18

WiMP już po naszych pierwszych testach, zapowiada się obiecująco

Zaczyna robić się tłoczno – tak można zareagować na pojawienie się kolejnego gracza na polskim runku usług streamingowych. Dziś możemy już korzystać z Deezera czy Muzo, natomiast według ostatnich informacji Spotify jest od krok do wkroczenia do Polski. Jak w tym wszystkim odnajdzie się WiMP i czym może przekonać do siebie potencjalnych użytkowników? Przyjrzymy się. […]

Zaczyna robić się tłoczno – tak można zareagować na pojawienie się kolejnego gracza na polskim runku usług streamingowych. Dziś możemy już korzystać z Deezera czy Muzo, natomiast według ostatnich informacji Spotify jest od krok do wkroczenia do Polski. Jak w tym wszystkim odnajdzie się WiMP i czym może przekonać do siebie potencjalnych użytkowników? Przyjrzymy się.

Muzyka w chmurze staje się coraz bardziej popularna i nic dziwnego – taki sposób odsłuchiwania muzyki niesie za sobą zdecydowanie większe możliwości pod względem poznawania nowych utworów i wykonawców, aniżeli żaden inny. Przy stałej opłacie (lub nawet jej braku) możemy cieszyć się pełnymi albumami ulubionych zespołów, a gdy tylko zapragniemy sięgnąć po zupełnie coś innego bez dodatkowych kosztów. Większość usług umożliwia także odsłuchiwanie personalizowanych stacji radiowych.

Na tą chwilę serwis jest w fazie bety, ale nie ma żadnych problemów, by samemu przekonać się o jego możliwościach. Co ciekawe do założenia konta użyty zostanie nasz adres e-mail i… numer telefonu, na który wysłane zostanie nasze hasło do aktywacji konta i zalogowania. Desktopowa aplikacja wymaga zainstalowania środowiska Adobe AIR, które niezbyt dobrze kojarzy się użytkownikom tego typu aplikacji. Do tej pory jednak nie mogę powiedzieć nic złego na temat samego programu WiMP.

Od razu po uruchomieniu aplikacji zorientujemy się, że ten serwis rzeczywiście został przygotowany dla mieszkańców Polski. Zapowiedzi koncertów znanych grup w Polsce, informacje o nowych krążkach polskich, a także zagranicznych wykonawców oraz szybkie linki do playlist tylko potwierdzają, że wejście na polski rynek nie jest przypadkiem.

Nawigacja po aplikacji i przełączanie się pomiędzy utworami jest banalnie proste i z całą pewnością nie będzie to dla nikogo żadną przeszkodą. Interfejs jest wyraźnie podzielony na kilka kategorii: po lewej stronie mamy główne menu, gdzie znajdziemy odnośniki do takich elementów jak strona główna czy polecane, gdzie znajdziemy zasugerowane przez usługę krążki. Bardzo wygodna jest możliwość dodawania do ulubionych konkretnych wykonawców, pełnych albumów czy pojedynczych utworów – dzięki lewemu menu zawsze to wszystko jest pod ręką.

U dołu aplikacji widoczny jest sam odtwarzacz – bardzo spodobał mi się sposób prezentacji okładki, nazwy wykonawcy, albumu i utworu, jest przejrzyście i czytelnie. Przyciski sterujące znajdujące się w centrum nie wyróżniają się niczym specjalnym, za to co znajdziemy na prawo od nich zasługuje na pochwałę. Jest to lista kolejnych utworów aktualnie odtwarzanej playlisty. Dzięki temu wystarczy tylko zerknąć by zorientować się co usłyszymy za chwilę. Jedno kliknięcie wystarczy, by utwór z takiej listy usunąć, jeżeli natomiast chcemy dodać do niej nowe utwory czy zmienić ich kolejność musimy wybrać opcję „Pokaż kolejkę i historię utworów”, która ukaże się w centrum aplikacji.

Asortyment usługi jest kwestią indywidualnego gustu, dlatego zachęcam każdego z Was do zapoznania się z nim samemu. Wspomnę jedynie, że wyświetlenie albumu lub wykonawcy w wynikach wyszukiwania nie musi oznaczać, że będzie on możliwy od odsłuchania – wszystkie albumy grupy Led Zeppelin „nie są dostępne do odsłuchu”. Szkoda.

Do gustu przypadły mi niezwykle dwa elementy aplikacji – okienko wyszukiwania oraz powiadomienia o zmianie utworu. Gdy tylko zaczniemy wpisywać zapytanie w pole wyszukiwarki poniżej wyświetlone zostaną prawdopodobne wyniki podzielone na kategorie: artyści, albumy, utwory – w bardzo wielu przypadkach ułatwiło mi to odnalezienie tego czego szukałem. W przypadku rozpoczęcia odtwarzania kolejnego utworu z playlisty, w prawym górnym rogu zostaje wyświetlony o tym komunikat okraszony podstawowymi informacji i okładką albumu. Co ważne, o położeniu tego powiadomienia możemy zdecydować sami.

Niestety, od czasu do czasu posłuszeństwa odmawiała najważniejsza funkcja czyli samo odtwarzanie – wybrany utwór startował z kilku(nasto)sekundowym opóźnieniem lub w ogóle do tego nie dochodziło. Na pewno nie jest to wina mojego łącza, bo w tym samym czasie bez najmniejszych problemów korzystałem ze Spotify. Być może po prawdziwie oficjalnym debiucie usługi ulegnie to zmianie. Deezer czy Spoti

Jak już informowaliśmy, przez ograniczony czas możemy za darmo wypróbować pełnie możliwości usługi, dlatego zachęcam Was do założenia konta i przetestowania WiMP – usługi rodem z Norwegii, z której korzysta już blisko 350 tysięcy użytkowników. Jeżeli Spotify będzie zwlekać z uruchomieniem własnej usługi w naszym kraju zbyt długo, to może się okazać, że rynek będzie już nasycony.