4

Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla wygody? Jak widać, bardzo dużo

wygoda
Wygoda jest ważna. Na tyle ważna, że to właśnie pogoń za jak największą wygodą wydaje się dominować, jeżeli chodzi o rozwój dzisiejszego segmentu elektroniki konsumenckiej. Z tym, że ta wygoda najczęściej ma swoją cenę.

Kiedy rozmawiam o technologii – czy to ze znajomy, czy z wami na łamach Antyweb.pl, zauważyłem, że dyskusja dzieli ludzi na dwa obozy. Jeden z nich to ludzie, którzy podczas wyboru nowego urządzenia kierują się tylko i wyłącznie funkcjonalnością i trwałością danego rozwiązania. Zazwyczaj są to konsumenci bardzo świadomi, którzy dokładnie badają rynek przed każdym zakupem, nie są przywiązani do jednej marki i dużo czasu poświęcają na aktualizowaniu swojej wiedzy na temat obszaru, w którym działa dane urządzenie. Jest też druga grupa – osoby, które najbardziej cenią sobie w urządzeniach to, że… te po prostu działają. Nie chodzi tu jednak o zwykłe działanie, ale o to, że jak najmniej trzeba przy nich robić, a najlepiej, żeby bezawaryjnie działały od razu po wyjęciu z pudełka. Nie mam absolutnie żadnej możliwości estymacji, która z tych grup jest większa, ale ciężko jest nie odnieść wrażenia, że to właśnie druga grupa jest większa, ponieważ to właśnie ją zdają się faworyzować producenci.

Dla wygody jesteśmy w stanie poświęcić całkiem sporo

Jak byśmy się przed tym nie zapierali, komputery przeszły bardzo, bardzo długą drogę, jeżeli chodzi o ewolucję pod kątem wygody użytkowania. Zmiana z tekstowego DOS na interfejs graficzny, postępująca miniaturyzacja pozwalająca nam zabrać więcej mocy ze sobą, czy też postępująca kompatybilność (chociażby w przypadku ładowarek do telefonów), pozwalająca zapominać o problemach, które mieliśmy jeszcze kilka lat temu. Jednakże takie ułatwienia często nie są „za darmo” i jeżeli chcemy, by coś było wygodne – musimy poświęcić coś innego. I patrząc na to, jakie kategorie produktowe święcą dziś popularność, zacząłem zauważać, że ludzie dla wygody są w stanie poświęcić całkiem dużo. Przykłady? A i owszem, znajdzie się trochę. Zacznijmy może od przechowywania plików w chmurze. Być może powiedzenie „there is no cloud, it’s just someone else’s computer” nie jest do końca trafne, ale w miarę dobrze pokazuje, co robi się zawierzając swoje kopie zapasowe, pliki czy dokumenty wirtualnym dyskom. Masowe wycieki czy włamania na konta znanych osób powinny zniechęcić ludzi do używania tych systemów, a jednak – popularność chmury rośnie z roku na rok.

wygoda

Kolejnego przykładu nie trzeba szukać daleko – jest nim nasze cyberbezpieczeństwo. Policzcie w głowie ile razy wy, albo wasi znajomi, używali do zalogowania się do danego portalu tego samego zestawu „login+haslo””. Oczywiście – taki sposób jest wygodniejszy, ale dzięki temu, jeżeli tylko nasze dane wyciekną w jednym z tych serwisów – ich nabywcy będą w stanie zalogować się do wszystkich naszych pozostałych kont. Jak myślicie, dlaczego kradzież „na blika” jest tak popularna? Ano właśnie dlatego, że  hakerzy mając dane logowania z jednego miejsca po prostu przekleili je do społecznościówki. Osobną kwestią jest używanie opcji „zaloguj przez facebook/google”. Jeżeli jej używamy, to przygotujmy się na to, że dany portal będzie posiadał część bądź wszystkie informacje o tym, co robimy w miejscu, w którym się przez niego zalogowaliśmy.

wygoda

Największy zwrot w kierunku wygody widać jednak w smartfonach, w których niektóre opcje są wręcz zabierane, ponieważ „inne są wygodniejsze”. Tutaj poświęcamy też całkiem sporo. Poświęciliśmy jakość muzyki dla faktu posiadania słuchawek bezprzewodowych, poświęciliśmy żywotność ogniwa baterii na rzecz szybkiego ładowania bezprzewodowego oraz praktycznie całą naszą prywatność na rzecz usług oferowanych przez producentów. Asystenci głosowi, pogodynki, aplikacje lojalnościowe – to wszystko zbiera przecież nasze najcenniejsze informacje, w postaci naszych konwersacji (także prywatnych), lokalizacji, czy tego ile zarabiamy i na co wydajemy. I te dane oddajemy praktycznie za bezcen, właśnie w imię wygody korzystania z oferowanych usług.

Czy jest gdzieś granica wygody?

Nie jestem wynalazcą, więc ciężko jest mi przewidzieć, który aspekt życia zostanie uproszczony i ułatwiony jako następny. Jednak pewien jestem tego, że ułatwienia i uproszczenia będą postępować. Producenci bowiem już dawno odkryli ze prostota obsługi i przystępność technologii otwiera jej drzwi do bardzo szerokiej grupy docelowej, co jest kluczowe, jeżeli chcemy osiągnąć wysokie słupki sprzedaży. Trik polega jednak na tym, że (moim zdaniem) zbyt często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że za dane uproszczenie płacimy czymś innym – bezpieczeństwem, jakością czy nawet – możliwością wykorzystania posiadanego sprzętu w taki sposób jak byśmy sobie tego życzyli (np. w przypadku iPhone’ów, musimy korzystać ze sklepu Apple, który choć wygodny – nie jest sprawiedliwy dla wszystkich).

Jak myslicie. Co jeszcze będziemy w stanie poświęcić dla naszej wygody?