57

Windows 10 nic nie zmienił u mnie w jednej kwestii – nie skłonił mnie do korzystania z aplikacji ze Sklepu

Po niemalże miesiącu z Windows 10 mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest to system po prostu dobry – szybki, bardziej przemyślany i „sprzedany w odpowiedni sposób”. Z drugiej natomiast niekoniecznie sprawdziło się to, o czym trąbiono w mediach – że Windows 10 wreszcie skłoni ludzi do korzystania ze Sklepowych aplikacji dzięki m. in. zdatnym […]

Po niemalże miesiącu z Windows 10 mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest to system po prostu dobry – szybki, bardziej przemyślany i „sprzedany w odpowiedni sposób”. Z drugiej natomiast niekoniecznie sprawdziło się to, o czym trąbiono w mediach – że Windows 10 wreszcie skłoni ludzi do korzystania ze Sklepowych aplikacji dzięki m. in. zdatnym do przenoszenia okienkom i ich adaptowalnym rozmiarom. Guzik prawda. U mnie to tak nie zadziałało.

Oto moje Menu Start. A teraz spójrzcie, z czego korzystam (i z czego nie korzystam)

start

I tu zaczyna się zabawa. Jedyna aplikacja, która jest albo otwarta cały czas, albo otwieram ją w razie potrzeby to Poczta – prosty klient od Microsoftu, który pod paroma względami nawet mi się podoba. Pod paroma nie – jednak mogę z ręką na sercu przyznać, że jest odrobinę lepszy od tego w Windows 8.1. Szybko do niego się przyzwyczaiłem i nie miałem z tym większych problemów. z Ipla korzystam wtedy, gdy mam zły humor i chcę sobie go poprawić dokumentami historycznymi (już kij z tym, że mam obejrzane wszystkie odcinki – po prostu to lubię). Nie wiem, dlaczego jest tak Wikipedia – gdy czegoś szukam, to stronę otwieram w przeglądarce. Podobnie jest z Facebookiem oraz Twitterem, w tym wypadku zależy mi tylko na powiadomieniach. Wiadomości i Pogoda to tylko kafelki, które dają mi znać o tym, co powinienem wiedzieć – nic więcej. Kalendarz i Zegar/Alarmy są tam… bo są. Edge’a nie używam, Slack to aplikacja pulpitowa, OneNote – sporadycznie, a Sklep… nie mam tam czego szukać.

Z pewnością jest jeszcze za wcześnie, by wyrokować o tym, że coś Microsoftowi się nie udało. Ale w miesiąc po tym, jak Windows 10 został wydany, pobrało go i zainstalowano go na ponad 70 milionach maszyn można mówić o pewnym sukcesie. Niewspółmiernym do tego, co dzieje się w Sklepie dla tego systemu, a tam jak widzę zasuwają kołtuny nie mniejsze jak w westernach.

msedge

Wydaje mi się, że siłą Windows 10 jest to, że… oddał użytkownikom to, co zabrała „ósemka”. Łatka wybawiciela bardzo pomaga, jednak również zobowiązuje na przyszłość. Cały czas nie będzie dało się „jechać” na niezłym wizerunku oraz porównaniach do Windows 8.1, czy Windows 7 – bo o nich ludzie w końcu zapomną. Edge okazał się być solidnym niewypałem, w dodatku wcale nie jest to lepsza przeglądarka od jakiejkolwiek na rynku. Choć wydawało mi się początkowo, że Microsoft doskonale rozegrał to rozdanie – okazało się, że za dużo było blefu. Bliższe spotkanie z Microsoft Edge udowodniło mi jednoznacznie, że w dalszym ciągu przeglądarki nie są mocną stroną giganta, a już konkretnym dowodem na to jest fakt, że uparcie korzystam z IE. I trochę się obawiam, że w końcu Microsoft mnie zmusi do przesiadki. Jeżeli będzie to Edge, to niech zostanie mocno poprawiony – inaczej zabiorę manatki do Chrome i narzekać nie będę. Choć brak synchronizacji danych przeglądarki między urządzeniami będzie mi w jakiś sposób doskwierać.

Przed Windows 10 albo jest jeszcze długa droga, albo… bardzo trudne zadanie. Tym będzie udowodnienie, że „dziesiątka” to rzeczywiście krok do przodu, a nie wesołe bicie piany. Trudno być jednoznacznym po miesiącu używania danego systemu operacyjnego, jednak coraz częściej mam wrażenie, że gdy ekscytacja mija, nie mogę doszukać się czegoś, co mogłoby uzasadnić wspominaną wcześniej wyjątkowość Windows 10.

Oby nie skończyło się na rozczarowaniu.

Grafika: 1