34

Za piractwo do więzienia? Nie tędy droga, samuraju!

Walka z piractwem trwa na dobre. Na wszystkich kontynentach, we wszystkich strefach czasowych, na każdym możliwym polu. Mimo, że zjawisko nielegalnego dodawania i pobierania materiałów z internetu jest prawie tak samo stare, jak sam internet, to globalne koncerny muzyczne czy filmowe, wespół z rządami do tej pory nie były wstanie wymyśleć innego sposobu na przeciwdziałanie […]

Walka z piractwem trwa na dobre. Na wszystkich kontynentach, we wszystkich strefach czasowych, na każdym możliwym polu. Mimo, że zjawisko nielegalnego dodawania i pobierania materiałów z internetu jest prawie tak samo stare, jak sam internet, to globalne koncerny muzyczne czy filmowe, wespół z rządami do tej pory nie były wstanie wymyśleć innego sposobu na przeciwdziałanie piractwu, jak kryminalizowanie procederu. I choć trudno byłoby się pokusić o stwierdzenie, że ta polityka działa, choć bez wątpienia może mieć walor odstraszający, to wciąż jest ona kontynuowana. Oto w kolejnym kraju właśnie zaostrzono prawo dotyczące treści objętych prawami autorskimi.

A jest nim Japonia. W Kraju Kwitnącej Wiśni nie od dziś bezpardonowo walczy się z piractwem. Za upowszechnianie i uploadowanie nielegalnych materiałów można trafić do więzienia na 10 lat i dostać grzywnę w wysokości 125 tysięcy dolarów. Również pobieranie takich treści z sieci w Japonii jest nielegalne, ale do tej pory nie było zagrożone karą. Do tej pory.

Bo właśnie japońska legislatura przegłosowała nowe kary, które mają pomagać w walce z piractwem. Od października pobieranie z sieci materiałów objętych prawami autorskimi będzie zagrożone 2 latami więzienia i grzywną na poziomie 25 tysięcy dolarów. Do więzienia będzie można trafić nie tylko za pobieranie muzyki czy filmów, ale nawet za zrobienie kopii zapasowej kupionego DVD. Wprawdzie nowe obostrzenia będą dotyczyć tylko tych internautów, którzy wiedząc, że dany materiał jest chroniony prawami autorskimi, pobiorą go mimo to, to jak wskazują eksperci, przepis jest bardzo ogólny i trudno będzie określić, kto właściwie będzie podlegał ewentualnej karze. Według niektórych głosów sprzeciwu lepszym rozwiązaniem byłaby bardziej intensywna walka z tymi użytkownikami, którzy nielegalne materiały upowszechniają, w końcu bez nich nie będzie co z sieci pobierać.

Jak będzie wyglądać realizacja nowego przepisu mieszkańcy Japonii przekonają się już jesienią tego roku. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejne państwo, o tak zaawansowanym technologicznie społeczeństwie, w XXI wieku decyduje się na prowadzenie walki z piractwem w stylu wieku XX-go. Wprawdzie nie dziwię się koncernom muzycznym, również tym z Japonii, według których tylko w 2010 pobrano nieleganie ponad 4 miliardy plików mp3, że starają się walczyć z tym procederem. Jednak, jak uczy historia, i to wcale nie starożytna, ta metoda się po prostu nie sprawdza, za to przecież coraz większą popularnością cieszą się chociażby takie usługi, jakie oferuje Deezer, gdzie można leganie kupować streaming muzyki. Bez zmiany modelu biznesowego i nowych form dystrybucji treści, a także nowych sposób monetaryzacji tychże, nie wróżę koncernom zwycięstwa w walce z piractwem. A kryminalizacja wydaje się drogą do nikąd.

A co Wy o tym sądzicie? Czy karami więzienia można powstrzymać piractwo?

Fota [1],[2]