Polska

Weźże gadaj ciszej, czyli walka z chamstwem w komunikacji miejskiej

MS
Maciej Sikorski
21

Mam ten komfort, że nie muszę każdego dnia przemieszczać się komunikacją miejską. Pracuję w domu, więc wyprawy do biura mi nie grożą. Dzięki temu nie dokuczają ścisk, wszelakie zapachy czy niesympatyczni współpasażerowie. Nie muszę też słuchać rozmów telefonicznych innych ludzi. Albo puszczanej prze...

Mam ten komfort, że nie muszę każdego dnia przemieszczać się komunikacją miejską. Pracuję w domu, więc wyprawy do biura mi nie grożą. Dzięki temu nie dokuczają ścisk, wszelakie zapachy czy niesympatyczni współpasażerowie. Nie muszę też słuchać rozmów telefonicznych innych ludzi. Albo puszczanej przez nich głośno muzyki czy nawet filmów odtwarzanych na sprzęcie mobilnym. Większość z Was zapewne wie, o czym mowa. Media donoszą dzisiaj, że miasta zamierzają walczyć z głośnymi pasażerami.

Podejrzewam, że mieliście do czynienia z ludźmi, którzy zachowują się bardzo głośno w metrze, tramwaju czy autobusie. Część stanowią oczywisćie duety lub większe grupy, które robią sporo szumu, ale coraz większym problemem są osoby nawijające przez telefon albo słuchające muzyki bez słuchawek. Jeżeli ktoś jedzie rano do pracy/szkoły/na uczelnię i szuka chwili spokoju przed ciężkim dniem (albo po ciężkiej nocy), to z pewnością nie chce słuchać czyjejś playlisty, nie interesuje go też za ile współpasażer kupił zegarek, ile zębów pojawiło się już u dziecka, kto wisi mu kasę i ile. Niestety, jest na to skazany, czasem trudno się wyizolować nawet po włożeniu słuchawek do uszu. Znacie problem? Pewnie znacie.

Sprawa zaczęła też rzucać się w oczy miejskim spółkom komunikacyjnym i władzom - napływają skargi pasażerów, którzy mają dość, coś trzeba z tym zrobić. Dzisiejsze Metro informuje, że do działania wzięli się np. w Krakowie. Tamtejsi urzędnicy chcą uspokoić głośne osoby i zaczną od kampanii z hasłem przewodnim Weźże gadaj ciszej. Na ekranach w autobusach i tramwajach pojawią się spoty tego typu:

Czy to pomoże? Śmiem wątpić. Oczyma wyobraźni widzę nawet scenę, w której ktoś przez telefon referuje, jaki dziwny spot ogląda teraz w autobusie: jakiś garnek, wałek, lekarz. Pewnie chodzi o zdrowe odżywianie. I głośny śmiech na dokładkę. Jeżeli nie prośbą, to może groźbą? Najgłośniejszych pasażerów kierowcy/motorniczy mają ponoć wypraszać z komunikacji miejskiej. Wyobrażacie to sobie? Ja mam z tym problem. Kilku odważnych pewnie się znajdzie, ale po pierwsze, będzie to margines, a po drugie, takie działania mogą spowodować jeszcze większe problemy: jeżeli krzykacze/słuchacze powiedzą, że nie wyjdą i rozpoczną awanturę, to co zrobi kierowca? Będzie się bił?

Idea jest jak najbardziej słuszna, z problemem trzeba się rozprawić, nim przerodzi się to w patologię, ale nie ukrywam, że sceptycznie podchodzę do działań podejmowanych w Krakowie (akcja ma ruszyć w listopadzie). Do działania zabierają się nie tylko w stolicy Małopolski - podobno niegrzecznych pasażerów chcą wziąć na celownik Białystok i Warszawa, to zapewne zachęci inne miasta. I w każdym przypadku urzędnicy oraz pracownicy komunikacji miejskiej natkną się na podobny kłopot: jak egzekwować nowe przepisy, sprawić, by prawo nie było martwe i nauczyć ludzi kultury? Twardy orzech do zgryzienia.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

krakówkomunikacja miejska