Felietony

Fatalna wpadka HBO Max. Abonenci włączyli bajkę Tom i Jerry, a wyświetliła im się Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera

PW
Paweł Winiarski

Pierwszy komputer, Atari 65 XE, dostał pod choinkę...

6

Jak obejrzeć Ligę Sprawiedliwości Zacka Snydera ponad tydzień przed premierą? Przez jakiś czas wystarczyło włączyć na HBO Max bajkę Tom i Jerry. Fatalna wpadka serwisu, która jednocześnie pokazuje z jakimi problemami musi się mierzyć branża filmowa.

Premierę filmu Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera na HBO Max przewidziano na 18 marca. I jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to film zdecydowanie bardziej pasuje na tego typu serwis niż do kin. Ma być bardzo długi, co przy dość nudnej realizacji może okazać się dla widzów niemałym wyzwaniem. Nie żebym był negatywnie nastawiony do oryginalnej wersji - obejrzałem ją dwa razy i nie ukrywałem rozczarowania. Superbohaterskie filmy Marvela nie są może wybitnymi dziełami kinematografii, ale jednak to kilka oczek wyżej od produkcji Warner i nie wierzę, że nowa wersja cokolwiek w tym temacie zmieni.

Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera przypadkowo dostępna na HBO Max przed premierą

Film jeszcze się oficjalnie nie ukazał, a już zaliczył niezłą wpadkę. Czy raczej wpadkę zaliczył serwis, na którym ma mieć swoją premierę. Ktoś z osób odpowiedzialnych za umieszczenie na HBO Max treści musiał niechcący kliknąć nie tam gdzie trzeba (możliwe, że uczył się od naszego mBanku) i widzowie zamiast nowej bajki Tom i Jerry mogli obejrzeć właśnie Ligę Sprawiedliwości Zacka Snydera. Jak to się stało? Nikt nie wie, ale błąd odsyłał do nieodpowiedniego filmu, więc zapewne część abonentów mogła sobie przypadkiem obejrzeć nowość przed premierą. Żeby było zabawniej, przy pauzie serwis twierdził, że wyświetlany jest Tom i Jerry. Oczywiście błąd został naprawiony, a film zdjęty z serwisu, natomiast kto obejrzał ten obejrzał, kto miał zrobić screeny, to je zrobił. Podobno tak zwany "WEBRip" lata już na torrentach, więc samo HBO Max dało przypadkiem okazję piratom do sprawnego umieszczenia pliku w sieci.

Cała ta sytuacja przypomina z jakimi problemami musi się aktualnie mierzyć branża filmowa i pieractwo jest jednym z nich.

Nie jestem zbyt zorientowany w pirackiej scenie, ale jak rozumiem jeszcze przed pandemią Covid i zamknięciem kin, pierwszymi plikami, które pojawiały się nielegalnie w sieci były tak zwane "Cam-y". Jakiś śmiałek uruchamiał w kinie kamerę i w lepszej lub gorszej jakości rejestrował kinowy obraz i dźwięk. Później w sieci pojawiały się "ripy" z płyt lub serwisów VOD. Pewnie część piratów była natomiast wyciekami z materiałów prasowych, choć przecież mnóstwo przedpremierowych pokazów odbywała się w kinach, więc chodziło raczej o seriale udostępniane mediom przed oficjalnym startem. W związku z tym, że nowe filmy mają swoje premiery na platformach sieciowych, zrzucenie bardzo dobrej jakości materiału jest szybsze i łatwiejsze, co owocuje błyskawiczną dostępnością pirackich plików w sieci.

Przeczytaj też: HBO Max - kiedy w Polsce i czym różni się od HBO Go?

Pójdę nawet dalej, zostawiając na chwile branżę filmową i patrząc w stronę rynku technologicznego. Cofnę się o ponad rok i przypomnę jak wyglądają prasowe pokazy, na przykład prezentacje nowych smartfonów. Niezależnie od tego czy takie wydarzenie ma miejsce w Polsce, czy za granicą, na salę wpuszczane są wyselekcjonowane media. Czasem zabierano nam smartfony żeby przypadkiem zdjęcia lub filmy objętych tak zwanym NDA produktów nie trafiły przypadkiem do sieci. Kiedy ktoś chciał zrobić zdjęcie planszy z prezentacji, zaraz ktoś zwracał uwagę, że nie tak się umawialiśmy. Dostawaliśmy datę i godzinę zejścia "embargo" i wracaliśmy do domów. Oczywiście takie ustalenia można naruszyć, ale podpisuje się tyle papierków, że raczej nikt tego świadomie nie robi. W przypadku "spotkań" online czy przedpremierowych konferencji sieciowych jest zupełnie inaczej. Po pierwsze - dużo łatwiej zaprosić wszystkie media, bo przecież spotkamy się w wirtualnym pokoju, nie ma konieczności organizowania przejazdu/przelotu czy wynajmowania dużej sali na pokaz (no bo powiedzmy pokaz jest w Londynie, a zapraszane są media z Polski czy Hiszpanii - trzeba dla nich zorganizować transport i hotel). Dodatkowo nikt nie jest w stanie zweryfikować, czy któryś z obecnych nie nagrywa wszystkiego nawet najprostszym rejestratorem obrazu. Oczywiście wciąż obowiązuje NDA, podpisywane są odpowiednie papierki, ale jednocześnie jeśli ktoś faktycznie chce te ustalenia naruszyć, to zbierze odpowiednie materiały bez kombinowania, w zasadzie minimalnym nakładem sił. I z tym muszą się liczyć firmy prezentujące swoje produkty w sieci.

Wracając do świata filmu. Brałem udział w wielu przedpremierowych kinowych pokazach, gdzie też obowiązywała mnie klauzula poufności, natomiast w takiej sytuacji miałem zerowe możliwości rejestracji oglądanego filmu - mogłem tylko zaspoilerować obraz opowiadając o tym co widziałem. W dobie pandemii przedpremierowe pokazy odbywają się w sieci, media dostają wcześniejszy dostęp do platformy gdzie mogą obejrzeć film u siebie w domu. Chyba nie muszę tłumaczyć, o ile łatwiej jest wtedy o wyciek. Można więc powiedzieć, że HBO Max samo przypadkiem wyszło przed szereg i zrobiło przysługę piratom.

W dość ciekawy sposób do przedpremierowych pokazów podeszła natomiast branża gier. Kiedy kod na jakiś tytuł jest wczesny, osoba chcąca zrealizować materiał z pierwszymi wrażeniami dostaje na przykład dostęp do gry...w chmurze. Nie wiem jak wiele firm się na to zdecydowało, ale uczestniczyłem w kilku pokazach gdzie faktycznie grałem online na kodzie działającym na serwerze producenta lub wydawcy. Mogłem to zrobić tylko w konkretnym bloku czasowym i tylko na wybranej przez wydawcę platformie. Ciekawe podejście, które niestety nie pozwala w pełni ocenić ogrywanej produkcji, chociażby ze względu na różnie w oprawie i responsywności sterowania. Ale pochwała za szybkie dostosowanie się do zaistniałej sytuacji.

Podsumować wpadkę HBO Max można natomiast bardzo prosto - ot głupi błąd, podobnych wpadek w kolejnych miesiącach będzie pewnie więcej.

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu