13

Za zawartością News Feeda niegdyś stali… pracownicy Facebooka

Ogromne ilości aktywności, które pojawiają się na Facebooku to z jednej strony optymistyczny znak dla Marka Zuckerberga i jego zespołu, ponieważ oznacza to, że zainteresowanie portalem nadal się utrzymuje, zaś z drugiej strony może być to nie lada problem, gdyż przesyt informacji może odstraszyć część użytkowników. Jak więc wyselekcjonować te najciekawsze i w jakiej kolejności […]

Ogromne ilości aktywności, które pojawiają się na Facebooku to z jednej strony optymistyczny znak dla Marka Zuckerberga i jego zespołu, ponieważ oznacza to, że zainteresowanie portalem nadal się utrzymuje, zaś z drugiej strony może być to nie lada problem, gdyż przesyt informacji może odstraszyć część użytkowników. Jak więc wyselekcjonować te najciekawsze i w jakiej kolejności je posortować? Tym zajmują się opisywane już przeze mnie algorytmy, lecz nie zawsze tak było…

W trakcie konferencji poświęconej News Feedowi, która odbyła się we wtorek, mieliśmy okazję poznać nie tylko szczegóły dotyczące działania strumienia nowości, lecz także historię kryjącą się za jego powstaniem oraz początkach działania. Otóż około 8 lat temu, Facebook poszukiwał kogoś, kto podejmie się stworzenia centralnego miejsca dla wszystkich informacji, którymi dzielą się użytkownicy. W pierwszych miesiącach swej działalności, Facebook umożliwiał zapoznawanie się ze zmianami statusów czy oglądaniu nowych zdjęć poprzez zaglądanie na profil każdego z użytkowników z osobna. Dziś, dosyć trudno jest wyobrazić sobie, by ktokolwiek miałby ochotę i/lub czas przejrzeć choć część osi czasu osób znajdujących się w gronie znajomych.

W tym celu zatrudniony został Chris Cox, który wraz z Ruchim Sanghvi Andrew Bosworth’em zbudowali coś, co dziś oglądamy w nieco zmienionej formie zaraz po odwiedzeniu adresu facebook.com. Z początku, tak duża zmiana nie została zbyt dobrze przyjęta, a na Facebooku zaczęły powstawać grupy, które pragnęły wycofania nowości. Z czasem, (prawie) jak zawsze, złość użytkowników zelżała i zaczęli oni doceniać te dobre strony zmiany, której byli świadkami. Jeszcze przed rokiem 2007 na Facebooku obecne były dziesiątki milionów użytkowników i już wtedy to właśnie Facebook decydował o tym, z jakimi treśćmi będą się zapoznawać. Biorąc pod uwagę skalę, na jaką Facebook działał na tamten moment, możemy domyślać się, że właśnie wtedy swoje początki miał algorytm decydujący o zawartości strumienia nowości. Wygladało to jednak nieco inaczej…

Dwóch gości, dwa laptopy, kąt biura Facebooka. Właśnie tam, właśnie na tych komputerach, zapadały decyzje o tym, że tym razem Facebook zaprezentuje na stronie głównej. Za pomocą kilku przycisków, Bosworth i Cox dosłownie „sterowali” zawartością portalu, którą ujrza użytkownicy. Jakimi danymi dysponowali? Nie były to miłe dla oka wykresy i jednoznaczne liczby. Swoje decyzje podejmowali na podstawie e-maili, które otrzymywali oraz tego, co udało im się usłyszeć po wyjściu z biura – na spotkaniu ze znajomymi lub nieznajomymi. To wszystko było brane pod uwagę.

Czy osoby decydujące o treściach w naszych strumieniach nowości można równie dobrze nazwać mitycznymi, jak było to w przypadku pracowników Google sprawdzających strona po stronie mając wpływ na wyniki wyszukiwania? Dziś, wydaje się to mało prawdopodobne, choć nigdy nie możemy być niczego pewni…

Źródło: BusinessInsider. Zdjęcie: Thestar.