8

Yahoo rzuca rękawicę Internetowi!

2014 jest rokiem, w którym każdy chce dostarczać swoim użytkownikom treści. Nie inaczej jest z Yahoo, które będzie kręciło własne seriale i streamowało codziennie przynajmniej jeden koncert. Chodzą także słuchy, że portal ma zainwestować we własnego konkurenta YouTube’a. Dzięki tym ruchom Yahoo wchodzi w kolejne sfery cyfrowej konsumpcji treści. Internetowy gigant ogłosił współpracę z Live Nation, […]

2014 jest rokiem, w którym każdy chce dostarczać swoim użytkownikom treści. Nie inaczej jest z Yahoo, które będzie kręciło własne serialestreamowało codziennie przynajmniej jeden koncert. Chodzą także słuchy, że portal ma zainwestować we własnego konkurenta YouTube’a. Dzięki tym ruchom Yahoo wchodzi w kolejne sfery cyfrowej konsumpcji treści.

Internetowy gigant ogłosił współpracę z Live Nation, największą na świecie korporacją koncertową. Na jej mocy portal zadba o codzienne dostarczanie treści, fanom muzyki na żywo. Każdego dnia w serwisie pojawiać się będzie streaming z jakiegoś koncertu. A jaki to będzie serwis?

Tu na razie możemy gdybać, że Yahoo zechce stworzyć pod tę działalność swojego własnego YouTube’a. Takie słuchy chodziły w tym miesiącu w branży, a stają się one tym bardziej prawdopodobne, że portal ogłosił także pracę nad dwoma serialami: Other Space i Sin City Saints. Wzorem Netflixa wszystkie odcinki danego sezonu zostaną wypuszczone za jednym zamachem.

Yahoo jest więc kolejną firma, która stawia na dostarczenie swoim użytkownikom oryginalnego contentu. Wcześniej na taki ruch zdecydował się np. Microsoft, a już dawno temu Netflix. Jaki z tego można wysnuć wniosek?

Wygląda na to, że każdy z internetowych gigantów równa powoli do Google, czyli firmy, która jak żadna inna obecna jest bardzo szeroko w życiu swoich użytkowników. Strategia polega na całkowitym utrzymaniu użytkowników w swoim ekosystemie, tak, aby nie musieli oni korzystać z usług konkurencji.

Kiedyś mieliśmy multum kanałów telewizyjnych w własnymi treściami. Teraz to samo dzieje się w Internecie.

Pieniędzy na realizację tych celów Yahoo raczej nie zabraknie. Niedawno (Q1 2014) firma zanotowała 1,13 mld dolarów przychodu i 805 mln dolarów zysku i choć Google jest pod tym względem jeszcze hen daleko, to właśnie serwis Marissy Mayer wykazuje się tendencją wzrostową. Zwłaszcza, że coraz lepiej idzie (także na amerykańskiej ziemi) Alibabie, największemu sklepowi internetowemu na świecie, gdzie Yahoo ma 24 % udziałów.

Foto