52

W te trzy gry mógłbym grać bez końca – one po prostu zasługują na nową wersję remaster

Są takie filmy, do których lubimy wracać. Są takie utwory, których lubicie słuchać w kółko. I są takie gry, które bawią równie dobrze przy każdym kolejnym podejściu, nawet wiele lat później. Może to sentyment, a może geniusz twórców - niezależnie od tego, są takie tytuły, które po prostu w mojej ocenie zasługują na drugie życie.

I takie drugie życie tchnie w nie oczywiście proces remasteringu. Ten sam, który dotknął naprawdę wielu gier na rynku, lecz z różnymi skutkami. Zdarzyło się przecież, że takie powroty spotykały się z absolutnie negatywnym odbiorem i znikały z rynku. Głównie spotkało to gry, które przeniesiono do świata urządzeń mobilnych – do dziś z przyjemnością wspominam mobilne wydania Tony Hawk’s Pro Skater 2 i Driver, które trafiły na iOS. Niestety, wsparcie zakończyło się na iOS 6 i dziś mogę w nie zagrać tylko dzięki temu, że nie zdecydowałem się pozbyć mojego iPhone’a 3GS. Całkiem niedawno z Google Play poznikały pierwsze odsłony serii Tomb Raider, które dziś pobiorą użytkownicy, którzy je kupili i namierzą bezpośredni link do pozycji albo dokopią się do tego tytułu na liście zakupów.

Zobacz też: Max Payne: gra od której nie można się oderwać

Ale nie brakuje bardzo udanych remasterów: The Last of Us, seria Halo czy gry z serii Batman: Arkham. Wymieniam tylko te odnowione tytuły, które mnie zainteresowały – oczywiście było ich wiele, wiele więcej i fajnie by było, gdybyście dali znać w komentarzach, jakie gry w nowej odsłonie spodobały wam się najbardziej. Powróćmy teraz jednak do sprawy z tytułu, czyli gier, które widziałbym w nowym wydaniu. Zdaję sobie sprawę, że celny chyba w każdym z tych przypadków argumentem przeciwko zrealizowaniu takiego projektu jest utrata tego czegoś, klimatu, duszy przez grę, której nadała charakteru taka, a nie inna oprawa graficzna i/lub dźwiękowa. Podobnie sprawa wygląda z silnikiem gry – to może być jednocześnie ogromna zaleta, ale i soczysta wada, przez którą mało kto podjąłby się dzisiaj próby zagrania i przeżycia historii z niżej wymienionych gier. A te historie są zdecydowanie warte zaprezentowania ich młodszym graczom.

Mafia

Lata temu, czyli miasto utraconego raju/nieba. Czasami trudno mi uwierzyć, że od premiery minęło tak wiele czasu, ale w przypadku tej gry nie mam z tym żadnego problemu, ponieważ liczba moich powrotów do „Mafii” byłaby trudna do zweryfikowania. Zdarza mi się uruchomić ją od początku i kierować Tommym Angelo od chwili rozpoczęcia historii, a czasem wracam do ulubionych misji, które i kiedyś, i teraz bywają nie lada wyzwaniem. Faktem jest jednak, że pomimo tego, iż te 16 lat temu Mafia robiła piorunujące wrażenie swoją grafiką, tak teraz z większą przyjemnością śledziłoby się losy Angelo i jego rodziny, gdyby były to przedstawione w nowoczesnej formie. Ale warstwy dźwiękowej bym nawet nie ruszył – wystarczy posłuchać kawałka zamieszczonego powyżej. Żeby narobić wam smaka podlinkuję kawałek ciekawego projektu.

Max Payne

Jak napisałem, każdą z gier dotyczy ta sama kwestia – czy odświeżenie oprawy wizualnej odbierze jej charakter? Wierzę, że tutaj by do tego nie doszło, ale gdyby grafika została minimalnie poprawiona, to na dużych ekranach gra wyglądałaby po prostu świetnie. Teraz też nie jest źle, trudno mi szczerze narzekać, na to co mamy, ale jeśli pojawiłby się cień szansy na poprawę, to… brałbym w ciemno.

GTA: Vice City

Klasyk nad klasykami, prawda? A teraz wyobraźmy sobie tamtą fabułę i klimat, ale przyozdobione przy wykorzystaniu takich możliwości, które służyły Rockstarowi przy GTA V lub Red Dead Redemption. Co wtedy? Mówi się, że Rockstar planuje powrót do tego miasta i tamtego okresu, prawdopodobnie z kolosalnie większym rozmachem (do czego nas twórcy już zdążyli przyzwyczaić), ale wielu graczy mogłoby nie odnaleźć tej nitki porozumienia. Ja miałbym z tym raczej problemy, dlatego liczę na coś niesamowitego z udziałem jednej z poprzednich części GTA, głównie Vice City.