15

Wielki brat słucha, a pomagają mu w tym aplikacje na twoim telefonie

Według tajnych dokumentów, które właśnie zostały ujawnione przez The Guardian’a, nowe oblicze afery Prism nabiera nowego wymiaru. W opublikowanych dokumentach możemy przeczytać, że agencje takie, jak NSA i jej brytyjski odpowiednik GCHQ zbierały informacje o użytkownikach nie tylko na podstawie aktywności w sieci, ale wykorzystywały również do tego „dziurawe” aplikacje mobilne. Znacie ten moment, kiedy […]

Według tajnych dokumentów, które właśnie zostały ujawnione przez The Guardian’a, nowe oblicze afery Prism nabiera nowego wymiaru. W opublikowanych dokumentach możemy przeczytać, że agencje takie, jak NSA i jej brytyjski odpowiednik GCHQ zbierały informacje o użytkownikach nie tylko na podstawie aktywności w sieci, ale wykorzystywały również do tego „dziurawe” aplikacje mobilne.

Znacie ten moment, kiedy w momencie instalacji aplikacji na telefonie zastanawiacie się czemu trzeba zaakceptować, regulamin, który mówi, że program „może” gromadzić dane o użytkowniku telefonu? Właśnie wtedy dajecie przyzwolenie na śledzenie aktywności swojego telefonu. NSA postanowiło wykorzystać element zaakceptowania regulaminu, do gromadzenia danych odnośnie użytkowników telefonów z takimi aplikacjami. Za przykład może służyć popularna gra Angry Birds, która wysyła do sieci różne informacje na temat użytkownika telefonu, prawdopodobnie później wykorzystując te dane do celów marketingowych. Oczywiście gra Rovio nie jest jedyna, można śmiało powiedzieć, że większość aplikacji ma tak sprytnie napisany regulamin. Chyba nie myśleliście, że wasza pogoda w telefonie jest zupełnie darmowa? W świecie kapitalizmu takie pojęcie nie istnieje, a to jest właśnie cena, którą płacimy – dajemy informacje o naszych preferencjach i zachowaniach.

Agencje wywiadowcze kolekcjonują te dane. Dane tak szczegółowe, że pozwalają określić wiek posiadacza smartfona, płeć, położenia geograficznego, wykształcenia, miejsca pochodzenia, status materialny, a nawet preferencje seksualne.

Co więcej agencje wywiadowcze są w stanie podejrzeć zdjęcie w trakcie wrzucania ich do serwisu społecznościowego, wykorzystując luki w aplikacjach do robienia zdjęć. Analogicznie gromadzone są dane, odnośnie lokalizacji za każdym razem, gdy ktoś używał nawigacji w telefonie. Wciąż myślisz, że zdjęcia na Snapchatcie znikają raz na dobre?

NSA

Należy mieć jednak nadzieję, że agencje z prozaicznych powodów nie rozpatrywały indywidualnych danych każdego posiadacza smartfona, choć oczywiście byłoby to możliwe, a raczej skupiały się na wyciąganiu wniosków w skali makro. Zostaje więc nadzieja, że nie wszyscy posiadacze smarftona mają założone teczki w elektronicznej bazie danych spółek wywiadowczych.
Nie jest tajemnicą, że namierzanie i podsłuchiwanie poszczególnych telefonów jest ważnym elementem walki z terrorystami, którzy niejednokrotnie w swoich akcja wykorzystują właśnie komórki. Guardian wylicza, że na samo namierzanie telefonów NSA w zeszłym roku wydało miliard dolarów. Jednak w jaki sposób zostały wykorzystane dane zgromadzone o użytkownikach to niestety wiedzą tylko nieliczne osoby ze wspomnianych służb.

Informacje te są potwierdzeniem tego, czego wielu z nas się domyślało. Agencje wywiadowcze nie tylko są w stanie gromadzić dane na podstawie naszej aktywności telefonicznej, a wręcz to robią. Postęp technologiczny tylko im to ułatwia. Wielu z nas (w tym ja) nie wyobraża sobie życia bez swojego smartfona, który ułatwia nam codzienne funkcjonowanie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że bardzo możliwe, iż powoli pleciemy sobie pętle w okół własnej szyi. To co dzisiaj służy, jako narzędzie walki z terroryzmem i kryminalistami, w niepowołanych rękach szybko może obrócić się przeciw zwykłemu obywatelowi. Ten wpis, akurat nie jest miejscem na snucie wizji zniewolonych społeczeństw, skrępowanych za pośrednictwem ogólnoświatowej sieci, do której wszyscy jesteśmy podłączeni. Nie należę do osób łatwowiernych. Nie zaprzątam sobie głowy spiskowymi teoriami dziejów, jednak w kontekście ostatnich rewelacji ujawnionych przez Snowdena, osobom przewrażliwionym na punkcie swojej prywatności polecałbym przesiadkę na nokie 3310, choć i to może nie pomóc, bowiem macki agentów sięgają coraz głębiej.

Grafika: Rena Schild / Shutterstock.com, Snowden