Apple

Twórcy popularnych aplikacji nie lubią ani Google ani Apple. Czy kogoś to dziwi?

Kamil Świtalski
3

Narzekanie na Apple i sklepy z aplikacjami to codzienność branży. Ale to także dobra okazja, by wbić szpilę i pochwalić się czymś nowym...

Przywykliśmy już do tego, że nikt nie lubi Big Techów i ich podejścia do współpracowników. I mimo że twórcy aplikacji mobilnych zmuszeni są współpracować zarówno z Google jak i Apple. Bo to oni rozwijają systemy na których pojawia się ich oprogramowanie oraz władają największymi sklepami w obrębie platformy, a w przypadku Apple — można powiedzieć, że jedynym. Ta współpraca układa się różnie — i dyskusje na temat praktyk włodarzy platform raczej nie ustają. Najczęściej w kwestii niesławnych procentów, które twórcy aplikacji muszą oddawać właścicielom sklepów. Teraz jednak Pawel Durov, twórca komunikatora Telegram, narzeka na Apple i ich proces akceptacji. I od lat słychać, że ten faktycznie nie jest kolorowy — ale da się przez niego przebrnąć. Tylko że w tej wiadomości ja widzę przede wszystkim marketing, huczne ogłoszenie "rewolucyjnych nowości" oraz... rozżalenie, że proces ten dla gwiazd takich jak jego komunikator trwa.

Telegram już miałby "rewolucyjne nowości" gdyby nie to, że Apple wciąż ich nie dopuściło

Na przykład nasza nadchodząca aktualizacja - która ma zrewolucjonizować sposób, w jaki ludzie wyrażają się w wiadomościach - utknęła w "przeglądzie" Apple przez dwa tygodnie, bez wyjaśnienia lub jakiejkolwiek informacji zwrotnej od Apple.

Dalej Durov idzie dalej — i pyta, że skoro jedna z 10 najpopularniejszych aplikacji na świecie jest w ten sposób traktowana, to on nawet nie chce myśleć jak źle musi się dziać wśród mniejszych twórców. Takich bez jakiejkolwiek siły przebicia. Ułomność tego procesu sprowadza zaś do... strat finansowych, które z tego powodu ponosi każda firma.

Jeśli Telegram, jedna z 10 najpopularniejszych aplikacji na świecie, jest traktowana w ten sposób, można sobie tylko wyobrazić trudności, jakich doświadczają mniejsi twórcy aplikacji. To nie jest tylko demoralizujące: powoduje bezpośrednie straty finansowe dla setek tysięcy aplikacji mobilnych na całym świecie.

Można by dyskutować na temat zasadności słów Durova godzinami, ale trudno mi się odnieść do tematu, bo sam nigdy niczego do App Store'a nie wysyłałem. Temat aplikacji mobilnych jest mi bliski i rozmawiałem z wieloma twórcami, którzy na proces wydawczy u Apple nigdy nie narzekali — mówili jednak wprost, że starają się go odpowiednio rozplanować, by wszystkie nowości i zmiany w oprogramowaniu pojawiały się tak, jak to sobie wcześniej rozpiszą we własnych kalendarzach. Pawel Durov jednak regularnie wydaje oświadczenia, po których o jego słowach w sieci robi się głośno. Temat akceptacji aplikacji oraz opłat w sklepach zawsze wzbudza spore zainteresowanie, a od kilku miesięcy dostępny jest przecież plan Telegram Premium. Twórca komunikatora po latach musi więc oddawać sporą część przychodów operatorom sklepów, widzi więc przeciekające mu przez palce pieniądze. A teraz jeszcze musi czekać na akceptację, bo nie ma specjalnego traktowania...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu