Świat

Zażywasz tabletkę i poznajesz całą polską literaturę. Albo filmografię Keanu Reevesa...

MS
Maciej Sikorski
22

Kilkanaście lat temu, dziecięciem będąc, obejrzałem w TVP film Komputer w trampkach. Wywarł na mnie spore wrażenie, na tyle mocne, że pamiętam obraz do dzisiaj. Tytuł co prawda wyparował z pamięci, ale w czasach Internetu szybko można to naprawić. I właśnie o pamięci będzie za chwilę. Pojawią się te...

Kilkanaście lat temu, dziecięciem będąc, obejrzałem w TVP film Komputer w trampkach. Wywarł na mnie spore wrażenie, na tyle mocne, że pamiętam obraz do dzisiaj. Tytuł co prawda wyparował z pamięci, ale w czasach Internetu szybko można to naprawić. I właśnie o pamięci będzie za chwilę. Pojawią się też tabletki, nowa metoda nauczania i chodzące encyklopedie. Takie, jak bohater przywołanego filmu.

Podejrzewam, że część z Was kojarzy wspomniany tytuł, jeśli nie, to w skrócie nakreślę fabułę: bohaterem jest młody student, obibok, który przed jednym z egzaminów postanawia wykraść pytania do testu semestralnego. Podprowadza je z komputera wykładowcy, instalacja elektryczna zostaje uszkodzona przez piorun, zwarcie powoduje, że informacje z komputera/Internetu przepływają do mózgu studenta. Wszystkie. Mamy tytułowy komputer w trampkach. Chłopak zna wszystkie języki, świetnie tańczy, rozpoznaje na ulicy przestępców ściąganych listem gończym, staje się gwiazdą telewizyjnego show. Bomba.

Naście lat temu musiałem to oglądać z wielką uwagą – jak się okazuje zapamiętałem całkiem sporo. Pewnie sam chciałem przeżyć podobny wypadek. I długo zastanawiałem się, czy jest możliwe, by w jakiś sposób stworzyć hybrydę ludzkiego mózgu i komputera. Przecież to musi być wspaniała mieszanka (trochę mi przeszło po obejrzeniu Przyjaźni na śmierć i życie Wesa Cravena). Teraz siedzę w nowych technologiach, praktycznie każdego dnia czytam o wynalazkach, badaniach i osiągnięciach, które jeszcze dziesięć lat temu funkcjonowały wyłącznie w głowach futurologów. Przestałem zastanawiać się, czy możliwe jest wsparcie (poważne, nie kosmetyczne) ludzkiego mózgu zdobyczami techniki. Zastanawiam się już, kiedy to nastąpi i jaką przybierze formę. Dzisiaj uzyskałem pewną wskazówkę.

Co byście powiedzieli na wchłanianie informacji? Nie mam tu na myśli pochłaniania wiedzy w dzisiejszym znaczeniu tego zwrotu, czyli szybkiego i wyróżniającego się uczenia, ale jednak opartego na tradycyjnych rozwiązaniach: czytaniu oraz słuchaniu. Chodzi o przyswajanie danych, które zostaną zaaplikowane w postaci tabletki czy zastrzyku. Taką wizję przedstawił niedawno Nicholas Negroponte, znany amerykański futurolog, którego przewidywania niejednokrotnie znajdywały potwierdzenie w rzeczywistości.

Negroponte nie rozwijał zbytnio swojej wizji, ale kilka wypowiedzianych przez niego zdań pobudza wyobraźnię: człowiek połyka tabletkę zawierającą konkretne informacje, a te wędrują wraz z krwią do mózgu i są lokowane w odpowiednich miejscach. W ten sposób można szybko nauczyć się np. języka obcego. Ale to przecież czubek góry lodowej, bo możliwości wynikające z tego rozwiązania trudno ograniczyć. Gdyby słowa Negroponte okazały się prawdziwe, to dzisiejszy system nauczania przeszedłby do lamusa. Pewnie i tak przejdzie, ale nie spodziewałem się aż tak daleko idących zmian. Przecież realizacja tej prognozy sprawi, że każdy będzie mógł stać się chodzącą encyklopedią, komputerem w trampkach (to wersja dla hipsterów).

Tabletki z wiedzą mają być stosowane za trzydzieści lat. Wiele osób stwierdzi pewnie, że to szmat czasu, ale nie można wykluczać, iż badania nad rozwiązaniami tego typu przyspieszą i szybciej dadzą owoce (oczywiście należy też przyjąć, że to ślepa uliczka). Chociaż wizja Negroponte jest bardzo kusząca, a jej realizacja przyniosłaby ludzkości wiele dobrego, to nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że w dłuższej perspektywie byłoby to niebezpieczne rozwiązanie. Człowiek odzwyczaiłby się od tradycyjnego systemu nauczania i poszedł na łatwiznę, a to mogłoby się okazać zgubne, gdyby nagle tabletek zabrakło. W pewnym stopniu przypomina to sytuację z uczniami, którym zabrano z rąk długopisy i wręczono tablety – sztuka ręcznego pisania przestała być potrzebna i zaczęła zanikać. Może i nie stanowi to problemu, może to naturalny proces, w którym po prostu rugowana jest niepotrzebna umiejętność, ale niepokój pozostaje. Prawie jak po obejrzeniu filmu Cravena…

Źródło grafiki: Wiadomo ;)

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

wiedzainformacje