10

WhatsApp boi się buntu, więc nie ogranicza ci funkcji aplikacji, jeśli nie zaakceptowałeś nowego regulaminu

logo whatsapp
Nie zaakceptowałeś nowego regulaminu WhatsAppa, a funkcji i tak Ci nie ubywa? To dobrze, bo Facebook wycofał się ze swoich gróźb.

Jeżeli miałbym wskazać najbardziej zaskakujące wydarzenie w świecie technologii 2021, to z dotychczasowych byłaby to niewątpliwie cała sytuacja związana z WhatsAppem i jego nowym regulaminem. Komunikator spotkał się ze sprzeciwem ze strony użytkowników, których prawdopodobnie Facebook się nie spodziewał. Masowe odejście sporej części tamtejszej społeczności okazał się ciosem, obok którego nawet Facebook nie mógł przejść obojętnie. Efekt był taki, że ostateczna data akceptacji regulaminu zaczęła być ruchomą, użytkownicy masowo zaczęli opuszczać platformę, przez co WhatsApp chciał ich przy sobie zatrzymać, a jednym z ostatnich oświadczeń Facebooka w sprawie akceptacji regulaminu były groźby. Albo zaakceptujesz nowy regulamin, albo WhatsApp utnie Ci dostęp do części funkcji. Ale i tutaj gigant poszedł po rozum do głowy i nieco stonował swoje podejście. 15 maja już dawno za nami, a funkcji nie ubywa.

Nie musisz akceptować nowego regulaminu. Facebook nie ograniczy ci funkcji WhatsAppa

Ultimatum które wcześniej postawili twórcy komunikatora mówiło o połowie maja. Po tym czasie każdy, kto nie zaakceptował nowego regulaminu komunikatora, miał stopniowo widzieć coraz mniej opcji w aplikacji. Prawdopodobnie tak by ich ubywało, aż stałaby się ona w dużej mierze bezużyteczną, przez co wszyscy aktywnie z niej korzystający musieliby kliknąć, że zgadzają się na wszystko, co wymyślili sobie twórcy. WhatsApp, mimo że od  wielu lat należy do Marka Zuckerberga, przez wielu nie był z nim kojarzony. O ile Facebook ma łatkę wcielonego zła, będącemu w jego szponach komunikatorowi udało się uniknąć złej sławy. Nowa polityka, zakładająca przechowywanie na serwerach FB wiadomości wysyłanych na WhatsAppie, budzi ogromne wątpliwości. Poziom zaufania do właścicieli popularnego serwisu społecznościowego jest zatrważająco niski — i raczej nikogo to specjalnie dziwić nie powinno, zwłaszcza jeżeli zajrzymy do tego, ile kontrowersji narasta wokół platformy, a także w ile afer jest on zamieszany.

Szczerze mówiąc – nie przypominam sobie większego cyfrowego buntu i migracji niż ten, który nastał po ogłoszeniu zmian przez WhatsApp. Użytkownicy na całym świecie poczuli się oszukani i urażeni, dlatego postanowili nie zgadzać się na wszystko, co podsunie im twórca platformy. Jedni skasowali konta natychmiast, inni jeszcze trochę się wahali — ale nie trzeba było im wiele. W końcu skoro ich rozmówcy zaczęli korzystać z alternatyw w postaci Signala czy Telegrama, więc nic tam po nich. Zainstalowali nowy komunikator, a konto w starym skasowali. Powrót do WhatsAppa wydaje się nieprawdopodobny, przede wszystkim dlatego, że konkurencja wiele rzeczy rozwiązała lepiej. A do wygody człowiek się szybko przyzwyczaja. Mimo wszystko po kilku miesiącach podchodów i prób przeforsowania zmian w regulaminie, Facebook na tę chwilę złożył broń i ponad dwa miliardy tamtejszych użytkowników może odetchnąć z ulgą. Póki co.