Felietony

Ubuntu Makiem świata Linuksa

RK
Rafał Kurczyński

Fan mobilnych okienek, technologii internetowych o...

262

Odkąd pamiętam, lepiej przychodziło mi używać Ubuntu, niż np. Windowsa. Było to spowodowane paroma elementami, które spróbuję wam pokazać. Tak więc, zaczęło się od 2010 roku, kiedy to spróbowałem Ubuntu 10.10. System ten nauczył mnie ciut innego użytkowania komputera, pokazując, że da się żyć bez...

Odkąd pamiętam, lepiej przychodziło mi używać Ubuntu, niż np. Windowsa. Było to spowodowane paroma elementami, które spróbuję wam pokazać.

Tak więc, zaczęło się od 2010 roku, kiedy to spróbowałem Ubuntu 10.10. System ten nauczył mnie ciut innego użytkowania komputera, pokazując, że da się żyć bez Windowsa oraz usług Microsoftu. Ubuntu było kompletnie inne od wszystkiego, czego używałem do tamtej pory – Ubuntu mi się spodobało, a każda kolejna aktualizacja wprowadzała coś nowego, innego, unikatowego.

Unity było czymś świeżym, świat Linuksa to skrytykował

Canonical nie chciało więcej Gnome, KDE nie było tak dobre, jak chciał tego Mark Shuttleworth – nadszedł czas stworzyć coś nowego, czego jeszcze nie było. I nadszedł czas, gdy przy premierze Ubuntu 11.04 stało się coś, czemu nikt nie dowierzał – Canonical stworzyło własny interfejs graficzny, niebędący tym samym, czego używano do tej pory.

Unity w jego pierwszej wersji okazało się bardzo niestabilne i awaryjne, rysując jednak drogę rozwoju tego niesamowitego systemu, którym jest dzisiaj. Tak więc, nastało Ubuntu 11.10, które wprowadziło naprawdę wiele zmian, np. kompletne odcięcie się od interfejsu Gnome 2, oraz postawienie na autorskie rozwiązania – Unity 3D i Unity 2D, dedykowane słabszym komputerom.

Przy premierze 12.04 LTS (Długie wsparcie techniczne), Canonical pokazał światu system, którego nie wstydziło się wiele osób i korporacji – to było po prostu piękne, wydajne i ogólnodostępne. 13.04 było najważniejszym wydaniem w historii Canonical oraz Ubuntu. Było to, co prawda jedynie wyszlifowane wydanie 12.10, jednak jeszcze nigdy Ubuntu nie dostało tyle pochlebnych recenzji – ten system po prostu chodził, tak, jak miał chodzić i robił to świetnie.

Jednak Canonical to nie wystarczyło

Mark Shuttleworth jest wielkim człowiekiem. Jego wizja ekosystemu Ubuntu jest wspaniałą rzeczą, a Ubuntu Touch podpala umysły wielu użytkowników telefonów z Androidem, pragnących spróbować czegoś nowego, współpracującego z systemem, którego nie używają wszyscy. Tak jak Apple, Canonical dysponuje systemem, którego może spróbować każdy, jednak większość z nich boi się samej instalacji systemu – to naprawdę nie gryzie.

Interfejs Unity stał się podstawą trzech systemów operacyjnych Canonical, będących jednym – Ubuntu dla komputera, Ubuntu dla smartfonów i tabletów oraz Ubuntu dla telewizorów – trzy w cenie jednego, wszystko trzeba przepisać do spójnego kodu.

Mark zdecydował – zrywamy z serwerem X, idziemy krokami Apple, jednak robimy to tak, aby pasowało do naszej polityki – w ten sposób powstaje serwer wyświetlania Mir oraz Unity 8. Ubuntu pragnąć odciąć się od reszty, jednocześnie idąc do przodu wraz z polityką Open-Source stworzył własny serwer wyświetlania, który będzie najwydaniej pracować z autorskim interfejsem graficznym – Unity, pozostając nadal projektem ogólnodostępnym i otwartym – z tym że nikt go nie użyje, za dużo w tym pracy. W gonitwie, w której każdy sięgnął po Wayland, Canonical postanowiło zrobić krok w bok, stawiając tym samym na własne marzenia – jeden Mir, jedno Unity, tak wiele urządzeń – to może się udać.

Kolejny LTS zmieni postrzeganie otwartego systemu dla ludu

Pomyślmy – jeżeli Canonical uda się wszystko dopiąć na ostatni guzik, dostaniemy system przepisany do wydajnego standardu Qt, wspieranego przez serwer wyświetlania Mir, tworzony na miarę do środowiska Unity, używanego przez trzy systemy, których będzie mógł używać każdy, kto będzie miał na to ochotę, ponieważ system jest darmowy a jego wsparcie rośnie w oczach. Gdy Ubuntu przedostanie się do świadomości ludzi, jako nowy, fajny, wydajny i unikatowy system operacyjny, nie kolejny „Linux”, Canonical będzie łatwiej, a popularyzacja systemu ruszy do przodu.

Zawsze marzyłem o tym, aby w sklepach zobaczyć komputery sprzedawane z preinstalowalnym Ubuntu

Ubuntu jest systemem, który oferuje nam wszystko, czego potrzebuje poczciwy Kowalski. Znajdziemy tu pakiet biurowy Libre Office, odnajdziemy tu przeglądarki Chrome, Firefox oraz Opera. Bez trudu odnajdziemy tu platformę Steam, która co prawda nadal się rozwija, jednak oferuje nam już parę dobrych gier. Za pomocą Ubuntu zsynchronizujemy nasze urządzenia pod względem transferu multimediów oraz zajmiemy się wygodnym programowaniem, oraz pracą nad grafiką komputerową, zarówno rastrowej, jak i wektorowej.

Ubuntu jest pełnoprawnym system, który ma gigantyczne szanse na podbicie znacznego procentu rynku – nie ważne, czy będzie to duża część, czy mała, będzie – i to jest najważniejsze.

Pytanie brzmi, czego chcieć więcej?

Mark, podobnie jak Steve Jobs czy Bill Gates ma swoją wizję systemu, którą chce spełnić i uskuteczniać tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Patrząc z daleka na Ubuntu można dostrzec, że Ubuntu oddala się od konkurencji nie tylko w funkcjonalności, ale też popularności, bo powiedzcie mi – jeżeli spytacie się ludzi o jakąkolwiek znaną dystrybucją Linuksa, co powiedzą? Ubuntu, Android czy Fedora?

Canonical dąży do tego, aby najpierw zbudować podłoże jakim jest wydajny serwer wyświetlania i kuszący interfejs, aby później skupić się na innych usługach i funkcjach, takich jak pakiet biurowy, graficzny czy chmurowy (który już w jakiś sposób funkcjonuje).

Jeżeli porównamy dzisiejsze Ubuntu i pierwsze wydania Mac OS X, zauważyć możemy gigantyczne podobieństwo – oba systemy szykowały się na walkę z wiatrakami, której nie wygrały – jednak pozostały czymś więcej w świadomości ludzi – chociaż w przypadku Apple. Jak będzie z Ubuntu? Czas to pokaże.

Co sądzicie o Ubuntu? Używaliście go kiedyś?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Ubuntu