Technologie

Z nowym Hyundaiem nie dostaniesz żadnego mandatu

TK
Tomasz Krela
23

Hyundai Genesis to samochód dość kontrowersyjny. Nie chodzi ani o jego napęd, linię nadwozia, czy cenę. To chyba pierwszy samochód, który ma być wyposażony w system, który ma pomóc unikać płacenia mandatów za przekroczenie prędkości. Przynajmniej tak twierdzi rzecznik firmy Guido Schenken, który w r...

Hyundai Genesis to samochód dość kontrowersyjny. Nie chodzi ani o jego napęd, linię nadwozia, czy cenę. To chyba pierwszy samochód, który ma być wyposażony w system, który ma pomóc unikać płacenia mandatów za przekroczenie prędkości. Przynajmniej tak twierdzi rzecznik firmy Guido Schenken, który w rozmowie z dziennikarzami miał uchylić rąbka tajemnicy na temat technologi przyszłości. Dość kontrowersyjnej technologii – trzeba podkreślić.

Podczas australijskiej premiery luksusowego sedana Genesis koreańskiej firmy, rzecznik firmy miał powiedzieć coś, co skłania do zastanowienia się, czy producenci samochodów powinni w pewien sposób ułatwiać, czy wręcz namawiać do łamania przepisów ruchu drogowego.

System, który ma się pojawić w przyszłości w modelu Genesis, jak i można domniemywać innych modelach tego azjatyckiego producenta, ma zbierać dane na temat fotoradarów. Z informacji ma korzystać komputer pokładowy, który na podstawie nawigacji GPS, zamontowanej w samochodzie, będzie wiedział, kiedy zbliżamy się do miejsca, gdzie stoi fotoradar. Do tego momentu całe rozwiązanie przypomina aplikacje znane i popularne również w Polsce, które instaluje wielu kierowców.

To, co ma wyróżnić to rozwiązanie od innych, to fakt, że na 800 metrów przed fotoradarem kierowca ma zostać poinformowany przez sygnał dźwiękowy o tym, że się do niego zbliża. Kierowca zostanie też poinformowany na wyświetlaczu, znajdującym się w kabinie samochodu, o tym, jakie ograniczenie prędkości obowiązuje na danym odcinku drogi. Najciekawszym elementem całej układanki jest fakt, że Hyundai w momencie, gdy kierowca nie ograniczy prędkości do tej określonej w przepisach, zrobi to sam. Najprościej mówiąc, zwolni tak, by nie budząc podejrzeń fotoradaru przejechać obok niego.

Można powiedzieć „Wow, genialne”! Tylko prawda jest taka, że jest to pomaganie w pośredni sposób w łamaniu prawa. Kij zawsze ma dwa końce, można przecież powiedzieć, że ograniczmy prędkość maksymalną samochód do maksymalnej prędkości, z jaką można się poruszać w danym kraju. Oczywiście generować możemy kolejne absurdy. Jestem jednak zdziwiony takim pomysłem, bo o ile producenci samochodów przyzwyczaili nas do nie szpikowania samochodów systemami, mającymi zapewnić lepszy poziom bezpieczeństwa, teraz wpadają na pomysł dla mnie dość kontrowersyjny.

Z drugiej strony wiele fotoradarów stoi prewencyjnie w miejscach niebezpiecznych, by działać zapobiegawczo. Hyundai tam zastosuje się do ograniczeń prędkości, a za 100 metrów gaz do dechy? Naprawdę dziwny pomysł. Zastanawia mnie również, na ile ten system będzie się sprawdzał w sytuacji, np. wyprzedzania innego pojazdu. Czy zbliżając się do fotoradaru nie będzie miał zakusów, by podczas tego manewru wyhamować pojazd.

Zamiast forsowania elektrycznych samochód oraz automonicznych pojazdów, znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie systemów, gdzie samochód odczytuje znaki drogowe (co jest już praktykowane w niektórych modelach), ale żeby z małym marginesem nie pozwalał w takim miejscu przekraczać dopuszczalnej prędkości. Przecież każdy bywa świadkiem, że w miejscach z ograniczeniem prędkości do 50 km/h, ktoś pędzi i nawet 100 km/h.. Jestem ciekaw kiedy i w jakiej formie Hyundai wprowadzi swój nowy system.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu