59

Porażka Windows Phone musiała się stać. To nie mogło się udać

Pamiętacie mnie sprzed ponad 5 lat? Tylko Windows Phone, o jak to śmiga, o jak to ładnie wygląda. Jak to fajnie zasuwa nawet na słabszych telefonach. Och. Ach.

Nie można było jednak zakląć rzeczywistości. Zarówno ja, jak i kolega z konkurencji (pozdrawiam!) funkcjonowaliśmy przez pewien czas jako „ambasadorzy” Windows Phone (następnie Windows 10 Mobile) w Polsce. Jeżeli ktokolwiek pytał mnie o Windows Phone, to odpowiadałem: „najlepszy”. Przy wymianie urządzenia proponowałem właśnie jakąś Lumię – dopasowaną do potrzeb. Jak do zdjęć – Lumia z wyższej półki. Lumia, Lumia i jeszcze raz Windows Phone.

Trochę fanbojstwem to zalatuje, co? Z Windows Phone trochę tak było

Każdy, kto jednak zdecydował się na takie urządzenie (z osób, które znałem) był zadowolony. System prosty, niesamowicie przyjazny, nawet elegancki w pewien sposób. Na OLED-ach ciemny motyw prezentował się przepięknie – na Lumii 800 robiło to na mnie niesamowite wrażenie. Tak, jakby ekran się nie kończył, a przy przesuwaniu menu, literki spadały wprost z krawędzi.

Czytaj również:5 rzeczy z Windows Phone, które uwielbiałem

Zajmijmy się jednak poważniejszymi czynnikami, które mogły wpłynąć na porażkę Windows Phone (tak będę nazywał całość projektu – również Windows 10 Mobile).

Microsoft nie traktował poważnie Google – przynajmniej na początku

W trakcie rozkręcania projektu Windows Phone, Microsoft niekoniecznie uznawał Androida jako realnego konkurenta. Google’owski system miał być „do połknięcia”, a na fali znajdował się przede wszystkim iOS. Android w tych czasach funkcjonował jako alternatywa dla „biedniejszych iPhone’ów”, których produkowano wtedy już całkiem sporo, kopiując pozytywny trend od Apple. Co zgubiło Microsoft? Buta. Poczucie wielkiej siły. Nieprawidłowa strategia.

Bo w międzyczasie Google wygrał tym, że jego licencjonowanie jest proste jak budowa cepa. Przychodzi chińska firemka i chce wykorzystać AOSP? Nie ma sprawy. Ktoś, kto tylko ma ochotę, pieniądze, pomysł i wierzy, że mu się uda – może stworzyć swój telefon z Androidem. Z Windows Phone tak nie było – warunki były dużo sztywniejsze. LG, Samsung, HTC mieli swoje smartfony z Windows Phone, ale były to „incydenty”. Najważniejsza była linia Lumia od Nokii (a następnie od Microsoftu). Zakres dostępnych urządzeń był zatem nieco ograniczony, a te były do siebie bardzo podobne w tych samych półkach cenowych. Microsoft bardzo dbał o optymalizację Windows Phone – zatem nie było mowy o ekstrawagancji pod kątem pewnych aspektów specyfikacji.

Android zyskiwał na sile i… zyskiwały usługi Google. YouTube wyrastał w tym czasie na kolejnego… społecznościowego giganta. Microsoft nie mógł przebić się przez popularność Gmaila. Mapy Google również zagarnęły wszystko. Google trzymał w garści Microsoft za pomocą swoich usług i swoich użytkowników. W momencie odcięcia ich od bardzo pożądanych w dalszym ciągu produktów zwrócił ich uwagę na braki Windows Phone (niekoniecznie wynikające z jego samego). Google świetnie to rozegrało pokazując Microsoftowi miejsce w szeregu.

Modern UI nie pomógł. Wcale

Choć Windows Phone pojawił się na rynku prawie 10 lat temu, wcześniej niż Windows 8, w momencie startu niekoniecznie dynamicznie znajdował użytkowników. Ci już wtedy dzielili się między Androidem i iOS, mimo wszystko. Kiedy w 2012 roku wydano Windows 8, ludzie zniechęcili się również do Windows Phone (paskudne kafelki). Nie oszukujmy się, „ósemkę” przyjęto wręcz tragicznie na rynku i sam do niej nie byłem przekonany. Kafle świetnie sprawdzały się na telefonie. Ale już na komputerze – tragicznie. Windows 8.1 nie naprawił wszystkiego. Gdyby Windows 8 wyglądał i działał jak 10-ka, pewnie nie mówilibyśmy o tym problemie.

Do około 2014 roku ludzie podzielili się już między obozami: Windows Phone / iOS / Android. Te dwa ostatnie były najmocniejsze. Narastał trend tworzenia aplikacji mobilnych i szybko okazało się, że najmocniejsi gracze są faworyzowani, natomiast Microsoft i jego platforma – często pomijane. Jak się okazuje, wcale nie dlatego, że Windows Phone był koślawy w produkcji aplikacji. Wręcz przeciwnie – deweloperzy cieszyli się, gdy w software house’ie mieli do czynienia z Windows Phone.

Tworząc projekt dla Windows Phone miałeś do czynienia przede wszystkim z Visual Studio, który jest genialnym narzędziem. Tworzenie aplikacji dla tej platformy było bardzo proste i przyjemne. Prawda, nie było miejsca na innowacyjność w tworzeniu własnych wizji interfejsu (należało trzymać się „design code’u” Microsoftu – przyp. red.) aplikacji. Ale to nie przeszkadzało. Mieliśmy jednak bardzo mało takich projektów, OS nie miał użytkowników i mało kto chciał na niego cokolwiek robić. Dlaczego to upadło? Cóż, prawdopodobnie konkurencja z iOS i Androidem dla Windows Phone była zbyt obciążająca i projekt zamknięto.

Paweł Łoboda – Project Manager, Concise Software

Windows Phone od „deweloperskiej” strony nie znam kompletnie. Wiem jedynie tyle, że twórcy nie mieli z nim problemów, problemem było jedynie zainteresowanie platformą. Wiecie, wychodziła nowa, ciekawa aplikacja – brak klienta dla Windows Phone. Jak było ze Snapchatem? Gdy stał się hitem, użytkownicy Windows Phone byli od niego odcięci. Młodsi ode mnie ludzie, którzy pragnęli korzystać ze Snapchata zwyczajnie irytowali się. Nawet, jeżeli nie dokonali natychmiastowej przesiadki – zapamiętali ten „incydent” i kiedy tylko mogli, odchodzili od Windows Phone.

Windows Phone

Microsoft w pewnym momencie uznał, że nie ma sensu rozwijać tego projektu w kontekście konsumentów (linia x5x – choć pojawiła się bardzo słaba oferta średniaków i budżetowców), trzeba iść w biznes. Biznes Lumii 950 i 950 XL wcale nie przyjął z otwartymi rękami. Windows 10 Mobile okazał się być ociężałym klockiem, który generował straty dla Microsoftu. Jako że gigant był wtedy w okresie optymalizacji kosztów, wiadomo było, że projekt „poleci”. I poleciał. Windows 10 Mobile stał się projektem nierozwijanym, bez wsparcia technicznego.

Czytaj również: Zapamiętaj tę datę. Mobilny Windows umarł

Tak musiało być

Co wskażę jako główny czynnik? Mieszankę idealnego rozegrania Google oraz braku zainteresowania (cyklu: zainteresowanie <-> aplikacje). Microsoft ostatecznie musiał dokładać do tego biznesu i zupełnie nic na nim nie zarobił. Nie mógł tego zrobić w swoim sklepie z aplikacjami. Nie zarabiał na urządzeniu. Na licencjonowaniu systemu też nie. A wkładał mnóstwo wysiłku i w urządzenia i w oprogramowanie. Nic to nie dało.

Czy żałuję? Odrobinę tak, bo serio, lubiłem ten system. Przedstawienie musi jednak trwać – Windows Phone umarł. Rynkiem rządzi duopol.