7

Użytkownicy wymagający są, będą jeszcze bardziej?

Czytając ostatnio web20.pl trafiłem na bardzo ciekawą preznetację na temat rewolucji w sieciach społecznych Rewolucja ma pomóc nam w tak zwanym „okiełznaniu” naszej tożsamości w internecie oraz pomóc zarządzać naszymi danymi i tworzonymi przez nas treściami. Teorii i mechanik jak to zrobić jest wiele zaczynając od OpenID a kończąc na karcie praw użytkownika. Zaczynam jednak […]

Czytając ostatnio web20.pl trafiłem na bardzo ciekawą preznetację na temat rewolucji w sieciach społecznych

Rewolucja ma pomóc nam w tak zwanym „okiełznaniu” naszej tożsamości w internecie oraz pomóc zarządzać naszymi danymi i tworzonymi przez nas treściami. Teorii i mechanik jak to zrobić jest wiele zaczynając od OpenID a kończąc na karcie praw użytkownika.

Zaczynam jednak dochodzić do wniosku, że trochę sami kreujemy tego typu problemy. Przeciętny użytkownik internetu nie podziela naszych obaw (polecam porozmawiać ze znajomymi i osobami które traktują internet jako narzędzie do zdobywania informacji) i nie wie że w ogóle taki problem istnieje. Z większym zrozumieniem możemy spotkać się wspominając o uciążliwości zapamiętywania coraz to nowych loginów lub haseł – zaraz jednak usłyszymy o programach lub dodatkach do przeglądarek które pozwalają zapomnieć o tym problemie.

W czym więc tak naprawdę mamy problem? – Według karty praw użytkownika serwisy społecznościowe powinny nam zapewnić (podaje za prezentacją Sebastiana) :

  • pobieranie danych z innych serwisów
  • dowolne dysponowanie naszymi danymi w tym tworzonymi treściami
  • umożliwienie linkowania do zewnętrznych informacji na nasz temat

Czyli w skrócie własność, kontrola i wolność wyboru (czyli mamy już slogan na manifestacje).

I ja po tych kilku wymaganiach zaczynam czuć pewne obawy – Czy tak naprawdę chcemy aby wyglądał internet i nowo powstające serwisy? Czy przypadkiem nie zamknięta społeczność niektórych miejsc w internecie tworzy właśnie klimat – czy wpuszczenie do niej „czołgu” z napisem „karta praw użytkownika” nie sprawi, że stracą one to coś interesującego?

Czy stawianie wymagań i określanie naszych praw jest tak naprawdę najważniejsze ? Czy te postulaty zawierają prawdziwe potrzeby użytkowników?

Nigdy nie podzielałem zdania osób twierdzących, że w internecie nie powinny obowiązywać żadne zasady – jednak tworzenie kart praw użytkownika kojarzy mi się ze sporem jakie wywołały nieprawidłowe przepisy dotyczące wynajmu lokali i praw lokatorów. Jedna strona zaspokoiła początkowo wszystkie swoje wymagania – w rezultacie jednak nie były one realizowane z powodu absurdu do jakich prowadziły.

Nie oznacza to oczywiście, że karty praw człowieka są czymś zły – wręcz przeciwnie można budować listę wymagań aby wszystko było lepsze niż jest teraz. Ważne jest aby lepsze nie było wrogiem dobrego.