30

Koniec Windows 7 to kwestia roku. Już za nim tęsknię

Ależ to były czasy. Dwa lata po zakupie pierwszej poważnej "stacjonarki" z Phenomem 9500 i 8800 GT do łupania w takie tytuły jak S.T.A.L.K.E.R: Shadow of Chernobyl w full detalach Windows Vista SP3 - choć całkiem niezły, znudził mi się. Doskonale wiedziałem wtedy o tym, że tuż za horyzontem dumnie kroczy na rynek następca sprzedażowo nieudanego OS-u Microsoftu - Windows 7.

Końcówka roku 2009 – udało się „dorwać” Windows 7 Home Premium w wersji OEM – na dobrą sprawę na maszynie był zainstalowany Windows Vista – też OEM, ale dostarczony wraz z komputerem. W czasie premiery Windows 7 i opublikowania cen poszczególnych licencji okazało się, że uaktualnienie z Windows Vista do Windows 7 kosztowałoby nas 449 złotych. Natomiast Windows 7 Home Premium w wersji OEM kosztował wtedy… 399 złotych. Gdybyśmy nawet wtedy kupili Uaktualnienia, to wynikowo i tak otrzymalibyśmy OEM – lepiej było więc oszczędzić jeden papierek z wizerunkiem Kazimierza III Wielkiego.

Antyweb poleca: jak przejść na Windows 10?

Niezbyt dobrze pamiętam jak przebiegała wtedy, właściwie aktualizacja systemu operacyjnego, ale skoro nie mogę przywołać z tego momentu żadnych wspomnień… najpewniej się udała. Samego Windows 7 natomiast wspominam nawet lepiej niż dobrze – względem Windows Vista SP3 nie mogę mówić o konkretnej rewolucji (ejże, Vista od SP3 była całkiem znośna), aczkolwiek kilka poważnych kwestii uległo znacznej poprawie tuż po uaktualnieniu. Co do wydajności: Vista i tak świetnie hulała na mojej konfiguracji (Vista była krytykowana za ociężałość oraz wymagania sprzętowe), Windows 7 nie miał więc prawa powodować pod tym względem żadnych problemów.

Ach, te wspomnienia. Windows 7 jednak już nie pożyje zbyt długo

Rok. Tyle zostało „siódemce” „spokojnego życia” na rynku systemów operacyjnych. Oczywiście, „mainstreamowy” support dla „siódemki” minął już w 2015 roku, jednak jeżeli chodzi o poprawki bezpieczeństwa, te będą kontynuowane do 14 stycznia 2020 roku. Czyli bez jednego dnia pozostał nam rok na pożegnanie się z tym systemem operacyjnym: po tej dacie będzie on już zwyczajnie niełatany, a przez to potencjalnie niebezpieczny dla użytkowników.

Windows 7

Piszemy o tym krótko po tym, jak okazało się, że… Windows 10 udało się dopiero na początku 2019 roku wyprzedzić Windows 7. Dane z Net Market Share wskazują, że z Windows 10 korzysta 39,22 procent użytkowników – Windows 7 może się pochwalić natomiast wynikiem na poziomie 36,9 procent. Jak trafnie zauważył Konrad – nie jest to różnica, którą można wytłumaczyć błędem statystycznym – biorąc pod uwagę specyfikę danych Net Market Share, maksymalny błąd może wynosić tam około 0,5 – 1 procenta w obydwie strony.

Przeczytaj więcej: Windows 10 prześcignął Windows 7. Chciałoby się powiedzieć… dopiero?

Takie dane z narzędzia analitycznego wskazują, że wielu użytkowników, jeżeli w trakcie tego roku nie przesiądą się oni na Windows 10 będzie mieć niemały problem. Z Windows jest niestety tak, że cyberprzestępcy non stop poszukują możliwości eksploatowania jego luk. Windows 7, jeżeli utraci wsparcie w kontekście bezpieczeństwa będzie łakomym dla nich kąskiem – a każdy użytkownik, który pozostanie z tą wersją może czuć się jak potencjalna ofiara. Oczywiście, firmy będą mieć możliwość skorzystania z rozszerzonego wsparcia pod postacią uaktualnień bezpieczeństwa aż do stycznia 2023 – trzeba będzie jednak za to zapłacić.

Windows 7 dobrym systemem… jest

Jeszcze jest, bo zasadniczo niewiele stoi na przeszkodzie w tym, aby z niego swobodnie korzystać. Ale już za rok będzie to znacząco utrudnione: chyba, że nie interesuje Was to jaki poziom ochrony reprezentuje Wasza maszyna. Osobiście, z uwagi na fakt, że codziennie pracuję z własnymi newralgicznymi danymi, a także tymi, które należą do firm – wolałbym, żeby wykorzystywany przeze mnie OS był możliwie jak najbardziej aktualny i jak najlepiej zabezpieczony przed cyberzagrożeniami.