12

Wszyscy się mylicie – Android wcale nie cierpi na fragmentację

Fragmentacja w Androidzie – a co to takiego? Jeżeli dotychczas myśleliście, że system Google’a cierpi na zbytnie rozdrobnienie, jego twórca wyprowadzi was z błędu. Nie, Android wcale nie jest zbyt podzielony. Jest… zróżnicowany. Mówi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Święta prawda, która sprawdza się, ilekroć porównujemy opinie firm na temat swoich produktów […]

Fragmentacja w Androidzie – a co to takiego? Jeżeli dotychczas myśleliście, że system Google’a cierpi na zbytnie rozdrobnienie, jego twórca wyprowadzi was z błędu. Nie, Android wcale nie jest zbyt podzielony.

Jest… zróżnicowany.

Mówi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Święta prawda, która sprawdza się, ilekroć porównujemy opinie firm na temat swoich produktów z opinią użytkowników. Ostatni tego przykład to wywiad udzielony przez Erika Schmidta podczas targów CES 2012 w Las Vegas.

Były CEO Google’a udzielił kilka ciekawych odpowiedzi – m.in. na pytania o Windows Phone i problemy Microsoftu z obsługą procesorów ARM w Windows 8. Skrytykował też pozwy patentowe. Największe zdumienie wśród zebranych wzbudził jednak, wypowiadając się na temat Androida.

Fragmentacja oznacza, że aplikacja działa tylko na jednym urządzeniu, ale nie na innych. Czegoś takiego nie ma w Androidzie.

Schmidt dorzucił, że w takim razie obecnej sytuacji nie można nazywać fragmentacją, a jedynie zróżnicowaniem. Jak to ładnie brzmi! Android jest po prostu dostępny w różnych wersjach, z których każda trochę się różni, nie wpływa to jednak na ogólne działanie systemu. Tak przynajmniej można odczytać przekaz Schmidta.

Eric Schmidt podczas targów CES 2012

Jest o co kruszyć kopie? Może rzeczywiście nie ma znaczenia, jak nazywamy problem? Moim zdaniem nie byłoby się o co spierać, gdyby chodziło wyłącznie o drobne różnice między wydaniami oprogramowania na poszczególne urządzenia. Nie do końca tak jednak jest. Android ma kłopoty z aktualizacjami (to w dużej mierze wina producentów smartfonów), w dodatku niektóre z jego modyfikacji mocno różnią się od podstawowej wersji (np. wydanie dla Kindle Fire).

Jest też kwestia znacznie poważniejsza deweloperów, którzy często narzekają na platformę Google’a. Świetne podsumowanie wypowiedzi Schmidta dał Simon Khalaf, szef Flurry Analytics. Powiedział on m.in., że:

Jeżeli deweloperzy mówią, że Android jest podzielony, to tak jest.

Twórcy aplikacji na Androida często narzekają właśnie na to, czego nie chce zauważyć Schmidt. Programy w zależności od tego, na jakich urządzeniach działają, mają inne wymagania – zarówno pod względem harware’u jak i wersji systemu. Problem może byłby mniejszy, gdyby sprawnie działał proces aktualizacji Androida. Ale wystarczy spojrzeć na statystyki. Ice Cream Sandwich zainstalowany jest obecnie na 1% urządzeń z Androidem.

Mam wrażenie, że Schmidt stara się robić dobrą minę do złej gry. Android radzi sobie świetnie w sprzedaży. Codziennie aktywowanych jest ponad 700 tys. urządzeń z mobilnym systemem Google’a. Android dawno wyprzedził iOS na rynku, jeszcze trochę i stanie się popularniejszy od Symbiana.

Ceną popularności jest jednak fragmentacja systemu – nie da się tego ukryć. Zamiast mydlić oczy użytkownikom, Google powinien zastanowić się, jak rozwiązać problem, albo chociaż doprowadzić do jego zmniejszenia. Chyba że firmie zależy tylko na rosnących słupkach i jak największej liczbie urządzeń z Androidem. A co z satysfakcją klientów?

Źródło grafiki: CNet