19

WordPress idzie w dobrym kierunku. Wersja 3.4 to duży ukłon w stronę mniej zaawansowanych użytkowników

Programiści WordPressa nie próżnują. Nowe wydanie, oznaczone numerkiem 3.4 wprowadza szereg interesujących nowości. Teraz użytkownicy będą mogli edytować swoje motywy w trybie podglądu na żywo, umieszczać tweety we wpisach oraz używać tagów HTML w podpisach pod obrazkami. A to nie wszystko! Jak zwykle CMS został pod wieloma względami załatany i usprawniony. Nad WordPressem rozpływałem się […]

Programiści WordPressa nie próżnują. Nowe wydanie, oznaczone numerkiem 3.4 wprowadza szereg interesujących nowości. Teraz użytkownicy będą mogli edytować swoje motywy w trybie podglądu na żywo, umieszczać tweety we wpisach oraz używać tagów HTML w podpisach pod obrazkami. A to nie wszystko! Jak zwykle CMS został pod wieloma względami załatany i usprawniony.

Nad WordPressem rozpływałem się na łamach Antyweba niejednokrotnie. Często też podsuwaliśmy Wam interesujące motywy i skrypty, które mogą znacznie urozmaicić prowadzenie bloga. Nie można zatem pominąć ważnego wydarzenia, jakim jest udostępnienie nowej wersji tego najpopularniejszego na świecie CMS-a. Tym razem nosi ona nazwę kodową „Green”, co jest swoistym hołdem dla gitarzysty Granta Greena. Nie przedłużając zatem skupmy się na tym, co tygrysy lubią najbardziej, czyli nowościach.

Główną zmianą wydania jest edytor motywów z podglądem aktualizowanym w czasie rzeczywistym. Oznacza to, że możemy dostosowywać zainstalowane motywy, decydując i ich palecie barw, rozmiarach i położeniu poszczególnych elementów, a nawet modyfikować system nawigacji po stronie. Oznacza to, że żmudne grzebanie w arkuszu stylów należy już do przeszłości. Twórcy zapewniają, że nowa funkcja jest kompatybilna ze wszystkimi szablonami. Z tego, co udało się mi zauważyć w przypadku jednych będziemy mieli ogrom opcji, a w przypadku innych zmienimy jedynie symboliczne szczegóły. Jest to zatem też w pewnej mierze zależne od autora motywu, czy pozwoli użytkownikom na jego prostą edycję z poziomu WP. Nie można się oprzeć wrażeniu, że jest to duży ukłon w kierunku mniej doświadczonych użytkowników. Co prawda trudno sobie wyobrazić, że ktoś wykupuje hosting, domenę, instaluje WordPressa, a w gruncie rzeczy nie ma pojęcia o kaskadowych arkuszach stylu (choć oczywiście nie można zapominać o użytkownikach platformy WordPress.com). Niemniej jestem przekonany, że wiele osób będzie wdzięcznych za takie ułatwienie. A trzeba jeszcze dodać, że w kolejnych wersjach edytor będzie dostawał nowe funkcje, co na pewno jeszcze bardziej zwiększy jego użyteczność.


Ciekawym dodatkiem jest też skrypt przekształcający linki do pojedynczych tweetów w specjalne bloki, w których możemy się z nimi zapoznać, a także odpowiedzieć, udostępnić dalej czy po prostu dodać autora do obserwowanych. Do tej pory wklejanie postów wiązało się z pewnym utrudnieniem. W wersji 3.4 wystarczy, że wstawimy sam link, a zostanie on automatycznie przekształcony w atrakcyjniejszą formę. Wygląda to bardzo fajnie, więc tym bardziej żałuję, że Twitter nie jest u nas na tyle popularny, by znalazło powszechne zastosowanie.

Wersja 3.4 to również większe możliwości podczas przygotowywania podpisów pod fotografiami. Umożliwiono bowiem w polu „Caption” stosowanie prostych tagów HTML. Nic zatem teraz nie stoi na przeszkodzie, by podać źródło zdjęcia wraz z linkiem do strony autora czy chociażby sformatować lub pokolorować podpis. Rozwiązanie wydaje się bardzo praktyczne.

Naturalnie to nie wszystko. Zadbano też o większe możliwości konfiguracji dynamicznie zmieniających się nagłówków. Teraz dla każdej strony możemy wybrać obraz (i rozmiar) nagłówka ręcznie, korzystając jedynie z biblioteki wysłanych już mediów. Usprawniono też wyświetlanie niektórych widżetów. Pozostałe nowości są już raczej niewidoczne gołym okiem. Mowa tutaj przede wszystkim o optymalizacji kodu, aktualizacji bibliotek, wyeliminowaniu szeregu błędów i niedociągnięć. Pełną listę zmian znajdziecie na stronie WordPressa. Stamtąd też można pobrać nową wersją CMS-a.

Wersja 3.4 wyraźnie pokazuje, w którym kierunku idzie WordPress. To nie będzie kolejny kombajn i moloch, którego obsługa z czasem zacznie sprawiać kłopot mniej zaawansowanym użytkownikom. Wszystkie zmiany, które tutaj zobaczyliśmy to przede wszystkim ukłon w ich stronę. Nie ma co się temu dziwić – przy 72 milionach stron każda aktualizacja  odgrywa niezmiernie ważną rolę. Myślę, że kierunek zmian jest dobry. WordPress coraz bardziej zaczyna przypominać kompleksowe narzędzie, które do podstawowych zastosowań zupełnie niweluje konieczność grzebania w kodzie, a przy tym jest proste i intuicyjne. Taka wizja z pewnością tylko zachęci nowych użytkowników, którzy jeszcze nie mieli z nim do czynienia.