4

Zbiórka zakończona, wyrośnie nam kolejna świetna polska gra. Jednak pieniądze to nie wszystko

Parę tygodni temu twórcy ciekawego prototypu zatytułowanego SUPERHOT wystartowali ze zbiórką pieniędzy, poprzez serwis Kickstarter. Kilku mieszkańcom Łodzi udało się zebrać ćwierć miliona dolarów, ale co chyba najważniejsze, zbudowali sobie solidną podstawę w świadomości graczy. Tutaj właśnie, a nie w czystej gotówce, drzemie chyba największa siła crowd-fundingu. Przypomnę: SUPERHOT to strzelanina o ciekawej, eksperymentalnej mechanice, […]

Parę tygodni temu twórcy ciekawego prototypu zatytułowanego SUPERHOT wystartowali ze zbiórką pieniędzy, poprzez serwis Kickstarter. Kilku mieszkańcom Łodzi udało się zebrać ćwierć miliona dolarów, ale co chyba najważniejsze, zbudowali sobie solidną podstawę w świadomości graczy. Tutaj właśnie, a nie w czystej gotówce, drzemie chyba największa siła crowd-fundingu.

Przypomnę: SUPERHOT to strzelanina o ciekawej, eksperymentalnej mechanice, której prototyp doceniło publicznie również paru znanych twórców gier wideo, m.in. Cliff Bleszinski. Na stworzenie pełnej wersji deweloper potrzebował stu tysięcy dolarów, – tę kwotę zebrano już w mniej niż 24 godziny. Ostatecznie na rzecz Superhot Team wpłacono 250 798 zielonych (około 765 000 złotych). Dzięki przekroczeniu wartości progowych doczekamy się m.in. trybu speedrun, powtórce i tak zwanego „new game +”, dla osób lubiących wyzwania. Planowana premiera gry to czerwiec 2015.

Oczywiście, już sama kwota robi niezłe wrażenie. Nie są to miliony, które potrafią zbierać prawdziwe sławy i naprawdę rozbudowane projekty, ale Polacy na pewno utrzymują się w górnej części stawki. Wydaje mi się jednak, że najwięcej deweloperzy z Łodzi zyskają w dłuższej perspektywie dzięki szumowi medialnemu, jaki się wokół nich zrobił.

Po pierwsze – w świecie branży. Co prawda skończyły się czasy, kiedy każdy projekt związany z grami wideo lądował na głównych stronach serwisów poświęconych elektronicznej rozrywce, ale ciekawsze produkcje wciąż mają szansę na zwrócenie uwagi redaktorów. A kiedy już Superhot pojawił się w jednym miejscu (o ile dobrze kojarzę, zaczęło się od Kotaku), to machina ruszyła: dziennikarze zagranicznych przepisują od siebie wzajemnie newsy równie chętnie co my, Polacy. Po tym jak Superhot pojawił się raz, łatwiej jest przepchnąć kolejną, o zamknięciu zbiórki. Mamy dwie wzmianki na przestrzeni miesiąca i to jeszcze przed stworzeniem jakiejkolwiek wersji preview. To poziom, o którym niezależni twórcy do niedawna mogli marzyć.

Po drugie – w Polsce. Każdy większy rodzimy projekt wzbudza zainteresowanie mediów. Finansowanie społecznościowe to nośny temat, nowoczesny i dosyć ciekawy, miło się o nim pisze i miło się o nim czyta – w skrócie „kreatywni ludzie robią ciekawe rzeczy, z pominięciem bezdusznych instrumentów finansowania”. Liczba wzmianek o Superhot nawet w zupełnie niezwiązanych z branżą mediach, jak NaTemat czy Wyborcza, z pewnością któregoś dnia zaprocentuje, kiedy przyjdzie do szukania inwestorów, względnie negocjacji z wydawcami.

Jeżeli pracujecie w tej chwili nad jakimś projektem przeznaczonym dla odbiorców indywidualnych, to crowd-funding jest nie do przecenienia. Nie ważne czy użyjecie zagranicznych platform czy polskich – można bardzo dużo zyskać, a w razie niepowodzenia niewiele jest do stracenia. Pamiętajcie tylko, że niezależnie od zbierania pieniędzy od innych, musicie też dać coś od siebie.