W wyścigu po nowości ze świata technologii bardzo łatwo stracić głowę. Ale czy na pewno zawsze warto być pierwszym w tym peletonie? Może czasem warto poczekać, aż nowa technologia zostanie gruntownie przetestowana, a ewentualne wady i fortele marketingowe zdemaskowane. HTC i Samsung oszukiwały w benchmarkach. Na taką informację trafiłem wczoraj w serwisie Engadget. Nie jest […]

W wyścigu po nowości ze świata technologii bardzo łatwo stracić głowę. Ale czy na pewno zawsze warto być pierwszym w tym peletonie? Może czasem warto poczekać, aż nowa technologia zostanie gruntownie przetestowana, a ewentualne wady i fortele marketingowe zdemaskowane.

HTC i Samsung oszukiwały w benchmarkach. Na taką informację trafiłem wczoraj w serwisie Engadget. Nie jest to zresztą pierwszy taki przypadek, co wskazuje, że skala problemu jest dość duża i dość powszechna wśród producentów elektroniki. Natchnęło mnie to do zastanowienia się nad tym, czy aby na pewno warto kupować nowości rynkowe w dniu premiery?

Problematyka ta bez wątpienia jest znana wszystkim miłośnikom tradycyjnego peceta. Każdy z nich dobrze zdaje sobie sprawę, że kupno podzespołów z najwyższej półki jest na ogół nie opłacalne. Podobnie jest z innymi najnowszymi technologiami, które w momencie premiery są nie tylko wysoko wycenione, ale zdarza się również, że nie zostały odpowiednio przetestowane, co przekłada się na ich awaryjność.

Okazuje się, że oprócz wspomnianych powyżej fani elektroniki muszą uważać na dodatkowy element. Najpierw sprytnie oszukują testy wydajnościowe swoich sprzętów, a następnie na ich podstawie podają nieprawdziwe informacje . Dlatego wszystkie informacje pochodzące od producenta powinniśmy traktować jak reklamy. Wszyscy nauczyliśmy się im nie ufać i traktujemy je z dystansem, bowiem wiemy, że wcale nie muszą mówić prawdy. Sytuacja jednak zaczyna się komplikować naprawdę, gdy poza wyszukanym arsenałem marketingowym, włącznie z marketingiem internetowym, producenci sprzętu projektują urządzenia pod kątem oszukiwania pomiarów wydajnościowych sprzętu. Okazuje się, że niemal wszyscy najwięksi producenci mobilnych technologii mają coś na sumieniu. Engadget podaje, że duży serwis benchmarkowy Futuremark usunął ze swojej listy Galaxy Note 3, HTC One i HTC One Mini, albowiem ma wątpliwości co do wyników, jakie wspominane urządzenie uzyskały. Jednak nie tylko Samsung i HTC oszukują w wynikach swoich urządzeń mobilnych. W tabelce poniżej znajdują się urządzenie, których wyniki były zawyżone:

tabelka

Jest to kolejny argument, który przemawia za tym, aby nie kupować elektroniki, zaraz po tym, gdy pojawi się ona na rynku. Nie wierzę, że firmy produkujące elektronikę uciekające się do takiego fortelu, liczą na to, że nigdy się on nie wyda. Moim zdaniem jest to przekalkulowane. Najważniejsze, żeby do tej pory sprzedać, jak najwięcej urządzeń. Dlatego uważam, że nie warto kupować nowego urządzenia elektronicznego w dniu premiery. Warto poczekać, aż urządzenie zostanie przebadane przez rzeszę ludzi, zajmujących się tego typu sprzętem zawodowo, bowiem nie mają oni interesu w promowaniu konkretnego modelu elektroniki. Może warto poczekać tydzień, może dwa, w trakcie których sprzęt zostanie rozkręcony, przebadany, przetestowany, upuszczony, zalany, podgrzany, a także zostaną wyciągnięte na wierzch kwiatki takie, jak te przy wynikach benchmarkowych Note 3.

Muszę przyznać, że sam kiedyś należałem do grona osób, które uważały, że gadżet najlepiej smakuje w dniu premiery. Chciałem być pierwszym, który podzieli się swoimi wrażeniami odnośnie nowego sprzętu. Jednak z biegiem lat, kiedy człowiek znacznie mniej emocjonalnie podchodzi do różnych kwestii, a zaczyna myśleć coraz bardziej zdroworozsądkowo, pojawia się pytanie: czy aby na pewno warto? Tym bardziej, gdy na przedmiot pożądania trzeba przeznaczyć wypracowane pieniądze. Dziś, gdy widzę ludzi ustawiających się w kolejce na tydzień przed premierą nowego sprzętu od Apple’a raczej popukam się w czoło, niż wyrażę podziw dla wytrwałości delikwenta. Choć w przypadku produktów z jabłkiem, możemy być pewni co do jakości produktu finalnego jeszcze przed jego właściwą premierą (Apple wpadki się nie zdarzają, co najwyżej potknięcia). Jednak czy wstrzymanie się, dosłownie kilku tygodni, z zakupem odbierze przyjemność z używania sprzętu? Czy, aby na pewno kupując gadżet, jako pierwsi rzeczywiście zyskujemy coś więcej, jak próbują wmówić nam to spece od reklamy?

Źródło grafiki: grafika, tabela