Polska

Zakupy spożywcze trafią do paczkomatów. Hit czy kit?

MS
Maciej Sikorski
15

Podejrzewam, że trudno byłoby znaleźć wśród naszych Czytelników osoby, które nigdy nie słyszały o paczkomatach. Zakładam nawet, że większość z Was miała już z nimi kontakt – automatów przybywa w polskiej (ale nie tylko) przestrzeni, rośnie zainteresowanie nimi wśród klientów i sklepów. Sukces tego p...

Podejrzewam, że trudno byłoby znaleźć wśród naszych Czytelników osoby, które nigdy nie słyszały o paczkomatach. Zakładam nawet, że większość z Was miała już z nimi kontakt – automatów przybywa w polskiej (ale nie tylko) przestrzeni, rośnie zainteresowanie nimi wśród klientów i sklepów. Sukces tego projektu mnie nie dziwi, bo to naprawdę wygodne rozwiązanie. Zastanawia mnie jednak kolejny ruch, jaki zamierza wykonać InPost – tym razem planują połączyć paczkomaty z rynkiem produktów spożywczych.

Media informowały wczoraj, że InPost ma ambitne plany rozwoju – szykuje się m.in. do podboju francuskiego rynku, na którym w ciągu dwóch lat pojawi się 2,5 tys. paczkomatów. Brzmi nieźle i wypada trzymać kciuki. Nie to jednak najbardziej przykuło moja uwagę w tych komunikatach. Ta skupiła się na zapowiedzi pośrednictwa między sklepami spożywczymi działającymi w branży e-commerce, a klientami. Pisząc krótko: paczkomaty mają umożliwiać odbiór produktów spożywczych.

Projekt nie wydaje się trudny w realizacji z technicznego punktu widzenia – podejrzewam, że stworzenie odpowiednich automatów nie jest piekielnie trudnym wyzwaniem (jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić). Bardziej zastanawia mnie to, czy rynek faktycznie czeka na tę usługę i jakie są szanse na to, że pomysł wypali? Nie ukrywam, że podchodzę do tego projektu dość sceptycznie i zastanawiam się, czy może on odnieść taki sukces, jakim mogą się pochwalić paczkomaty w dotychczasowej formie?

Pojawią się oczywiście głosy, że InPost pewnie lepiej wie, co robi, jak robi i czy ma to sens. Pewnie długo badał ten grunt, konfrontował ze sobą wady i zalety projektu, zdaje sobie sprawę z zagrożeń, ale jednocześnie uznał przeszkody za możliwe do pokonania. Bez bicia przyznam, że jestem biznesowym leszczem i nie zamierzam kłócić się ze specjalistami InPostu. Po prostu jako potencjalny klient nie dostrzegam potencjału paczkomatu w spożywce. To inna para kaloszy, niż odbiór książki, butów czy sprzętu sportowego.

Korzystam z paczkomatów i odbieram z nich przede wszystkim książki. Nie kupię ich na swoim osiedlu, w supermarkecie, a czasem nawet w księgarni. A jeśli będzie to możliwe, to problem może stanowić cena – zazwyczaj wyższa, niż w przypadku oferty wygrzebanej w Sieci. Paczkomat daje możliwość dokonania atrakcyjnego zakupu i odebrania go w równie atrakcyjnej (z punktu widzenia klienta) lokalizacji. W miarę szybko i sprawnie. Powyższy model nie odnosi się tylko do książek – pewnie na podobnej zasadzie kupujecie inne produkty. Ale czy kupicie żywność?

Nie pytam dlatego, że jestem przeciwnikiem kupowania spożywki w Sieci. Robię to od lat i do tej pory raczej się nie zawiodłem. Główne zalety tego rozwiązania? Oszczędność czasu i opcja dostarczenia towaru pod drzwi. Można też zdecydować się na odbiór zakupów w sklepie (np. w Tesco) i jeśli komuś logistycznie odpowiada taka propozycja, to pewnie korzysta. Mając do wyboru towar dostarczony przez kuriera do mojego mieszania albo wycieczkę do paczkomatu, raczej nie będę się zastanawiał. Zwłaszcza, że za tę pierwszą usługę zazwyczaj nie płacę, więc paczkomat nie przekona mnie lepszą ceną.

Fakt, że ja nie płacę za kuriera sklepu spożywczego (lub płacę niewiele), nie oznacza oczywiście, iż wszyscy mogą się cieszyć takim bonusem. Niektórzy za dowóz muszą zapłacić sporą sumę lub w ogóle są poza zasięgiem kuriera i tym samym spożywcze e-commerce nie wchodzi w ich przypadku w grę. Podejrzewam, że właśnie do tej grupy skierowana zostanie usługa InPostu. Tylko czy ci ludzie nagle zaczną kupować żywność w sklepach internetowych? I czy jest to liczna grupa odbiorców? Plusem może być brak ograniczeń czasowych (żywność z paczkomatu będzie można odebrać w środku nocy), ale to nadal nie czyni oferty mega atrakcyjną.

Od momentu zapoznania się z doniesieniami dotyczącymi nowego projektu InPostu kilka razy zmieniałem zdanie na jego temat. Najpierw stwierdziłem, że to dobry pomysł na rozwój biznesu, potem doszedłem do wniosku, iż nie ma on sensu, ostatecznie rozłożyłem ręce i pomyślałem, że poczekam na rozwój wypadków. Jestem naprawdę zainteresowany tym, jak firma ogarnie plan i czego można się spodziewać po nowej usłudze. Może okaże się, że za rok będę odbierał swoje zakupy spożywcze w paczkomacie…

Źródło grafiki: inpost.pl

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

e-commerceinpostPaczkomat