youtube
5

YouTube wprowadza ograniczenia, które… nie rozwiążą jego problemów

Przez internet przetoczyła się afera związana z jednym z popularniejszych youtuberów, który pokazał w swoim filmie zwłoki samobójcy. Wobec niego podjęto już pewne kroki - nie może liczyć na dalsze partnerstwo YouTube'a, a także musi się liczyć z poważnym kryzysem wizerunkowym. Na fali tych wydarzeń, usługodawca postanowił wprowadzić zmiany do swojego programu partnerskiego.

Od teraz, wszyscy twórcy na YouTube, którzy chcą przystąpić do YouTube Parnter Program muszą charakteryzować się odpowiednimi statystykami. Przede wszystkim, ich treści muszą być popularne – wymagany jest wskaźnik 4000 godzin wygenerowanych przez widzów w ostatnich 12 miesiącach. Ponadto, twórcy muszą mieć przynajmniej 1000 subskrybentów. Wcześniej wystarczyło przekroczenie bariery 10 000 wyświetleń, aby dołączyć do tego programu.

W przypadku Google Preferred, sekcji reprezentującej 5% najczęściej oglądanych kanałów – specjalnie stworzony sztab będzie czuwał nad tym, aby nie pojawiały się tam filmy zawierające treści kontrowersyjne, niewłaściwe lub brutalne. Ma to na celu zapobieżenie sytuacjom, w których filmy, które nie powinny być w ten sposób promowane zaczynają się bardzo dobrze monetyzować – to ponadto powinno odstraszyć niektórych twórców od chwytania się niewłaściwych praktyk. Ponadto, reklamodawcy na YouTube będą mogli określić „poziom komfortu”, czyli stopień akceptacji dla niektórych typów treści. (np. zawierających wulgaryzmy, itp.)

youtube

YouTube twierdzi, że te zmiany nie wynikają z afery z Loganem Paulem w tle

Opisywana przez nas sytuacja ponownie podniosła debatę na temat jakości treści w serwisie YouTube. Ale już w zeszłym miesiącu CEO YouTube, Susan Wojcicki zapowiadała, że zabezpieczenia przed brutalnymi filmami zostaną nieco ulepszone po to, aby odpowiadać na cały czas rosnący rynek wideo wewnątrz YouTube. Usługodawca twierdzi więc, że właśnie wprowadzane zmiany nie mają żadnego związku z Loganem Paulem i jego wybrykiem. Niewykluczone jednak, że były one swego rodzaju katalizatorem do tego, aby przyspieszyć prace nad szczelniejszym systemem partnerskim.

Nie rozwiązuje to jednak najważniejszego problemu platformy YouTube. Ta w dalszym ciągu kojarzona jest głównie ze słabymi treściami skierowanymi do specyficznych, młodszych widzów

Cóż, od niektórych trendów trudno będzie uciec – młodzi ludzie bardzo chętnie konsumują treści w serwisie YouTube i twórcom, którym zależy na ich uwadze nie należy się dziwić, iż chwytają się przeróżnych praktyk. Ja w dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego ten usługodawca pozwala na umieszczanie filmów, w których np. youtuber bije swoją dziewczynę lub matkę (co opisywaliśmy przy okazji jednej z takich „gwiazd”). Nic więc dziwnego, że w kręgach „pozayoutube’owych” lub hołdujących wysokiej jakości treściom, mainstream w usłudze Google uznawany jest za gorszy lub nawet szkodliwy. Nawet takie zmiany w programach partnerskich nie spowodują, że nagle pod tym względem będzie się działo znacznie lepiej.