Militaria

US Air Force nie wymieniło sprężyn i rozbiło samolot za ponad 1 mld dolarów

Krzysztof Kurdyła
3

We wrześniu 2021 r. podczas lądowania w bazie sił powietrznych Whiteman doszło dla bardzo bolesnego dla amerykańskiego lotnictwa wypadku. Jeden z najdroższych samolotów świata, niewidzialny bombowiec Northrop Grumman B-2 Spirit wyleciał z pasa i doznał poważnych uszkodzeń.

B-2 Spirit

Niewidzialny bombowiec strategiczny to bez wątpienia chluba i wizytówka US Air Force, samolot, który razem z F-22 Raptor pokazuje możliwości i przewagę, jaką ma ta formacja, jak i amerykański przemysł. Koszt jego budowy szacuje się na ponad miliard dolarów za sztukę. Nic dziwnego, że wyprodukowano ich tylko 21 szt., a do dziś w służbie pozostało 20 szt.

Wydawać by się mogło, że przy takim samolocie nie może być mowy o zaniedbaniach, niedociągnięciach, tym bardziej że te samoloty są cały czas utrzymywane w gotowości. Tymczasem wyniki śledztwa dotyczącego zeszłorocznego wypadku pokazują, że nawet w Stanach Zjednoczonych i tak elitarnym samolocie grube zaniedbania są jak najbardziej możliwe.

Wypadek

Jak wynika z raportu B-2 był w trakcie kolejnego lotu szkoleniowego, gdy w czasie lądowania komputer powiadomił załogą o problemie hydraulicznym z podwoziem. Awaria układu wypuszczania podwozia spowodowała utratę płynu i zmusiła pilotów do ręcznego wypuszczenie podwozia. Udało się to zrobić i bombowiec wydawało się że wyląduje normalnie.

Niestety podwozie zaczęło się składać. Piloci próbowali utrzymać go na pasie, co jednak generowało uszkodzenia zdestabilizowanej maszyny. Piloci i tak nie zdołali wygrać tej walki i maszyna ostatecznie wylądowała na trawie poza pasem lotniska. Wszystko to wyglądało dziwnie, zastanawiano się, czy nie był to błąd pilotów, którzy przy wypuszczaniu podwozia mogli go nie zablokować, ale ostatecznie winną okazały się... dwie sprężyny podwozia, których zapomniano wymienić.

Zaniedbania się mszczą

Co ciekawe, armia amerykańska zdawała sobie sprawę, że ten element może się starzeć i w 2018 r. zmieniono procedury konserwacyjne, zalecając ich wymianę raz na 9 lat. Tymczasem śledztwo wykazało, że bombowiec o numerze 89-0129, noszący imię „Spirit of Georgia” takiej wymiany nie przeszedł.

Samolot został przyjęty do służby w 1995 r., więc sprężyny musiały mieć 26 lat. Według raportu ich wiek i zużycie spowodowały, że wytwarzały o 11% mniejsze naprężenia, niż te, do których zostały zaprojektowane. To wystarczyło, żeby zawieszenie po lądowaniu zaczęło się składać. Szczęście w nieszczęściu, że załodze nic się nie stało.

Na razie nie wiadomo, czy samolot powróci do służby. Wstępne szacunki mówią, że naprawy będą kosztować 10 mln dolarów, ale jak zastrzegają specjaliści, kwota może się zwielokrotnić, jeśli naruszona została konstrukcja całego płata. To ostatnie wciąż jest badane.

Sprzęt ciężki nie wybacza

Po co przytaczam ten przykład w ten piątkowy wieczór? Czytając raport naszła mnie taka refleksja, że może warto, żeby ktoś w MON go sobie przeczytał. Polska w najbliższym czasie wyda grube miliardy złotych na nowoczesne i ciężkie uzbrojenie. Jeśli nie pójdą za tym odpowiednie procedury serwisowania i konserwacji , z czym w Polsce nigdy nie było za dobrze, o takich horrendalnie drogich „sprężynach” możemy czytać znacznie częściej.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu