12

Z branży…pół serio

Branża internetowa to same stresy i nerwy. Wszyscy wiemy, że biznes to trudny a zyski wbrew pozorom nie są aż tak spektakularne. Powodów do stresów może być jednak znacznie więcej. Na przykład może okazać się, że konkurencja zacznie walczyć o dobre praktyki w biznesie (zupełnie bez ostrzeżenia) i pozwie nas za to, że jesteśmy sprytni […]

Branża internetowa to same stresy i nerwy. Wszyscy wiemy, że biznes to trudny a zyski wbrew pozorom nie są aż tak spektakularne. Powodów do stresów może być jednak znacznie więcej. Na przykład może okazać się, że konkurencja zacznie walczyć o dobre praktyki w biznesie (zupełnie bez ostrzeżenia) i pozwie nas za to, że jesteśmy sprytni (sprytniejsi?) i skorzystaliśmy z dobrej nazwy naszej domeny.

O co dokładnie chodzi można przeczytać na interaktywnie.com, w skrócie Agora pozywa serwis Praca.pl dlatego, że ośmielił się tak skonfigurować swoją domenę iż wejście na adres gazeta.praca.pl (podobny adres do agorowego gazetapraca.pl) kończy się przekierowaniem na główną praca.pl (sprawa już raz przegrana teraz powraca) Co prawda przeważnie jak ja się mylę, to nie dodaję kolejnego znaku tylko wręcz o jakimś zapominam – no ale pewnie jestem inny.

W całej tej sprawie ujęło mnie natomiast to, że Agora zaczęła troszczyć się o dobre zasady i walczyć z tak zwaną „nieuczciwą konkurencją”, no bo przecież kupowanie ruchu po to aby podbić wyniki w megapanelu jest bardziej uczciwe (wszyscy tak robią), jeszcze bardziej uczciwe jest tworzenie takich tematów, które nie mają nic wspólnego z treścią artykułu (no ale przecież onet zaczął!) itp.

Coby tego było mało okazuje się, że w „branży” osoba która teraz kieruje naszym działem analiz (a wcześniej pełniła inne funkcje i zna biznes od podszewki) i jest w randze dyrektora raz dwa trzy i przeskakuje do naszej bezpośredniej konkurencji wprost do zarządu.

Wyobrażacie sobie ten stres podczas ustalania budżetów i strategii na następny rok? Wszyscy patrzą po sobie i zastanawiają się czy mogą na głos wypowiedzieć swój tajny plan bo kto wie gdzie jutro będzie pracować połowa słuchaczy. Naprawdę zastanawiam się jak nasze portale radzą sobie z podobnymi przejściami? W końcu nie mówimy tutaj o analitykach z działu sprzedaży tylko o zatrudnianiu w zarządzenie konkurencyjnej spółki „naszego” dyrektora.

Na koniec jeszcze jakby wakacyjnego stresu związanego z spadkami oglądalności i wymuszonymi „akcjami promocyjnymi” było mało okazuje się, że spadają wydatki na reklamę internetową . Nie dość tego, że użytkownicy coraz sprytniejsi to i klienci przestraszyli się kryzysu. No ale jak nie można po dobroci to zawsze można „załadować” nowe większe formy reklam dołączając jednocześnie do światowej czołówki. I tutaj może pójdę nieco pod prąd ale przyznam, że dobrze zrobiona duża reklama (i dobrze wpasowana) podoba mi się o wiele bardziej niż małe boksy czy też klasyczne banery.