18

Mandaty wzrosną nawet do 5000 PLN? Rzecznik rządu dementuje, ale…

Wczoraj Dziennik Gazeta Prawda opublikował obszerny artykuł na temat zmian w przepisach o ruchu drogowym planuje rząd. Jedną z najciekawszych kwestii jest wysokość mandatów, okazuje się, że miałyby one wzrosnąć nawet o 1000%.

5000 PLN – do tylu może wzrosnąć maksymalna kara

O wyższych mandatach za wykroczenia drogowe pisałem już pod koniec zeszłego roku, ale temat później ucichł, a z uwagi na kryzys związany z koronawirusem, całkiem o nim zapomniano. Okazuje się jednak, że premier Mateusz Morawiecki wcale o sprawie nie zapomniał i pod koniec kwietnia rozesłał do kilku ministerstw (sprawiedliwości, infrastruktury oraz spraw wewnętrznych) list. W tej korespondencji podobno zachęca do zrewidowania przepisów i podniesienia wysokości mandatów w taryfikatorze. Co najciekawsze, tak jak wcześniej mówiło się o wzroście kwoty mandatów o 100%, tak teraz pada nawet kwota 5000 PLN. Taka kara miałyby być wymierzana za najcięższe przewinienia w rejonie przejść dla pieszych i w terenie zabudowanym.

Jak słusznie zauważono, taryfikator mandatów powstał w 1997 roku, ponad 20 lat temu mandat w wysokości 500 PLN był wyższy niż pensja minimalna (450 PLN) i stanowił pod połowę średniej pensji. Dzisiaj jest to odpowiednio 20% i 9%, więc mała podwyżka z pewnością by tutaj nie zaszkodziła. Wzrost o 1000% może być jednak trudny do przełknięcia, na co wskazują nie tylko specjaliści, ale również samo Ministerstwo Sprawiedliwości. Taka wysokość mandatu zwiększałaby prawdopodobieństwo korupcji, a także zwiększyłaby procent odmów przyjęcia mandatu. Sądy mogłyby zostać zalane sprawami, które do tej pory rzadko trafiały na wokandę.

Złośliwi twierdzą, że podniesienie mandatów ma być jednym ze sposobów łatania budżetu, ale to chyba zbyt daleko idące wnioski. Tym bardziej, że oficjalnie rzecznik rządu – Piotr Muller zdementował doniesienia Dziennika Gazety Prawnej. Trudno mu się dziwić, taki temat na 3 dni przed II turą wyborów prezydenckich na pewno nie jest korzystny dla urzędującego prezydenta.

Większe kary za recydywę

Propozycji zmian w przepisach jest jednak znacznie więcej. Mówi się między innymi o zmniejszeniu dopuszczalnego błędu kierowcy związanego z przekroczenie prędkości z 10 km/h do 5 km/h. Premier chciałby też aby za wykroczenia w obrębie przejść dla pieszych i w terenie zabudowanym minimalne mandaty wynosiły od 1000 do 1500 PLN. Planowane jest też wydłużenie ważności punktów karnych o rok, przy jednoczesnym zwiększeniu ich liczby. Zniknęłyby jednak kursy pozwalające na wymazanie kilku punktów, bo nie spełniają swojej roli edukacyjnej. Po przekroczeniu limitu punktów tracimy uprawnienia do prowadzenia pojazdów i musimy zdać od nowa egzamin. Omawiany jest też pomysł aby kierowcy przekraczający pewien próg punktów karnych, płacili automatycznie wyższe mandaty niż standardowo. Miałaby to być dodatkowa kara za notoryczne łamanie przepisów.

Trzeba przyznać, że te pomysły wyglądają bardzo sensownie, szczególnie w odniesieniu do punktów karnych. Potencjalna utrata prawa jazdy czy wyższe kary z pewnością ostudziłyby nieco zapędy części kierowców. Póki co jednak na żadną zmianę przepisów się nie zanosi, parlament nie zdążył nawet jeszcze uchwalić ustawy, która miała umożliwić między innymi zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym. Te zmiany miały wejść w życie od lipca, ale zostały przesunięte w czasie na nieokreślony termin.

źródło: DGP