Mobile

Vivo xShot - smartfon z dobrym aparatem. A nawet dwoma dobrymi aparatami

MS
Maciej Sikorski
2

Firma, która chce się wybić na rynku mobilnym, musi się dzisiaj naprawdę postarać. Nie wystarczy stworzenie dobrego i atrakcyjnego wizualnie produktu – powinny się jeszcze pojawić solidna dawka marketingu, rewelacyjna cena albo coś „wow”, bonus wyróżniający produkt na tle konkurencji. Z tym ostatnim...

Firma, która chce się wybić na rynku mobilnym, musi się dzisiaj naprawdę postarać. Nie wystarczy stworzenie dobrego i atrakcyjnego wizualnie produktu – powinny się jeszcze pojawić solidna dawka marketingu, rewelacyjna cena albo coś „wow”, bonus wyróżniający produkt na tle konkurencji. Z tym ostatnim firmy mają coraz większy problem, ale to nie oznacza, że nie da się już nic wykombinować. Przykładem smartfon Vivo xShot.

Rozwijając myśl rozpoczętą kilka linijek wyżej: jak wyróżnić się na rynku, na którym znajdziemy mnóstwo produktów o dobrych lub bardzo dobrych parametrach technicznych? Trudna sztuka: procesory wykorzystywane w urządzeniach mają już liczbę rdzeni uznawaną przez niektórych za zdecydowany przerost formy nad treścią, ten sam zarzut wysuwany jest pod adresem wielkości ekranów oraz ich rozdzielczości. Sprzęt jest nieustannie odchudzany, a przy okazji wzbogacany w coraz lepsze aparaty fotograficzne, głośniki, czytniki wszelakie…

Wprowadzenie na rynek produktu z czymś, co przyciągnie uwagę mediów i klientów, jest naprawdę sporym wyzwaniem. A jednak można to zrobić. Jakiś czas temu pisałem, że mobilny oddział Nokii, który teraz jest już częścią Microsoftu, podobno pracuje nad smartfonem wyposażonym w dobrej jakości przedni aparat. Po co z przodu rozwinięty moduł foto? Po pierwsze, z powodów, o których pisałem wcześniej, czyli dla pokazania, że ma się w zanadrzu "innowację", a po drugie, dla wpisania się w bieżącą modę. Modę na selfie, czyli zdjęcia robione samemu sobie.

Microsoft pracuje nad takim sprzętem, a inni już go mają i szykują się do sprzedaży. Ci inni to firma BBK właściciel marki Vivo – zaprezentowała ona w Pekinie smartfon Xshot. Już sama nazwa wskazuje na sprzęt foto, ale trzeba podkreślić, że jest to "foto do kwadratu". Tylna kamera to 13 Mpix z optyczną stabilizacją obrazu, podwójną diodą LED oraz możliwością nagrywania wideo w jakości 4K (moduł dostarczyło Sony). A teraz najciekawszy motyw: z przodu zamontowano aparat 8 Mpix z diodą LED. Teraz na portale społecznościowe mogą trafiać naprawdę dobrej jakosci selfie na tle klatki z niedźwiedziem, bójki pseudokibiców czy wypadu samochodowego…

Co z pozostałymi parametrami? To zależy od modelu – sprzęt ma się pojawić na rynku w wersjach "na bogato" oraz "na mniej bogato". Ten ostatni otrzyma procesor Qualcomm Snapdragon 800, 2 GB pamięci operacyjnej oraz 16 GB pamięci wbudowanej (możliwości rozszerzenia z pomocą karty microSD o kolejne 128 GB). Mocniejszy smartfon posiada procesor Qualcomm Snapdragon 801, 3 GB pamięci operacyjnej oraz 32 GB pamięci wbudowanej (w tym przypadku również można stosować karty microSD). Elementami wspólnymi są m.in. 5,2-calowy wyświetlacz o rozdzielczości FullHD, moduł LTE, akumulator o pojemności 2600 mAh. Sprzęt współpracuje z platformą Android 4.4 KitKat oraz nakładką Funtouch OS. Co z cenami? Na ryku chińskim ma to być odpowiednio 560 i 480 dolarów dolarów. Pisząc krótko; rakiety w atrakcyjnych cenach.

Kolejna bariera przełamana, teraz producenci będą się ściągać nie tylko na jakość (albo przynajmniej liczbę Mpix) aparatu głównego - do gry wkracza jeszcze przednia kamera. Ma sens? Zapewne znajdą się osoby, które stwierdzą, że ma i przy zakupie nowego sprzętu wezmą te modele pod uwagę właśnie ze względu na rozbudowane moduły fotograficzne. Ile ich będzie? Trudno stwierdzić, może niewiele. Firmy muszą jednak szukać "lepów" na klientów i pozostaje im mieć nadzieję, że w końcu trafią w dziesiątkę.

Źródło informacji oraz grafik: Vivo via engadget.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

ChinySmartfon