0

Więcej usług związanych z lokalizacją i rzeczywistością rozszerzoną – najbliższa przyszłość mobile’u

Jakby ktoś mnie znienacka zaskoczył pytaniem, co w najbliższej przyszłości zmieni obraz mobile’u, to miałbym pewien problem z odpowiedzią. Wiadomo, szybsze transfery danych, większe moce obliczeniowe procesorów, ale to nie są nowe koncepcje, to jedynie naturalna ewolucja. Okazuje się, że są stosunkowe proste pomysły, przynajmniej w swojej koncepcji, niekoniecznie w technologii, która za nimi stoi, […]

Jakby ktoś mnie znienacka zaskoczył pytaniem, co w najbliższej przyszłości zmieni obraz mobile’u, to miałbym pewien problem z odpowiedzią. Wiadomo, szybsze transfery danych, większe moce obliczeniowe procesorów, ale to nie są nowe koncepcje, to jedynie naturalna ewolucja. Okazuje się, że są stosunkowe proste pomysły, przynajmniej w swojej koncepcji, niekoniecznie w technologii, która za nimi stoi, które mogą w dość znaczny sposób zmienić naszą interakcję z urządzeniami mobilnymi. Dwa takie pomysły zwróciły moją uwagę na spotkaniu IQ2012 zorganizowanym przez Qualcomm w Berlinie.

Możliwość wykorzystania lokalizacji w przetwarzaniu informacji na urządzeniach mobilnych to dziś jedna z kluczowych cech naszych smartfonów i tabletów. Możemy korzystać z nawigacji, wyszukać najbliższe kino czy restaurację, sprawdzić pogodę dla naszej lokalizacji. Wszystkie te funkcje są realizowane za pomocą sprawdzonego systemu GPS. Mimo wszystko takie rozwiązanie posiada sporo istotnych wad. Dla użytkownika najbardziej widoczne jest znacznie krótsze działanie telefony na baterii. Kto korzystał przez wiele godzin z nawigacji lub uprawia sport i korzysta z aplikacji do śledzenia i zapisywania przebytej trasy, ten wie, że czas działania telefonu skraca się drastycznie. Chodzenie z ciągle włączonym GPSem odpada.

Drugi problem dotyczy AGPS (Assisted GPS) i jest po stronie infrastruktury. Gdy chcemy podać np. odległość pomiędzy dwoma urządzeniami, każde z nich musi przesłać swoje współrzędne do serwera, który dokona stosownych obliczeń i odeśle informacje. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że śledzonych urządzeń jest setki lub więcej, wszystkie się poruszają i ciągle konieczny jest transfer danych, okazuje się, że rozwiązanie kiepsko się skaluje. Pozostają jeszcze dwa problemy: nawigacja wewnątrz budynków np. w galeriach handlowych i fakt, że GPS pozwala wykryć jedynie urządzenie,a nie aplikację.

LTE Direct

Wszystkie te problemy w określonych zastosowaniach ma rozwiązać LTE Direct. Ma ono zastąpić GPS, gdy chodzi nie tyle o lokalizacje na kuli ziemskiej, ale swojego rodzaju świadomość swojego otoczenia i tego co się w nim znajduje. Zasięg ma wynosić w praktyce do kilkuset metrów, ale może być regulowany, zależnie od potrzeb i w pewnych sytuacjach może być zdecydowanie praktyczniejsze, żeby ograniczał się do kilkudziesięciu metrów w ramach jednego budynku.

Za pomocą LTE Direct możemy dowiedzieć się na przykład, że w tej samej galerii handlowej w której my się znajdujemy, jest również nasz znajomy, albo, że znajduje się na tej samej stacji metra, czy po prostu w okolicy. Co jest szczególnie istotne, sami możemy określić listy osób o których obecności chcemy być powiadamiani, możemy też określić kto ma widzieć naszą obecność również tworząc swojego rodzaju grupy, lub przełączyć się w tryb samego nasłuchu, to znaczy nas nie widzi nikt, a my widzimy wszystkich, którzy chcą być zobaczeni. Daje to pełną swobodę jeśli chodzi o kreślenie stopnia prywatności, który nas interesuje.

W przeciwieństwie do GPS usługa może być włączona non-stop w tle i nie wpłynie to na czas działania telefonu, co nadaje sens całej koncepcji. Istotne jet również to, że lokalizować się mogą nie urządzenia, a konkretne aplikacje. Skype może wykrywać innych użytkowników ze swojej listy kontaktów, ale osobno może to robić np. Facebook, albo cokolwiek innego. Może to wprowadzić zupełnie nowe możliwości do aplikacji, które do tej pory polegały na lokalizacji, ale jedynie jednorazowo (check-in). Może wreszcie technika i portale społecznościowe zamiast redukować liczbę spotkań ze znajomymi w realu, sprawi, że będą one częstsze, nawet jeżeli przypadkowe i niezaplanowane.

Osobną możliwością jest przesyłanie reklam i ofert z mijanych witryn sklepowych, oraz innych informacji związanych z lokalizacją. W założeniu mają one spełniać funkcję informacyjną i będą widoczne tylko wówczas gdy użytkownik odpali odpowiednią aplikację. Nie jest to więc reklama wciskana na siłę. Czas pokaże czy to się sprawdzi.

Rzeczywistość rozszerzona

Sama koncepcja rzeczywistości rozszerzonej nie jest nowa. Jest już trochę aplikacji, które działają w taki sposób, są tego rodzaju gry, jest też kilka rodzajów tłumaczy, które potrafią zastąpić tekst widziany na ekranie za pośrednictwem kamery, tekstem w innym, wybranym przez nas języku, ale w ten sposób, że zostanie on nałożony na faktyczny obraz. Nie jest więc to nowa koncepcja. Mimo wszystko technologia nie jest szeroko wykorzystywana, a jej potencjał jest dość duży. Qualcomm zaprezentował jej działanie w praktyce. Skanując reklamę danego produktu, możemy automatycznie zobaczyć więcej informacji na jego temat, zobaczyć inne wersje kolorystyczne itp.

Wygląda na to, że tego rodzaju technologia może zastąpić w znacznie bardziej naturalny i miły dla oka sposób kody QR. Zamiast skanować dziwaczne szachownice specjalnymi aplikacjami, które dopiero odsyłają nas na jakąś stronę WWW, możemy po prostu skierować aparat telefonu w kierunku interesującej nas rzeczy, która zostanie rozpoznana i zaprezentowana taki sposób, że nie będziemy mieli wątpliwości na jaki temat otrzymaliśmy informację. Jedynym problemem może być konieczność zastosowania wielu takich programów jednocześnie, jeśli każdy producent będzie miał swoją appkę. Wolałbym bardziej uniwersalne zastosowanie.

Qualcomm stworzył w tym celu specjalny SDK. Technologia nazywa się Vuforia i oczywiście jest opracowana tak aby wykorzystać funkcje procesorów Snapdragon. W efekcie deweloperzy chcący zastosować AR (Augmented Reality) w swojej aplikacji nie będą musieli wyważać otwartych drzwi za każdym razem na nowo, tylko zastosują standardowe narzędzia, przynajmniej w przypadku standardowych zastosowań. To powinno znacznie spopularyzować tego rodzaju podejście do rozpoznawania obrazu i interakcji z użytkownikiem.

Jest też sporo możliwości wykorzystania NFC do interakcji z naszym otoczeniem. Poczynając od rozpoznawania innych urządzeń, tworzenia błyskawicznych sieci ad-hoc do przesyłania plików, przez łatwiejsze parowie urządzeń wymagających bluetooth, jedynie za pomocą ich zbliżenia. Oczywiście niesie to ze sobą nowe wyzwania względem bezpieczeństwa i prywatności, ale z tym trzeba się po prostu liczyć. Każdego rodzaju ułatwienie komunikacji i interakcji z innymi je powoduje.

Do Berlina zostałem zaproszony przez Qualcomm, który opłacił mój przejazd. Nie wpływa to na mają opinię na temat prezentowanych w Berlinie materiałów, nikt nie akredytował mojego tekstu przed publikacją. To ostatni tekst omawiający wyjazd na IQ2012.