Muzyka

Wartość rynku muzycznego rośnie. Pomagają serwisy streamingowe i... winyle

MS
Maciej Sikorski
7

Paweł pisał niedawno o sklepach z fizycznymi nośnikami w muzyki, na jakie trafił w Barcelonie. W jednej uliczce kilka takich obiektów, w kolejnej następne - w Polsce trudno o taki widok. Możliwe jednak, że i u nas zacznie ich przybywać - rynek muzyczny w ubiegłym roku urósł, a przyczyniła się do teg...

Paweł pisał niedawno o sklepach z fizycznymi nośnikami w muzyki, na jakie trafił w Barcelonie. W jednej uliczce kilka takich obiektów, w kolejnej następne - w Polsce trudno o taki widok. Możliwe jednak, że i u nas zacznie ich przybywać - rynek muzyczny w ubiegłym roku urósł, a przyczyniła się do tego m.in. rosnąca sprzedaż winyli.

Przed tygodniem ZPAV, czyli Związek Producentów Audio Video opublikował dane dotyczące rynku muzycznego w Polsce w roku 2014. Ciekawe podsumowanie i to z kilku powodów. Rynek urósł w porównaniu do roku poprzedniego, a to zauważalna zmiana - w poprzednich latach notowano spadki. W znacznej mierze wynika to ze wzrostu sprzedaży muzyki w formie cyfrowej - w ujęciu rocznym wartość wzrosła o ponad 30%. Jeszcze ciekawsze jest to, że wzrosła sprzedaż muzyki na nośnikach fizycznych - ostatni raz miało to miejsce podobno 8 lat temu. Swoje zrobiły tu winyle:

Najbardziej spektakularnym wzrostem mogą pochwalić się nośniki winylowe. Ich sprzedaż wzrosła prawie dwukrotnie w stosunku do roku ubiegłego dając prawie 4,5% udział w rynku i sprzedaż na poziomie ponad 12 mln zł.

Z jednej strony, jestem trochę zaskoczony, że ten segment tak dynamicznie rośnie i jest wart już kilkanaście milionów złotych. Z drugiej strony, niedawno natknąłem się w jednym z marketów z elektroniką na stoisko z winylami (to już była niespodzianka) i nie brakowało wokół niego ludzi. Parę lat temu trafiłem na kiermasz winyli i byłem zdumiony liczbą ludzi, którzy sprzedawali i kupowali płyty. Najwyraźniej rozkręca się u nas moda na ten nośnik i w kolejnych latach nadal będziemy obserwować wzrosty - może zacznie przybywać małych sklepów z tymi nośnikami, których tak zazdrościł Hiszpanom Paweł.

Ciekawe jest to, że chociaż rośnie udział muzyki cyfrowej w całym tym biznesie, to nadal stanowi ona zaledwie 20% całości. Możemy zatem pisać o rewolucji związanej z serwisami streamingowymi (to blisko 4/5 muzyki cyfrowej) czy pobraniami, ale podstawę rynku stanowią nośniki fizyczne. I tu interesująca rzecz - jakie płyty najlepiej sprzedawały się w Polsce w ubiegłym roku? Odpowiada ZPAV:

Przypominamy – najchętniej kupowaną płytą CD w minionym roku był debiutancki album francuskiej wokalistki Indili – Mini World. Miejsce drugie rocznego zestawienia Oficjalnej Listy Sprzedaży OLiS należało do pierwszego solowego albumu Artura Rojka Składam się z ciągłych powtórzeń. Podium zamknęła legendarna formacja Pink Floyd i ich piętnaste w dorobku wydawnictwo – The Endless River.

To płyty/wykonawcy, których możemy kojarzyć np. z Listą Przebojów Trójki. A teraz rzućmy okiem na listę najlepiej sprzedających się utworów w formie cyfrowej:

Na wspomnianej liście przebojów raczej tego nie znajdziecie, ale w zestawieniach dużych, komercyjnych stacji radiowych przywołane utwory mogły dominować. Temat na bardzo ciekawą dyskusję, bo chyba trudno tu mówić o przypadku: mamy do czynienia z dwoma rodzajami muzyki (nie twierdzę, że jednolitymi) i dla obu właściwe są inne nośniki. Kwestia wieku odbiorców? To chyba nie jest jedyne wytłumaczenie.

Jak należy interpretować wzrost wartości rynku muzycznego w roku 2014? Muszę wspomnieć, że na informację o danych ZPAV naszą uwagę zwrócili przedstawiciele innej organizacji: Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT (ZIPSEE). Wskazując na wzrost chcą udowodnić, iż ZAiKS oraz inne OZZ nie mają racji twierdząc, że rosnąca sprzedaż sprzętu mobilnego szkodzi branży muzycznej: sprzedaje się coraz więcej smartfonów i tabletów, a mimo to rynek muzyczny rośnie. Dlatego błędem byłoby rozszerzenie opłaty reprograficznej na wspomniane urządzenia - zwyczajnie nie jest ona uzasadniona.

Chociaż sam jestem przeciwnikiem opłaty reprograficznej, a zwłaszcza obciążania nią smartfonów, to z wnioskami jeszcze bym się wstrzymał. Jestem po prostu ciekaw, czy wzrost wartości rynku był jednorazowym wyskokiem, czy też mamy do czynienia z dłuższym wzrostem, który potrwa przynajmniej kilka lat. Trudno teraz odpowiedzieć na to pytanie, trudno stwierdzić jednoznacznie, że serwisy streamingowe są nadzieją branży muzycznej. To nadal eksperyment. Lepsza jednak rozmowa o eksperymencie, niż o jawnym skoku na kasę jakiego chcą dokonać OZZ...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Polskazaiks