Gry

W oczach EA prawie nikt nie gra w kampanie w FPS-ach

PW
Paweł Winiarski

Pierwszy komputer, Atari 65 XE, dostał pod choinkę...

18

Nadchodzące wielkimi krokami Star Wars: Battlefront nie będzie mieć trybu kampanii dla jednego gracza - ale o tym wiemy już od dawna. Zdecydowanie bardziej ciekawe jest, co w związku z tym twierdzi Peter Moore z EA: „Bardzo mało osób gra w tryby single-player w takich grach. Na to wskazują dane”....

Nadchodzące wielkimi krokami Star Wars: Battlefront nie będzie mieć trybu kampanii dla jednego gracza - ale o tym wiemy już od dawna. Zdecydowanie bardziej ciekawe jest, co w związku z tym twierdzi Peter Moore z EA: „Bardzo mało osób gra w tryby single-player w takich grach. Na to wskazują dane”.

Rozgrywki sieciowe w strzelankach FPS to świetna sprawa. Sam od kilku miesięcy zagrywam się w Battlefielda 4, a czego przez ostatnich kilka dni gra towarzyszy mi praktycznie codziennie. Przygotowuję się psychicznie i fizycznie na Star Wars: Battlefront, które ma całkowicie skupiać się na starciach sieciowych.

Ale nie jest tak, że ogrywam w sieci każdy duży tytuł tego typu. Faktycznie, kiedy to akurat ja jestem recenzentem, często robią to niejako z obowiązku. Jednak kiedy mogę sobie po prostu spokojnie pograć, prawie zawsze zaliczam jedynie kampanię dla pojedynczego gracza. Owszem, było kilka odsłon Call of Duty, gdzie przy trybach sieciowych spędziłem trochę czasu, ale w ostatnich kilku latach chyba dopiero Battlefield 4 był grą, którą kupiłem tylko i wyłącznie dla zabawy z internecie. Kampanię zaliczyłem na premierze na redakcyjnej konsoli, na własnej mam ją jedynie zaczętą.

Stop kampaniom robionym na kolanie

Całkowite pominięcie trybu jednoosobowego w Battlefroncie to dość odważna, choć zrozumiała decyzja - choć podejrzewam, że poparta jakimiś badaniami wśród fanów. Nie oszukujmy się - ludzie kupią ten tytuł tylko i wyłącznie dla trybów sieciowych, więc robienie na kolanie nawet kilkugodzinnej kampanii mija się z celem. Lepiej poświęcić ten czas i zasoby ludzkie na dopracowanie jakichś detali w rozgrywkach sieciowych lub dołożenie dodatkowego trybu dla wielu graczy. Ale wyobrażacie sobie na przykład Call of Duty bez kampanii? Ja nie.

Wydanie dla przykładu ponad 250 złotych na grę, której kampania trwa powiedzmy 5 godzin nie wydaje się na pierwszy rzut oka najmądrzejszym pomysłem. Choć akurat przy serii Call of Duty zawsze bawiłem się świetnie - opowieść jest często ciekawa, a na pewno sam tryb kampanii tak mocno naładowany akcją, że zwyczajnie warto się z nim zapoznać i wynieść z zabawy tego typu doświadczenia, jakie znajduje się w kinowych hitach przepełnionych akcją i efektami specjalnymi. Czy jednak warto wydawać aż tyle pieniędzy za kilka godzin zabawy, jeśli nie planujecie grać w sieci? Niezbyt - dlatego przynajmniej w naszym kraju, niedługo po premierze Call of Duty łatwo znaleźć na serwisach aukcyjnych konsolowe wersje odrobinę taniej. To swoją drogą fajny sposób na zapoznawanie się z nowościami, przy których nie zamierzacie spędzać setek godzin. Kupić, przejść, sprzedać kilkadziesiąt złotych taniej. Niespecjalnie wierzę jednak słowom Petera Moore’a - sam znam wiele osób, dla których przejście trybu kampanii w FPS-ach to jedyny powód do zakupu gry, niezależnie od tego czy chodzi o rynek pierwotny, czy wtórny.

Idealne rozwiązanie

Z drugiej strony, patrząc na serię Battlefield, zaczyna nabierać to sensu. Potrafię sobie bowiem doskonale wyobrazić chociażby wspomnianą czwórkę, czy moje ulubione Bad Company 2 bez trybu kampanii. W pierwszym przypadku nie byłoby za czym tęsknić, w drugim szkoda byłoby tracić fajną opowieść (z fenomenalnym polskim dubbingiem). Ale jednak rozmach trybów sieciowych i naładowanie ich akcją sprawia, że kampania staje się tylko dodatkiem, który nie potrafi dorównać „miodnością” trybom sieciowym.

Może więc najlepszym pomysłem jest rozdzielanie poszczególnych trybów. Niech co roku wychodzi Call of Duty i Battlefield tylko z kampaniami, gdzie będziemy dostawać dopracowaną, pełną zwrotów akcji, wciągającą opowieść - a co kilka lat Call of Duty i Battlefieldy, w których sto procent pomysłów i zasobów ludzkich idzie w tryby sieciowe oraz wsparcie dodatkami i łatkami. Taka przyszłość dla FPS-ów wydaje mi się najciekawsza i najbardziej korzystna z punktu widzenia gracza.

grafika: 1, 2, 3

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu