23

Ubuntu w przyszłym roku na 5% sprzedawanych komputerów?

Quo vadis Linuks? Oto pytanie, wokół którego trwa, choć teraz już bardziej tli się, niż płonie, „odwieczny” spór między tymi, którzy wywyższają pod niebiosa Linuksa i tymi, którzy wolą Windowsa lub Mac OS. Jest to oczywiście spór o to, co lepsze: open source czy zamknięty system, i trwa w nowej odmianie między użytkownikami Androida i […]

Quo vadis Linuks? Oto pytanie, wokół którego trwa, choć teraz już bardziej tli się, niż płonie, „odwieczny” spór między tymi, którzy wywyższają pod niebiosa Linuksa i tymi, którzy wolą Windowsa lub Mac OS. Jest to oczywiście spór o to, co lepsze: open source czy zamknięty system, i trwa w nowej odmianie między użytkownikami Androida i iOSa. Ponieważ oparty jest na subiektywnych odczuciach i ocenach nie ma szans na ostateczne rozstrzygnięcie, ale można spojrzeć na niego z w miarę obiektywnej perspektywy opartej na liczbach.

Oczywiście liczbach sprzedawanych urządzeń z danym systemem operacyjnym. Choć darmowy i wszechstronny, Linuks nie zyskał powszechnej akceptacji konsumentów, czy to indywidualnych czy biznesowych. Można oczywiście wskazać na kwestię promocji, czytaj – kto dysponuje większą gotówką, niemniej jednak Linuks raczej rzadziej niż częściej gości na domowych komputerach. Czy Ubuntu ma szansę na to, aby trafić do głównego nurtu?

Na to pytanie starał się odpowiedzieć parę miesięcy temu Grzegorz Ułan komentując zapowiedzi Marka Shuttlewortha, że Ubuntu będzie miało 200 milionów użytkowników w ciągu najbliższych czterech lat. Ostatnio pokazała się zaś kolejna wypowiedź przedstawiciela Canonical – Chrisa Kenyona, o tym, że w przyszłym roku na 5% dostarczonych do dystrybucji na całym świecie komputerów znajdzie się Ubuntu właśnie.

Według tych informacji w zeszłym roku na rynek trafiło około 8-10 milionów PC z Ubuntu na pokładzie. Ubuntu w zeszłym roku znajdowało się na sprzęcie wartym w sumie około 7,5 miliarda dolarów. W przyszłym roku Ubuntu ma znaleźć się na 18 milionach komputerów, co ma stanowił owe 5% całego rynku.

5% to naprawdę sporo wbrew pozorom. Nie od dziś firmy inwestują w open sourcowe rozwiązania, chcąc zdywersyfikować dostawców systemu dla swoich urządzeń, przykładem niech będzie Dell, który właśnie ogłosił partnerstwo z Red Hat. Ze wsparciem producentów hardware’u poziom 5% dla Ubuntu być może jest nawet osiągalny. Pamiętać jednak należy, że są to liczy dotyczące ilości sprzętu w kanałach dystrybucji i niekoniecznie oddających końcową sprzedaż. Poza tym do końca trudno ocenić czy osoba kupująca komputer z Linuksem będzie rzeczywiście z niego korzystać czy raczej nie zmieni szybko systemu.

Warto pamiętać, że choć Ubuntu jest systemem, z którego bez większych problemów już może korzystać zwykły śmiertelnik, to jednak wciąż jest to produkt zupełnie odmienny od tego, do czego przyzwyczajona jest większość klientów, którzy od najmłodszych lat, jeszcze na lekcjach informatyki, korzystali z Windowsa. Warto również dodać, że Windows jest teraz dodawany do wszystkiego, brakuje go jeszcze w chrupkach tylko, a to za sprawą strategii preinstalowania prowadzonej od lat przez Microsoft, która świetnie niweluje ryzyko zyskania większej popularności przez open sourcowe produkty.

Co dwudziesty komputer z Ubuntu? Chciałbym to zobaczyć, ale średnio w to wierzę.

 

Foto [1],[2]