27

W co „ubrać” iPhone’a? W futerał do nagrywania rozmów telefonicznych…

Słuchając dziwnych rozmów telemarketerów z klientami (nie brakuje ich w Sieci), zastanawiałem się, jak te treści trafiły do Internetu. W większości przypadków było to pewnie dzieło pracowników firmy dzwoniącej. Bo przecież nie starszej kobiety, która nawet po kilku minutach nie wie kto i po co dzwoni. Niedługo jednak może zacząć przybywać materiałów przygotowanych przez klientów lub pseudo klientów. A na wkręcanych firmach się nie skończy - kiedyś możecie usłyszeć w internetach własny głos. Do tego prowadzą gadżety w stylu JIC.

JIC to produkt, który doczekał się wsparcia społeczności w serwisie Indiegogo – trzy litery należy rozszyfrować jako Just In Case. Gra słów, bo z jednej strony mamy Case jako futerał, z drugiej wyrażenie, które należy tłumaczyć jako „na wszelki wypadek”. Sprzęt ma być właśnie takim zabezpieczeniem, gadżetem „w razie w”. Jego zadanie sprowadza się do nagrywania. Zarówno rozmów telefonicznych, jak i bezpośrednich konwersacji. Wystarczy nacisnąć jeden przycisk i zaczyna się zapisywanie.

Na pierwszy rzut oka to może mieć sens: rozmawiam z jakąś firmą, oni mnie nagrywają, ja też ich mogę. Przykładem telekomy, których pracownik zawsze informuje, że rozmowa jest nagrywana. Jeśli wcisną mi kit, to będę miał na to dowód. Ha! Sęk w tym, że wystarczy nagranie, które posiada telekom – sprawdzone na własnej skórze. Wystarczyło złożenie reklamacji, wskazanie na rozmowę z pracownikiem i po jakimś czasie firma odpowiedziała, że sprawdzili materiały i pracownik faktycznie wprowadził w błąd. Nie było do tego potrzebne moje nagranie.

Pojawią się jednak głosy, że inne firmy czy urzędy nie nagrywają, więc warto mieć zabezpieczenie. Ile jednak przeprowadzacie rozmów, które mają naprawdę duże znaczenie i istnieje ryzyko, że ktoś Was wprowadzi w błąd, oszuka, a potem jeszcze będzie się tego wypierał? JIC to już krok w stronę paranoi. Obawiamy się inwigilacji ze strony służb, tego, że będą nas śledzić w Sieci, filmować i nagrywać, a sami chcemy pójść w podobnym kierunku. Bo zakładam, że część osób zacznie nagrywać ludzi z pracy, znajomych czy krewnych i to w różnych celach. Czasem „dla beki”, czasem, by dopiec. Sieć zaczną zasilać takie rozmowy telefoniczne. Nieprawdopodobne? Jeżeli ktoś lepiej poznał Internet, wie, że to nie musi być przesada.

Funkcje JIC, jego zastosowanie, sprowadzają się do nagrywania rozmów telefonicznych. Producent może przekonywać, że z pomocą futerału nagramy sprawozdanie ze swojego snu albo wykład na uczelni, ale… do tego może posłużyć opcja dyktafonu, która jest już dostępna w komórce. Futerał po prostu ułatwia zapisywanie rozmów i nie ma sensu szukać innych zastosowań, tłumaczyć, że to wielozadaniowy produkt. Jeżeli będę chciał zapisać listę zadań do wykonania, to znajdę inne rozwiązanie – już dostępne.

Gadżet został sfinansowany, za kilka miesięcy powinien trafić do klientów. Ich liczba nie będzie duża, to kropla w morzu wszystkich użytkowników. Ale zaraz mogą się pojawić chińskie odpowiedniki za kilka dolarów i rozpocznie się nowa moda. To nie jest prognoza – raczej strach przed tym, że człowiek będzie się zastanawiał czy jest nagrywany przy każdej rozmowie. Gdyby takie futerały zaproponowało nam państwo, pewnie pojawiłyby się głosy oburzenia tłumów. Ale wprowadza je firma, która robi na tym biznes i sprawa wydaje się już mniej straszna. Będzie pokaz kolorowych futerałów i chwalenie się w mediach społecznościowych ilością materiału nagranego w zetknięciu z urzędnikami czy telemarketerami…