Przyznam, że ucieszyła mnie niezmiernie możliwość przetestowania sprzętu, którego nie ma jeszcze w produkcji. Postanowiłem też z tego powodu podejść trochę inaczej do tych recenzji, które zamieścimy na Antyweb, czyli od strony zwykłego użytkownika, którego nie interesują szczegółowe parametry, będzie można o nich poczytać przed ewentualnym zakupem w przyszłości podobnego sprzętu, ten jest tylko próbą […]


Przyznam, że ucieszyła mnie niezmiernie możliwość przetestowania sprzętu, którego nie ma jeszcze w produkcji. Postanowiłem też z tego powodu podejść trochę inaczej do tych recenzji, które zamieścimy na Antyweb, czyli od strony zwykłego użytkownika, którego nie interesują szczegółowe parametry, będzie można o nich poczytać przed ewentualnym zakupem w przyszłości podobnego sprzętu, ten jest tylko próbą pokazującą producentom, jak można wykorzystać dostępne technologie. Opiszę po prostu wrażenia i spostrzeżenia z codziennego użytkowania i pracy na nim, o których nie usłyszycie od sprzedawcy w sklepie.

Dobrze się też zdarzyło, że przesiadłem się na ten sprzęt z innego o porównywalnych parametrach, a będący standardowym laptopem do pracy – Acer Aspire 5755G.

Acer ma dwa razy więcej pamięci, jednak Intel z mocniejszym procesorem Ivy Bridge i dyskiem SSD 240 GB. Do tego monitor z moim ulubionym rozmiarem 13 cali i rozdzielczością 1600×900.

Myślę, że taka dawka parametrów wystarczy dla ogólnej wiedzy o tym sprzęcie. Z zewnątrz Ultrabook™ wykonany jest z materiału gumowego, klawiatura wyspowa imitująca aluminiową. W dotyku jednak nie można oprzeć się wrażeniu plastiku pod palcami. Niezwykle lekki i wygodny w przenoszeniu. W torbie na laptopa praktycznie nieodczuwalny ciężar w odróżnieniu od 15 calowego Acera.

Złącza, w jakie wyposażono tego Ultrabooka to 2xUSB 3.0, jedno mini HDMI z dołączony kablem HDMI – mini HDMI. Jest również wejście na karty SD, no i słuchawki.

Pierwsze pozytywne wrażenie po uruchomieniu to przede wszystkim niesamowita szybkość działania w porównaniu z Acerem. System uruchomia się w niespełna 20 sekund z wpisaniem hasła, no i włącznie z aplikacjami ładowanymi z systemem, gdzie Acer potrzebował trochę ponad dwa razy więcej czasu do kompletnego przygotowania się do pracy.

Wybudzenie systemu po zamknięciu klapy monitora natychmiastowe. Towarzyszy temu mocniejsza praca wentylatora przez kilka sekund, ale system od razu gotowy jest do pracy. Z uwagi na to, że zwykle pracuje w przeglądarce Chrome, która potrafiła mi się przywieszać na laptopie Acera już podczas uruchamiania (startuje z 10 zakładkami), tutaj od razu rzuca się w oczy fakt, że dla Intela Chrome to łatwy kąsek do przegryzienia. Błyskawiczne uruchomienie wszystkich zakładek nie przycina, nawet po kilku tygodniach używania i gromadzenia w sobie rożnych pozostałości po odwiedzanych stronach.

W tym pierwszym swoim wpisie o tym sprzęcie postanowiłem przetestować jak sobie radzi i jak długo przy pracy na samej baterii. To chyba interesująca kwestia dla wszystkich. Tutaj spotkała mnie pierwsza niedogodność związana z komfortem pracy. Z racji, że zwykle podłączam sprzęt do zasilania, nie zwróciłem wcześniej uwagi na głośna pracę, prócz chwil, kiedy wzbudzał się z uśpienia, zwykle praktycznie był bezgłośny. Z chwilą odłączenia od zasilania prawie natychmiast uruchamia się chłodzenie z dość uciążliwym dźwiękiem.

Test zacząłem o 18:30 z pełnym naładowaniem baterii (informacja systemowa wskazywała 7,5 godziny do rozładowania) i pracowałem na nim aż do samoistnego wyłączenia. Uruchomiona tylko przeglądarka Chrome, a podłączenie do internetu poprzez WiFi. W przeglądarce GMail, Google Plus, Antyweb, panel admina, pisania artykułu, czytnik RSS, no i serwisy internetowe z wiadomościami z tego czytnika. Aby zmusić sprzęt do większego wysiłku, co jakiś czas uruchamiałem gry na Facebooku. Łącznie spędziłem na nich połowę testowego czasu.

Tak więc od samego początku towarzyszył mi w testach uciążliwy szum, który zanikał na chwilę, nawet podczas uruchomionej gry, by po chwili powrócić już jako dźwięk, przypominający działającą starą wojskową radiostacje. Naprawdę:). Ten element zdecydowanie mógłby być lepiej dopracowany, choć to też, całkiem możliwe, że to jednostkowa wada tego egzemplarza.

Po dwóch i pół godzinie pracy bateria rozładowała się już w 50%, pozostało tyle samo do zakończenia. Do szumu już się zdążyłem przyzwyczaić, niestety towarzyszy przez cały czas pracy z mniejszym lub większym natężeniem, niezależnie i bez powiązania z jakimiś konkretnymi operacjami w systemie. Od tego momentu już praktycznie tylko grałem, co odczuwalne było tez dla baterii, która już szybciej traciła procenty. Koło 22:00 wskazywało 26% i 1,35h do zakończenia pracy, a komunikat z ostrzeżeniem o rozładowaniu pojawił się o 22:45.

Niestety już 5 minut później komputer samoistnie się wyłączył. Co dobitnie pokazuje, by nie ufać jednak wskazaniom systemowym w tym zakresie i wcześniej zapisać i kończyć swoja pracę niż to sugerują komunikaty.

Czas ciągłej pracy na samej baterii wyniósł ostatecznie dokładnie 4 godziny i 20 minut (prognoza wskazywała 7,5 godziny). To też podobny czas do pełnego naładowania baterii. Dziś o 8:00 podłączyłem do zasilania, by dopiero o 12 pokazało 100% naładowania.

W kolejnym wpisie przedstawię wrażenia po teście z bardziej wymagającymi grami, które mam na koncie Steam, już z podłączonym do zasilania sprzętem:). Jeśli macie jakieś pytania, propozycje sprawdzenia tego ultrabooka w innych warunkach czy z innym oprogramowaniem lub cokolwiek innego – komentarze są Wasze:).