Felietony

Miesiąc temu kupiłem pierwszego Xboksa w życiu. Żałuję, że tak późno

72

Kiedyś byłem fanboyem PlayStation, a miesiąc temu kupiłem pierwszego Xboksa w swoim życiu.

Z marką PlayStation mam mnóstwo nostalgicznych wspomnień, bowiem to właśnie od ukochanego szaraka rozpoczęła się moja przygoda z grami wideo, która dość znacząco wpłynęła na moje życie. Później przyszło PlayStation 2, konsola, przy której spędziłem chyba największą liczbę godzin. Dalej było PSP i ogromna zajawka na granie przenośne (nie odkryłem wcześniej GameBoya czy Nintendo DS).

Później PS3, PlayStation Vita, która po dziś dzień ma miejsce w moim serduszku, PS4 i w końcu PS5. Po drodze dałem szansę konsolom Nintendo, zaczynając od Switcha, a później wracając do 3DS-a i nawet klasycznego Wii. To zawsze były jednak “inne” sprzęty, które gwarantowały całkiem odmienne doświadczenie, niż konsole Sony - i zwyczajnie byłem przekonany, że nie potrzebuję drugiej “dużej” konsoli, która w dodatku nie ma gier na wyłączność.

Xbox Series S, z którego kiedyś drwiłem, trafił w moje ręce

Coraz częściej miałem jednak ochotę spróbować całego tego ekosystemu. Świetną do tego przepustką wydawał się Xbox Series S, który, muszę przyznać, z początku uważałem za dość nietrafiony pomysł Microsoftu, bez większych szans sukces - jak się okazało, bardzo się myliłem, bo to właśnie XSS sprawia, że tabelki sprzedażowe w giganta z Redmond prezentują się wybitnie w ostatnich miesiącach. Mimo wszystko, perspektywa wejścia w świat Xboksa, nadrobienia takich zaległości jak Forza Horizon 5, seria Halo czy Gears of War sprawiła, że postanowiłem kupić konsolę - i po miesiącu użytkowania, jestem zdania, że była to naprawdę świetna decyzja.

W cenie Switcha można wejść w nową generację konsol - i chociaż po miesiącu grania jestem w stanie stwierdzić, że faktycznie nie jest to true next-gen, bo jednak czuć różnicę między XSS a PS5, to uważam, że jest to świetny pomysł w momencie kiedy nie da się dostać XSX czy nowego PlayStation i jeszcze lepszy pomysł w sytuacji, kiedy XSS będzie naszą drugą, "słabszą" konsolą - dokładnie tak, jak w moim przypadku. To też właśnie idealny sposób, żeby za niewielkie pieniądze doświadczyć świata Microsoftu, czyli głownie…

Xbox Game Pass. Tak, to naprawdę jest game changer

Game Pass. Wiele się o nim nasłuchałem i nie ukrywam, że była to główna motywacja zakupu XSS. Pierwszy miesiąc za 4 zł i katalog tylu gier robi naprawdę duże wrażenie - i nie są to wyłącznie stare produkcje, bo w ciągu ostatniego roku w dniu premiery do Game Passa trafiły takie hity jak Forza Horizon 5, Psychonauts 2 i Halo Infinite, a w przyszłości za ułamek ceny zagrać będziemy mogli między innymi w The Elder Scrolls VI, Starfield oraz STALKER 2: Heart of Chernobyl. Wszystko na Xboksie działa bardzo dobrze - a streamowanie Stardew Valley na konsoli czy smartfonie w wolnej chwili również jest przyjemnym doświadczeniem.

W tym momencie dzięki abonamentowi poznałem Forzę Horizon 5, Guardians of the Galaxy i zabieram się za premierowe Trek to Yomi - a na mojej liście życzeń znajduje się kolejne ponad 80 pozycji. Jest to zatem niemal nieskończone źródło rozrywki za niewielką cenę. Dużo osób nazywa Xboksa Series S “dekoderem do Game Passa” - i szczerze, jest to jak najbardziej komplement i bardzo właściwy sposób korzystania z tego sprzętu.

Rozmiar przemawia na korzyść Series S

Kolejną rzeczą, która mnie mocno urzekła w Xboksie Series S jest jego rozmiar. Wielkość konsoli pozwala na bezproblemowe schowanie jej do plecaka i kontynuowanie zabawy w jakimkolwiek innym miejscu i umieszczenie jej w jakimkolwiek miejscu na biurku, komodzie czy gdziekolwiek indziej - a to naprawdę świetna odmiana po obcowaniu z PlayStation 5.

Ekosystem Microsoftu troszkę skradł moje serce

Cały ekosystem Microsoftu i wiele rozwiązań, których nie ma na PlayStation (mając na myśli głównie chmurę) zrobiło na mnie oszałamiające wrażenie. Biorąc pod uwagę kwotę, jaką wydałem na konsolę, jestem naprawdę zachwycony - to sprzęt otwierający mnóstwo możliwości za cenę ledwo ponad 1300 zł. To idealne uzupełnienie dla posiadaczy PlayStation 5 - z jednej strony mam konsolę o ogromnej mocy, na której mogę ogrywać wszystkie multiplatformowe AAA i fenomenalne gry na wyłączność, z drugiej strony mam tani, zgrabny sprzęt, który otwiera mi mnóstwo dróg i zabawia w wolnym czasie. Nie na miejscu byłoby marudzenie z powodu zaledwie 512 GB miejsca (tym bardziej, że PS5 ma niewiele więcej) czy mniejszej ilości pamięci RAM, bo doskonale wiedziałem, co kupuję.

Po miesiącu korzystania - jestem zachwycony. Jedyną rzeczą, której nie jestem w stanie zrozumieć, są baterie w kontrolerze. Pad sam w sobie jest bardzo dobry, jednak z DualSense nie może się równać. To jednak jedyna wada, jaką zdołałem zauważyć podczas tego miesiąca - a konsola mnie zaabsorbowała do tego stopnia, że w istocie tylko na niej grałem. Cóż, z ręką na sercu mogę przyznać, że zakup Xboksa był strzałem w dziesiątkę.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu