Moje przemyślenia

Wojny fanatyków

Filip Żyro
62

Masz telefon z jabuszkiem - jesteś idiotą przepłacającym za swój sprzęt elektroniczny. Używasz Androida nie dość, że biedak, to jeszcze lubi jak mu telefon zamula. Zainstalowałeś sobie Linuxa, na pewno nie masz życia, bo znasz się tylko na programowaniu. W technologicznym świecie, strasznie łatwo so...

Masz telefon z jabuszkiem - jesteś idiotą przepłacającym za swój sprzęt elektroniczny. Używasz Androida nie dość, że biedak, to jeszcze lubi jak mu telefon zamula. Zainstalowałeś sobie Linuxa, na pewno nie masz życia, bo znasz się tylko na programowaniu. W technologicznym świecie, strasznie łatwo sobie przypinamy łatki. A może to w ogóle taka nasza cecha narodowa?

Na pewno niemal każda osoba, która zagląda na portale technologiczne, będzie miała świadomość tego, o czym mówi tekst. Najkrócej rzecz ujmując, chodzi o wojnę w komentarzach i licytację, który sprzęt jest lepszy. Wystarczy, że któryś z redaktorów ośmieli się wyrazić swoją opinię odnośnie wyższości jednego producenta sprzętu elektronicznego nad drugim, w komentarzach zawsze możemy liczyć na piekło. Polskie piekiełko chciałoby się powiedzieć. Aż strach wyrazić własną opinię, bo nie wiesz, czy ktoś Cię nie wyśledzi na Facebooku i któregoś popołudnia, gdy wyjdziesz z miejsca pracy podanego na profilu Facebookowym, nie rzuci się na ciebie z okrzykiem za iPhona/Samsunga (wstawcie sobie tu jaką markę elektroniki chcecie). Nie mam zamiaru dyskutować o poziomie komentarzy w ogóle, Internet jest za duży żeby generalizować, choć niejednokrotnie, gdy zajrzę w komentarze przecieram oczy ze zdumienia.

Jescze gdybyśmy mówili o polityce, podziały i gorąca temperatura dyskusji byłaby dla mnie do zrozumienia. W końcu polityka ma w jakimś tam stopniu bezpośredni wpływ na nasze życie. Po części oddziałuje na to, czy jest nam dobrze i jak nam się wiedzie w życiu. Czy jako rodzice dwójki dzieci mamy jakiekolwiek ulgi podatkowe za wydanie kilkuset tysięcy złotych do czasu ich pełnoletności na wychowanie nowego podatnika. Po drodze płacimy jeszcze podatek dochodowy, VAT, akcyzę i wiele wiele innych ukrytych podatków. Myśląc o tym trudno się nie wku**ić. Tym bardziej, gdy jesteś samotną matką niepełnosprawnego dziecka, która nie może podjąć pracy na stałe, a rząd w zamian za twoje poświęcenie oferuje Ci 700 zł. Wtedy sytuacja oburzonego jest z goła inna.

Ale czy to jakiego sprzętu elektronicznego ktoś używa/lubi, rzeczywiście wystarczy, aby rozpocząć wojenkę? Nieraz jeszcze przy okazji kogoś obrażając nie przebierając w środkach. Tym bardziej, że nie wierzę, iż to jakiej ktoś elektroniki używa mogłoby mieć jakiekolwiek znaczenie w codziennym życiu. Nie wierzę, że zagorzały fan PC będzie z pogardą spoglądał na użytkownika Maca w rozmowie w cztery oczy. Co innego, gdy zobaczymy kogoś na Macbooku Air w Starbucksie w czapce Supreme. Widząc coś takiego rzeczywiście trudno nie uśmiechnąć się pod nosem, no ale jeżeli ktoś tak wpisuje się w pewien stereotyp tak mocno, to zupełnie co innego. Nie ma jednak takiej możliwości, żebyśmy przestali kogoś lubić tylko dlatego, że zmienił swój telefon z Samsunga Galaxy na najnowszego iPhona. Wyobrażacie sobie podobne antagonizmy w biznesie? Nie ma takiej możliwości. Takie rzeczy po prostu się nie dzieją w prawdziwym świecie, co tylko dowodzi, że tego typu wojenki prowadzone są w Internecie, który wciąż w dużej mierze różni się od tego co realne.

Nie zmienia to jednak faktu, że z jakiegoś powodu ludzie mają chęć prowadzenia tego typu potyczek. Może wynika to z konfliktowej ludzkiej natury, która coraz rzadziej ma możliwość upuszczenia negatywnych emocji. Nic tak nie łączy dwójki ludzi, jak niechęć do tej samej osoby.

Strach w ogóle cokolwiek o swojej ulubionej marce napisać, bo zaraz rzucą się bojownicy innych i gotowi Cię na stosie spalić w imię tego, że nie masz racji. A ty tylko wyrażałeś sympatie dotyczące jakiegoś sprzętu.

Czy naprawdę warto tak spierać się o konkretne marki technologiczne albo konkretne sprzęty? Nie zrozumcie mnie źle. Na pewno nie chcę ucinać komentarzy. Jestem fanem dyskutowania. Wymiana zdań buduje, a od poklepywania się po plecach to ze słodyczy można się co najwyżej porzygać. Ale czy warto sięgać po najostrzejszy arsenał w bataliach słownych? Czy naprawdę trzeba ubliżać innym? A może to wina trolli w komentarzach, którzy schowani za odpowiednim awatarem potrafią każdą dyskusję sprowadzić na złe tory? Miło nam, że wśród naszych czytelników jest tylu zaangażowanych fanów nowinek technicznych. Jednak czasem temperatura dyskusji w komentarzach jest zdecydowanie za wysoka w stosunku do tego, o czym się dyskutuje. A ubliżanie drugiemu czy erraty na dwadzieścia kilka komentarzy, w których próbujemy za wszelką cenę udowodnić, że druga strona nie ma racji, uważam za śmieszne. Nie chcę wyjść na jakiegoś psychopacyfistę, który mówi „przytulmy się i czyńmy dobro. Wiem, że w naszą naturę wpisany jest konflikt. Ale serio? Dać się pociąć za przywiązanie do pewnej marki, zupełnie jak pewien chińczyk co to oddał nerkę za iPhona? No nie wiem. Prawdziwe problemy pierwszego świata. Ale cóż, widać marketing korporacji działa skutecznie. Być może ktoś skutecznie dolewa oliwy do ognia?

Grafika: Webpronews

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

technologiahotmobile