87

Nowa ustawa abonamentowa uderzy po kieszeni nie tylko widzów – TVN i Polsat już narzekają

Rośnie grono niezadowolonych z widma wprowadzenia nowej ustawy abonamentowej: obok kablówek, które mogą stracić klientów oraz tych ostatnich, niezainteresowanych ofertą mediów publicznych (a co za tym idzie niechętnych do płacenia za nie), pojawiają się stacje komercyjne. Ich przedstawiciele stawiają sprawę wprost: media publiczne wsparte pokaźnymi wpływami z abonamentu mogą zaniżać ceny reklam. A to negatywnie wpłynie na ofertę Polsatu czy TVN.

Ustawa abonamentowa, projekt jej nowelizacji, to koło ratunkowe dla TVP i Polskiego Radia. Nie jest tajemnicą, że finanse np. telewizji publicznej wyglądają źle i nie zanosi się na to, by gracz miał to zmienić w sposób „wolnorynkowy”, przez rywalizację z konkurencją, podkręcanie oferty produktowej. Na ratunek przyjdzie władza, która „zachęci” obywateli do wywiązywania się z obowiązku płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego. To oznacza większy drenaż naszych kieszeni oraz ryzyko odpływu klientów od dostawców telewizji. Na nie do końca uczciwe praktyki wskazują też przedstawiciele stacji komercyjnych.

Jakiś czas temu pisałem, że wspomniany projekt został przyjęty przez Radę Legislacyjną, wczoraj pojawiła się informacja, że „klepnęła” to także Rada Ministrów. Wydaje się mało prawdopodobne, że zmiany zostaną zahamowane. Klienci kablówek, platform cyfrowych czy telekomów dostarczających TV, zapłacą, gdyż ich dane trafią do Poczty Polskiej (przynajmniej zapewniono abolicję). Problem dotyczy też samych operatorów – firmy przekonują, że ludzie mogą rezygnować z ich usług.

– Widzimy już pierwszy odpływ klientów, którzy nie chcą płacić abonamentu – narzekał Andrzej Rogowski, szef Multimedia Polska na wtorkowej konferencji Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej w Sopocie.[źródło]

Ktoś stwierdzi, że to niemożliwe, że klienci nie będą odchodzić od kablówek tylko dlatego, że zawiśnie nad nimi abonament. Ale czy można być tego pewnym? W dobie szybkiego rozwoju streamingu i VoD zagrożenie wydaje się realne. Klienci zdecydują się na Netflix czy Showmax, bo te podmioty nie zgłoszą ich danych Poczcie. Będą mieli dostęp do bibliotek seriali, filmów i dokumentów, a w kieszeni zostaną pieniądze, które zapłaciliby za abonament. Czy znajdzie się osoba, która kategorycznie stwierdzi, że do tego nie dojdzie, jeśli nie teraz, to w kolejnych latach?

Pojawiają się także głosy płynące od stacji telewizyjnych:

– Każdy program będzie dotowany. To oznacza olbrzymią przewagę konkurencyjną TVP – mówi Maciej Maciejowski, członek zarządu TVN o nowym abonamencie. Jego zdaniem, publiczny nadawca nie powinien korzystać z takiej dotacji państwa i być jednocześnie ważnym graczem na rynku reklamy.[źródło]

Problemem jest głównie podwójne finansowanie: publiczne media otrzymają olbrzymi zastrzyk gotówki (w perspektywie kilku lat mówimy o miliardach złotych), ale jednocześnie pozostaną na rynku reklamy. Efekt? Posiadając zabezpieczenie finansowe, będą w stanie wpływać na obniżkę cen reklam bez ryzyka niedomknięcia własnego budżetu. A na tym straci oczywiście komercyjna konkurencja. Z przedstawicielem TVN zgadza się chociażby Zygmunt Solorz-Żak. Ludzie z branży podkreślają, że abonament sam w sobie nie jest złym pomysłem, ale ustawa abonamentowa powinna być inaczej skonstruowana: jeżeli pojawia się finansowanie ze strony obywateli, media publiczne powinny opuścić rynek reklamy.

W przeciwnym razie może dojść do zachwiania równowagi. Mniejsze wpływy z reklam oznaczają dla komercyjnych stacji cięcia, oferta stanie się gorsza. Wrócę zatem do pytania zadanego przed chwilą: jeżeli stacje będą puszczać starsze, dobrze znane filmy, tanie w produkcji paradokumenty i kiepskiej jakości programy rozrywkowe, to czy ludzie będą trwać przy umowach z kablówkami? Ustawa abonamentowa w obecnej formie może naprawdę negatywnie wpłynąć na rynek tv w naszym kraju.

Ktoś stwierdzi oczywiście, że obawy są bezzasadne, że stacje i operatorzy dbają o swój interes, ale… przecież właśnie o to chodzi. Branża od dawna powtarza, że ustawa abonamentowa może jej zaszkodzić, lecz te skargi trafiają w pustkę. Na wspomnianej konferencji Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej w Sopocie nie pojawili się ani przedstawiciele władz, ani ludzie z mediów publicznych. Nie musieli – zmiany zostaną przepchnięte i bez konsultacji…