57

Dyski HDD odeszły do lamusa? Skądże! Popatrzcie na tego potwora od Western Digital

Dyski półprzewodnikowe skutecznie wypierają swoich talerzowych "poprzedników" na rynku konsumenckim. Tam, gdzie liczy się przede wszystkim szybkość dostępu do danych i żywotność jednostki, sprawdzają się znakomicie i HDD odpadają w przedbiegach. W pewnych zastosowaniach jednak talerzowe dyski są jeszcze niezastąpione i mowa tutaj oczywiście o firmach, które gromadzą sporo danych w wielkich centrach. Tam chce namieszać 14-terabajtowy dysk HDD od Wester Digital.

14 terabajtów. Jak dużo to jest? Naprawdę, bardzo dużo. Taka ilość miejsca spokojnie wystarczyłaby nawet najwytrawniejszemu, płodnemu fotografowi i zadowolony byłby z niej również człowiek, który na co dzień montuje filmy, nawet w najwyższej jakości obrazu. Jeżeli należycie do takich osób, to musicie wiedzieć dwie rzeczy. Zapewne nie zdołalibyście zapełnić 14 terabajtowego dysku HDD i… na razie nie będziecie w stanie go kupić. Western Digital co prawda wypuścił na rynek rzeczony produkt – Ultrastar He12, ale na razie znajduje się on w fazie testów dla wybranych klientów firmy.

hdd

To największy jak dotąd dysk talerzowy na świecie (który będzie produkowany masowo). Dodatkowo, jego wnętrze nasycono helem tak, aby wydłużyć jego żywotność. Talerze obracają się z prędkością 7200 obrotów na minutę, co nie jest szczególnym wyczynem na rynku tego typu nośników. Liczy się jednak pojemność i niezawodność, cechy skądinąd bardzo cenione w centrach danych, czy innych zastosowaniach profesjonalnych. Dodatkowo, producent chwali się kompaktowymi rozmiarami eksperymentalnych nośników, dzięki czemu nie trzeba martwić się o ewentualne przeróbki swojej obecnej infrastruktury.

hdd

Jednak, dyski półprzewodnikowe bardzo mocno gonią HDD – cały czas spada ich cena, a ponadto, wykazano, że do uśmiercenia najlepszych jednostek potrzeba aż… 2 petabajtów danych. Nawet przy „sprzyjających” warunkach, powinno to wystarczyć na naprawdę sporo czasu, najpewniej do wymiany całej infrastruktury. Seagate niedawno ogłosił, że pracuje nad… 60 – terabajtowym dyskiem półprzewodnikowym, który nie dość, że będzie niesamowicie pojemny, to w dodatku zmieści się do standardowej kieszeni 3,5. Technologia bardzo gęstego upakowania NAND pozwoli na uzyskanie bardzo wysokich transferów i małych opóźnień, a ponadto na bardzo niski apetyt na energię.

Jak widać, na rynku nośników w dalszym ciągu jest ciekawie. Western Digital ma jak na razie największy dysk talerzowy na świecie, a tuż za rogiem czai się prawdziwe monstrum oparte o półprzewodniki. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednak, że wojna zostanie ostatecznie wygrana przez nośniki SSD, które na dobre zadomowią się nie tylko w domach, ale również i centrach danych. Western Digital natomiast życzymy powodzenia. Tak na wszelki wypadek.