49

Superbezpieczny, potężny i piękny. Taki smartfon zawsze chciałeś mieć, ale… i tak go nie kupisz

Dzisiaj napisałem dla Was tekst o tym, że flagowca nie opłaca się kupować. I przy tym stanowisku twardo obstaję. Na biurku leżą topowe Lumie, iPhone i powiem Wam, że gdybym miał drugi raz przejść do kupna flagowego urządzenia, ze dwa - trzy razy bym się zastanowił. Tymczasem - Turing wypacza pojęcie "supersmartfona". Galaxy Note 7 to przy tym mały pikuś, iPhone przykrywa się po uszy amazingiem, a reszcie opada szczęka. Zapowiedziano urządzenie, które bezapelacyjnie będzie wydajnościowym potworem.

Turing Phone Cadenza – czyli takie „Lambo” wśród smartfonów

Na razie istnieje w fazie konceptu i niektórym z Was może się wydawać, że sprzęt w takim stanie pozostanie – marzenie, idea, kreślarski szkic. Inni z Was powiedzą, że specyfikacja, która została zapowiedziana jest „zbyt piękna”, by była prawdziwa. I ja tak uważam, ale tak po prostu projektowi niezwykle kibicuję. Choć z pewnością bym go nie kupił, wiele bym dał, żeby się nim pobawić przynajmniej godzinę, dwie. O pełnoprawnych testach nie marzę.

Dwa (to nie są żarty) procesory Snapdragon 830 wspierane przez 12 GB pamięci RAM (2 x 6 LPDDR4X, 512 GB pamięci wewnętrznej i obsługa maksymalnie dwóch kart microSD po 256 GB każda. Tylny aparat o matrycy 60 megapikseli (według źródła, mają się pojawić 4 jednostki składające się na owe 60 MP) i z przodu, 20 MP (dwie jednostki). Telefon będziemy mogli uruchomić za pomocą naszego głosu (nie do końca wiemy, jak ma działać ta technologia), a sprzęt pomieści… aż cztery karty nano-SIM. A teraz najlepsze – w urządzeniu mają znaleźć się dwie baterie – jedna, grafenowa o pojemności 2400 mAh oraz druga – 1600 mAh oparta na wodorze. Do tego, ekskluzywna obudowa grafenowa, obsługa aptX i obsługa WiGig. Specyfikacja absolutnie topowa i jak na smartfon – wręcz nierealna.

cadenza

Urządzeniem ma zawiadywać przeróbka Sailfish OS – Swordfish OS – system, który będzie oferował najwyższe standardy bezpieczeństwa i wsparty zostanie na uczeniu maszynowym, a dużo będzie zależeć również od analizy języka naturalnego w oprogramowaniu. Brzmi jak raj – ale teraz zejdźmy na ziemię.

Nie chcę myśleć o cenie tego urządzenia

Sprzedać nerkę? Za mało. Cyrograf z diabłem? Może by przeszło. Żeby kupić tak mocno „wypasione” urządzenie trzeba by było wydać więcej, niż za cały tuzin iPhone’ów 6S 64 GB. Użyte technologie nawet nam wydają się być nieco „zbyt kosmiczne” – combo grafenowa bateria + ta oparta na wodorze to dla nas absolutna abstrakcja. Dodatkowo, wszystkiego jest „aż za dużo”. O ile oryginalny Turing Phone, o ile był naprawdę potężny i ciekawy, to nie został zbytnio przekombinowany, tak Cadenza nie przypomina mi już smartfona, lecz dwójkę polskich ciężarowców, o których było głośno w Rio. Po prostu – telefon na potężnej dawce sterydów.

Ale – może być jeszcze tak, że Turing pójdzie po rozum do głowy i tego urządzenia nie wyda. Bo… kto je kupi? Oczywiście, gdyby firmy technologiczne płaciły mi tyle, ile uważacie, zapewne kupiłbym po jednym dla wszystkich członków mojej rodziny, kilka dla siebie (a co!) i jeszcze zostałoby mi na nowe Lambo. Rzeczywistość jest smutna, a lubię swoje narządy i nie chcę za nie pieniędzy. Mimo wszystko – liczę na to, że Turing zgłupieje, wyda Cadenzę i przynajmniej zobaczę ją w akcji.