Biznes

Parlament Europejski poparł umowę CETA. Głos społeczeństwa nie liczył się wcale

JS
Jakub Szczęsny
10

Parlament Europejski po burzliwych dyskusjach nad umową CETA, ostatecznie wyraził zgodę na tymczasowe jej wdrożenie od przyszłego kwietnia. O ile same zapisy w umowie są kwestią w dalszym ciągu dyskusyjną, największe wątpliwości budzi fakt, iż rozmowy nad nią odbyły się bez udziału społeczeństwa, które Parlament Europejski niejako reprezentuje. A wspomniane społeczeństwo wyraźnie dawało znaki, że konsultacje w tej kwestii są potrzebne.

CETA ma ustanowić nowe, "lepsze" w opinii negocjatorów i ekspertów warunki handlu między krajami, również tymi spoza Unii Europejskiej. W zamyśle osób stojących murem za umową, dojdzie do sytuacji, w której konsument będzie na wygranej pozycji, bo będzie mógł towary nabyć taniej, natomiast firmom będzie łatwiej startować na nowych rynkach. Co ciekawe i zwolennicy i przeciwnicy dużą uwagę przykładają do praw pracowniczych, praw konsumenckich oraz jakości produktów. Ci, którzy popierają umowę, wspominają o utrzymaniu standardów, natomiast przeciwni obawiają się ich obniżenia. Dodatkowo, według osób nie przepadających za CETA, sądy do spraw inwestycji mogą stać się narzędziem w rękach firm celem wywierania nacisków na kraje, w których zapisy prawa mogą być sprzeczne z ich interesami.

CETA jak ACTA

Podobieństwo CETA do ACTA nie kończy się według Dziennika Internautów (oraz kilku innych mediów) tylko na takiej samej liczbie liter w akronimie. Chodzi również o sposób wdrożenia tej umowy w życie. Dobrą praktyką, a nawet obowiązkiem w wszelkich demokratycznych systemach jest to, aby każde ważniejsze prawo konsultować - nie tylko z wybranymi przez siebie ekspertami, ale również ze społeczeństwem, które poza plebiscytami powinno mieć sporo do powiedzenia. Model wprowadzania nowego porządku w kwestii handlu, opierający się na bagatelizowaniu głosu społeczeństwa spowodował, że w środowisku przeciwników umowy pojawiły się opinie, wedle których CETA jest kompletnie nieprzejrzystym prawem.

Ogromne wątpliwości wzbudza również fakt, iż wypracowana umowa, choć była dostępna publicznie, to obejmuje - jak podaje DI - 1600 stron trudnego tekstu utrzymanego w prawniczym tonie, przy czym wśród wielu polityków w Parlamencie Europejskim na próżno jest szukać kompetencji pozwalających przede wszystkim na zrozumienie tak skomplikowanych zapisów. To nie przeszkodził im natomiast w zagłosowaniu za umową, której założeń de facto nie znają.

Koniec wiary w demokrację?

Już sama umowa ACTA, której Antyweb głośno się sprzeciwiał wzbudzała wątpliwości co do demokratycznych standardów w Unii Europejskiej. Obiecywano wtedy, że podobny scenariusz się nie powtórzy, tymczasem mamy dokładnie tą samą sytuację, co sprzed kilku lat. Z tą różnicą, że CETA zdołano wprowadzić w życie i ta umowa będzie obowiązywać. Pytanie tylko, jakie skutki przyniesie nie tylko jej wdrożenie, ale również uczynienie jej obowiązującą bez udziału społeczeństwa.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

parlament europejski