Ciekawostki technologiczne

Sądzisz, że dezinformacja to tylko Rosja i Chiny? No, to zapnij pasy...

Jakub Szczęsny
6

Nie ma dnia, aby ktoś nie mówił o kampanii dezinformacyjnej ze strony Rosjan, Chińczyków lub ośrodków wpływu, które jawnie lub nie - kolaborują z tymi reżimami. Jednak w wojnie "o informację" brutalnych chwytów używa każdy - nawet kraje, które wspieramy i stoją "po dobrej stronie barykady". Trzeba mówić o tym jasno i głośno, bo niestety mamy problem z rozpoznawaniem dezinformacji - a znajomość również "naszej broni", wyczula na działania oponentów. Amerykanie też potrafią sterować przekazem.

Środa pod względem ujawniania kampanii dezinformacyjnych wprost z USA była bardzo ciekawa - Stanford Internet Observatory i firma Graphika zajmująca się analizą mediów społecznościowych opublikowały opracowanie, które udowadnia że odkryte kampanie miały wszelkie znamiona amerykańskiej sieci wpływu. Warto przedstawić jednak kontekst: począwszy od lipca, Twitter i Meta wspólnie podały do wiadomości, że odkryły dwa nakładające się na siebie zestawy fałszywych kont, które rozpowszechniały fake newsy. Nie znano jednak dokładnych szczegółów - jednak teraz panuje już przekonanie graniczące z pewnością, iż chodzi o siatkę kont pracujących dla USA.

Strona konfliktu może inna, ale metody są niemal takie same. Badanie wskazuje na to, że kampanie były bardzo podobne w formie do tego, co widzieliśmy ze strony Rosji, czy Chin. Marionetkowe konta udostępniały treści, które są na rękę Stanom Zjednoczonym przy okazji deprecjonowania osiągnięć "wrogich państw" oraz rozsiewania informacji naciąganych lub nieprawdziwych. Właściwie, od kont rozprzestrzenianych przez Rosję, czy Chiny różnił je tylko przekaz. Podczas, gdy na przykład Rosji zależy na dzieleniu opinii publicznej w kwestii Ukrainy, kampanie wycelowane w Rosję skupiały się na udowadnianiu racji poszczególnych narodów w Federacji Rosyjskiej (używając często kłamliwej narracji), a także wykazywaniu spektakularnych porażek armii Putina, zwielokrotniając jej straty w stosunku do oficjalnych analiz.

Wskazano między innymi na przypadek Syrii. Rosjanie lubią wbijać szpilę w Amerykę twierdząc, że żołnierze USA zabijali syryjskich cywilów. Narracja amerykańska natomiast właściwie przestawiała jedynie "wajchę" wskazującą sprawstwo, próbując przekonać odbiorcę, że to Rosjanie dokonywali tych mordów. Jako czynnik uwiarygadniający ów fakt, wykorzystywano to, że wojsko Putina na Ukrainie dokonuje właściwie wszystkich rodzajów zbrodnie wojenne. Amerykańska siatka wykorzystała rzesze fałszywych profili, które były aktywne przez około dekadę. W odpowiednich momentach usypiano ich aktywność po to, aby je "uruchomić" wtedy, gdy były potrzebne. Twitter we własnych analizach wskazał, że za fałszywymi kontami stoją: Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, a Meta (Facebook) swój palec wycelował w samo USA.

Wojna w Ukrainie paliwem dla siatki dezinformacyjnej USA

Dezinformacyjnej i informacyjnej, bo - jak wykazałem - używano realnych faktów, aby uwiarygodnić przekaz. Konta często, bardzo ostro krytykowały Rosję w szczególności za śmierć niewinnych cywilów i inne okrucieństwa, których jej żołnierze dopuścili się w trakcie "specjalnej operacji", której celem jest denazyfikacja i demilitaryzacja Ukrainy. Jak wielkim kłamstwem to jest - wiemy raczej wszyscy i nie trzeba tego nikomu normalnemu udowadniać. Chyba, że Twoje nazwisko brzmi jak "brązowy" po angielsku, masz na imię "Grzegorz" i dodatkowo robisz z siebie bałwana w trakcie kuriozalnych interwencji poselskich. Wtedy nie ma już dla Ciebie ratunku.

Co więcej, analizy badaczy wykazały smutną prawdę. Różni nas jedynie narracja - metody są te same. Całościowa kampania naszych sojuszników wykorzystywała te same taktyki, które widzimy w kółko, jak generowane przez AI zdjęcia profilowe, memy, śmieszne grafiki, filmiki. Czyli dokładnie to samo, co robią Rosjanie, Chińczycy i ich "przyjaciół". Ale z drugiej strony - skoro coś działa, to po co mamy wymyślać koło na nowo?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu