyszukiwania. Tym razem mają na tym zyskać autorskie treści. Super, często brakuje takich w internecie i wystarczy jedna wiadomość, by później w kilkudziesięciu miejscach była zwyczajnie powielana. Jednocześnie oryginał wcale nie wyskakuje jako pierwszy wynik wyszukiwania i bywają sytuacje, w których treść źródłowego materiału mocno rozmywa się przy kolejnej kopii, która wyświetla się pierwsza kiedy wpiszemy w Google jakąś frazę czy temat. Czy takie zmiany są dobre, czy złe? No cóż, jak to w życiu bywa – każdy kij ma dwa końce, a każdy medal dwie strony.

„Zwykle w najnowszych wiadomościach wyświetlamy najnowszą i najbardziej kompleksową wersję historii, wprowadziliśmy jednak zmiany w naszych produktach na całym świecie by wyróżnić artykuły, które uznajemy za znacząco autorskie. Takie artykuły mogą dłużej pozostawać na bardzo dobrze widocznej pozycji.

(…) nie ma bezwzględnej definicji oryginalnego raportowania, nie ma też bezwzględnego standardu ustalania oryginalności danego artykułu. Może to oznaczać różne rzeczy dla różnych redakcji i wydawców w różnych momentach. Zamierzamy więc cały czas ulepszać algorytmy i pracujemy nad zrozumieniem cyklu życia artykuły i przekazywanej przez niego opowieści.”

Jak zwykle w przypadku algorytmów Google brzmi to dość enigmatycznie i chyba nikt nie do końca wie jak przełoży się na konkretne wyniki wyszukiwania. I niestety to jest standard, bo tak naprawdę nikt spoza Google nie wie jak tego typu zmiany wpłyną na widoczność publikowanych artykułów. Myślę, że nie wiedzą tego nawet spece od SEO i raczej po wprowadzeniu zmian starają się jak najszybciej przetestować je na żywym organizmie, a później wysnuć własne wnioski i wdrożyć zmiany u klientów.

Spekulacji jest oczywiście sporo. Bardzo prawdopodobne jest, że na widoczności zyskają tak zwane follow-upy, czyli aktualizacje ważnych i popularnych tematów, spychające jednocześnie autorskie teksty niżej. To ma sens, w końcu nowszy artykuł przekazuje aktualne informacje i ewentualnie linkuje do starszego lub gdzieś w treści przypomina o oryginalnej treści oryginalnego wpisu.

Ale można to też odebrać inaczej. W dzisiejszych czasach liczy się czas publikacji. A skoro ktoś jest pierwszy (na przykład pierwszy tłumaczy zagranicznego newsa), będzie też pierwszy w polskim internecie. Czy Google nie uzna wtedy, że treść jego wpisu jest pierwsza i to taki „oryginał”, a wszystkie inne artykuły bazują właśnie na nim? Chyba nie muszę mówić, że jak się redaktor spieszy, to się diabeł cieszy i raczej trudno w takim pośpiechu oczekiwać weryfikacji informacji czy jej pieczołowitego przygotowania. Prawda?

Trudno w tej chwili nawet ocenić wagę zmian w algorytmie Googla i to, jak wpłynie na pozycjonowanie wpisów wydawców, a co za tym idzie widoczność w sieci. Może się bowiem okazać, że zmieni się sporo, a może się też okazać, że zmiany będą praktycznie niezauważalne.

Idealny algorytm nie istnieje i oczywiście doceniam, że firma zatrudnia ludzi do współpracy, ale jednak trudno mi uwierzyć by wszyscy byli zadowoleni, z sieci zniknęły fake newsy, a każdy wypychany do przodu przez Google artykuł był tym najlepszym.

grafika: 1, 2

źródło