61

Windows 10 umrze w 2025. To tyle, jeżeli chodzi o „ostatniego Windowsa”

Windows 10 straci wsparcie firmy za 4 lata. Pytanie o jego następcę nie jest więc pytaniem "czy", ale "kiedy".

Windows 10 miał być ostatnim systemem operacyjnym wypuszczonym przez Microsoftu. Zarówno wtedy, jak i teraz uważam, że jest to świetny pomysł. Rozwiązuje on bowiem wiele problemów, ponieważ przez ostatnie lata nie musieliśmy kupować nowego systemu operacyjnego by mieć nowe funkcje i najnowsze zabezpieczenia, dzięki czemu dużo starszych sprzętów znacznie przedłużyło swój żywot. Jednak Windows 10 to też sporo problemów. System aktualizacji sam z siebie działał dobrze, problemem była konieczność znacznego zwiększenia zakresu testów – każda aktualizacja musiała (powinna) być bowiem testowana jak nowy system. Microsoft wyraźnie nie dał sobie z tym rady i stąd takie a nie inne opinie o aktualizacjach. Połączenie rzeczywistych wpadek, negatywnego PR’u i prawdopodobnie informacji, których Microsoft nie chce podawać publicznie do wiadomości sprawiło, że niedługo dostaniemy „zupełnie nowego Windowsa”.

Nowy Windows nie będzie tylko dużą aktualizacją. Na horyzoncie zupełnie inny system

Spekulacje odnośnie tego, czym będzie „Nowy Windows” oraz czy będzie to Windows 11 czy po prostu Windows 10 21H2 nie ustają. Za tym pierwszym przemawiała by narracja Microsoftu który mówi o tym jako o „aktualizacji”. Za tym drugim – pojawiające się przecieki. Jeden z nich bardzo mocno wskazuje na to, że Windows 10, jaki znamy, wkrótce stanie się przeszłością. Wkrótce, czyli za około 4 lata. Wtedy bowiem Microsoft ma zamiar zakończyć wsparcie dla „dziesiątki”. Tak wynika z informacji, które widnieją na stronie Microsoftu.

Co nastąpi po tej dacie? Nic nie wiadomo na pewno – można się tylko domyślać. Jeżeli wierzyć informacjom płynącym z Microsoftu, to czeka nas jakaś duża aktualizacja zrywająca z planem wydawniczym Windowsa 10. Co to będzie – zobaczymy. Możę Windows 11, może po prostu „Windows”. Myślę, że ważniejszą informacją będzie to, jak Microsoft ma zamiar dystrybuować swoje oprogramowanie.

Zmieni się wszystko, czyli nic

Dziś, tak jak kiedyś, nowa licencja na Windows swoje kosztuje. Jeżeli jednak ktoś ma już swoją kopie, to aktualizację do kolejnych wersji (jak 21H1) są darmowe. I tutaj myślę, że nic się nie zmieni – kolejna wersja Windowsa również będzie dostarczona nam za darmo. W przeciwnym razie zdecydowało by się na nią bardzo mało ludzi. Istotne jest natomiast pytanie, jak Microsoft rozwiąże problem kompatybilności systemu z tysiącem istniejących konfiguracji. W przypadku XP, Visty czy 7 za to, by system dobrze działał z hardware’m odpowiedzialni byli albo sami użytkownicy, albo też producenci sprzętu (głównie laptopów). Dystrybucja oprogramowania przez sieć nakłada ten obowiązek na sam Microsoft. Gdybym miał się spodziewać, jakie zmiany zajdą w kolejnej inkarnacji systemu, to strzelałbym, że firma z Redmond będzie bardziej wybredna odnośnie tego, na jakim sprzęcie rzekomy „Windows 11” miałby być zainstalowany. Byłaby to zmiana na lepsze, ponieważ wymagałaby mniej testów (a więc byłyby one dokładniejsze). W takim układzie – kto ma kompatybilny sprzęt dostałby dobrze działającą 11, a kto nie – nie musiałby się martwić, że zepsuje mu ona komputer.

Drugą rzeczą, która moim zdaniem ulegnie zmianie, to częstotliwość aktualizacji. Te co pół roku wyraźnie nie zdały egzaminu. Już wcześniej Microsoft zapowiadał, że może przerzucić się na coroczne aktualizacje i myślę, że w tym wypadku taki schemat jest najbardziej prawdopodobny. Rozwój systemu może być nieco wolniejszy, ale za to – testy mogą lepiej wyłapywać błędy. I tu dochodzimy do kolejnego pytania. Czy „kolejny Windows” będzie w końcu tym ostatnim-ostatnim, który będzie już tylko poprawiany aktualizacjami, czy może pójdziemy drogą MacOS, który co roku prezentuje niby-nowy system, który często jest po prostu zbiorem nowych funkcji.

Mam szczerą nadzieję, że już niedługo dowiemy się w którą stronę zmierza Windows. Skasowanie Windowsa 10X zwiastowało, że część funkcji z niego zostanie przeniesiona do kolejnego desktopowego systemu operacyjnego Microsoftu. Czy będą to bardziej zmiany kosmetyczno-wizualne, czy też czeka nas dużo zmian pod maską – zobaczymy. Co chcielibyście zmienić w obecnym Windowsie 10?