Militaria

W Rosji mają pomysł na lotniskowiec. Jest równie zabawny co „Admirał Kuźniecow”

Krzysztof Kurdyła
15

Rosja nie potrafi „w lotniskowce”. Kto śledził poczynania jej floty z pewnością natknął się na kłęby dymu podpisane jako „Admirał Kuźniecow”. Ta technologiczna kompromitacja dogorywa obecnie w suchych doku jednego z portów, ale niektórym wciąż marzy się taka konstrukcja.

Kuźniecow 2 istnieje...

Oczywiście po kompromitacji związanej z właściwym „Admirałem Kuźniecowem” nawet wśród twardogłowych polityków musiały pojawić się wątpliwości dotyczące tego, czy Imperium Putina jest w stanie zbudować tak zaawansowaną konstrukcję. Stąd chyba inicjatywa jednego z posłów do Dumy, który zaproponował od Chin odkupienie ich lotniskowca szkolnego „Liaoning”.

Polecamy na Geekweek: Rosja twierdzi, że atomowe torpedy "dnia zagłady" Posejdon już czekają. Innej amunicji też ma pod dostatkiem

Sprawa ma ciekawe tło, otóż ten pierwszy chiński lotniskowiec swoją karierę zaczął jako kuzyn „Kuźniecowa”, dzielący z nim sporą część założeń konstrukcyjnych, w radzieckiej stoczni w... Mikołajewie. Niedokończony „Wariag”, tak nazwali okręt ludzie radzieccy, trafił ostatecznie w ręce Ukrainy za długi. Rosja nie była w stanie zapłacić ani za dokończenie okrętu, ani wykonane do tego momentu prace.

Okręt w przetargu kupiła chińska firma, zamierzająca podobno przerobić go na pływające kasyno, ale jakoś tak dziwnie się stało, że ten trafił ostatecznie w chińskie kamasze. Co ciekawe, w trakcie holowania do Państwa Środka o mały włos a byłby zatonął. Chiny okręt potraktowały jako materiał do nauki jak projektować i jak nie projektować lotniskowców.

Po latach wprowadzono go do służby, ale jako obiekt szkolny, a nie pełnosprawny okręt bojowy. I ten właśnie okręt chciałby odkupić poseł imperium, zdając sobie zapewne sprawę, że „Admirał Kuźniecow” powinien trafić na „przysłowiowe” żyletki. Oczywiście pomysł jest dość oderwany od realiów, Rosja potrzebuje dziś innej broni, a Chiny... nawet jeśli zaczęłyby szerzej wspierać Rosję, unikały by aż takiego epatowania, ale pokazuje trochę stan umysłu ichniej wierchuszki.

Najciekawsze w tym wszystkim jest co dalej z „Admirałem Kuźniecowem”? Czy zakończą tą farsę, czy choćby na papierze będą trzymać ten potiomkinowski okręt?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu