tumblr
6

Tumblr walczy o użytkowników, ale czy ktoś mu jeszcze tam został?

Jeden z najbardziej znanych serwisów społecznościowych umiera na naszych oczach. Jakby nie patrzeć - na własne życzenie.

Media społecznościowe są niczym bez osób, które z nich korzystają. Pomimo tego, że tu i teraz często wydaje nam się, że dany serwis będzie żył wiecznie dzięki swojej popularności, to historia zna zbyt wiele przypadków, by o którymkolwiek portalu można było tak powiedzieć. Gdybym miał wymieniać najsławniejsze z poległych, to znalazło by się tam oczywiście MySpace, polska Nasza Klasa czy omawiany dziś tumblr. Odpływ użytkowników najczęściej spowodowany jest znalezieniem lepszej alternatywy, ale przypadek tego ostatniego serwisu pokazał, że łaska ludzi jeździ na bardzo pstrym koniu i wystarczy kilka złych ruchów by zirytować swoją społeczność, samemu wbijając sobie gwoździe do trumny. Co takiego stało się, że kupiona za ponad miliard dolarów firma została sprzedana parę lat później za 3 mln? Co poszło nie tak?

Jak zyskać i stracić wszystko – szkoła tumblr

Niedawno tumblr ogłosił kolejną falę walki, z użytkownikami, którzy łamią zasady serwisu. Tym razem padło na mowę nienawiści, która ma być ścigana nie tylko u źródła, ale także wśród osób, które reblogują takie treści. W ten sposób tumblr skasował 4, 5 miliona postów i tysiąc blogów, które były ich źródłem. Liczba ta robi co prawda wrażenie, ale jeżeli zestawimy ją z ponad 170 miliardami postów, jakie znajdują się w serwisie – jest śmiesznie niska. O tym, dlaczego uważam, że to właśnie takie działania przyczyniły się do zguby platformy, opowiem niebawem, ale zanim to nastąpi – krótkie wprowadzenie.

Ciężko wskazać okres w historii, w której tumblr cieszył się dobrą reputacją i nie plątał się obok niego jakiś skandal. Serwis mający ułatwiać dzielenie się swoją twórczością przez brak jakiejkolwiek kontroli stał się miejscem, w którym można było pozwolić sobie na wszystko, od promowania samobójstw i samookaleczeń, przez ideologie nazistowską i faszystowską, po dziecięcą pornografię. Oczywiście, ponad 90 proc. tego serwisu stanowiły blogi osób, które użytkowały serwis zgodnie z jego przeznaczeniem, ale jak to już w życiu bywa – to właśnie mniejszość wyrabiała opinie większości. Tym bardziej, że osoby zarządzające tumblrem nie widziały w tym nic złego, Dopóki nie wydarzyło się coś złego, zasłaniały się tym, że przecież „filtrują wszystkie treści”, dając milczące przyzwolenie by do serwisu wrzucano cokolwiek, ponieważ dzięki temu liczba użytkowników i ruch rósł jak na drożdżach. Serwisowi nie przeszkodziło nawet samobójstwo brytyjskiej nastolatki, która prowadziła w nim blog związany właśnie z samookaleczaniem.

Apple uderzyło tumblr tam gdzie boli

Chociaż tumblr borykał się z odpływem użytkowników już wcześniej, to 20 listopada 2018 r. to data, która ówczesnym właścicielom będzie się śniła po nocach. Wtedy też Apple podjęło decyzję, że nie będzie więcej tolerować zasłon dymnych ze strony portalu i wywaliło jego aplikację ze swojego Appstore. I wtedy właśnie właściciele portalu pokazali, na czym im tak naprawdę zależy. Kiedy groźba utraty ruchu stała się realna, nagle pornografia w ich serwisie zaczęła ich uwierać. Naprędce stworzyli więc narzędzie, które usuwało już istniejące treści z serwisu i blokowało dodawanie nowych. Niestety, fakt, że jego kod został sklejony w tak krótkim czasie, powodował jedyny możliwy skutek – działało ono tragicznie źle. Przede wszystkim – jeżeli automat skasował ci bloga, nie było od tego odwołania. Po drugie – narzędzie to było beznadziejnie nieprecyzyjne. Pomimo, że kasowało treści pornograficzne, to duża część z nich została przez bota pominięta, podczas gdy brał on na cel blogi z pornografią w ogóle niezwiązane. Szczególnie ucierpiały osoby dzielące się na tumblr swoimi rysunkami, blogi lifestylowe czy poświęcone np. tematyce LGBT. Wszystko to było polane sosem z braku kontaktu z administracją i lakonicznymi komunikatami ze strony zarządzających serwisem. Nie muszę chyba wspominać, że wspomniane narzędzie po wprowadzeniu nigdy nie zostało naprawione, więc omawiane problemy piętrzyły się z czasem.

Cel jednak został osiągnięty, aplikacja zawitała na Appstore. Jednak pojawił się inny problem – z tumblra masowo zaczęli uciekać użytkownicy. Globalne serwisy od razu oceniły, że to właśnie bezpośredni skutek bana na pornografię, jednak moim zdaniem, nie jest to do końca prawda. Pamiętajmy bowiem, że tumblr ma strukturę piramidy. Jesteś tam, ponieważ obserwujesz twórców i reblogujesz ich treści. Jednocześnie – ktoś obserwuje ciebie i rebloguje to, co ty umieszczasz na swoim blogu. W momencie, w którym część znanych twórców utraciła bezpowrotnie dorobek kilku lat i odeszła z portalu, wraz z nimi odeszła część osób, które je obserwowały. To z kolei spowodowało, że część obserwatorów tych obserwatorów również przestała wchodzić na serwis. W taki sposób jedna osoba była w stanie „zabrać ze sobą” całkiem sporą grupę użytkowników. Jednocześnie wytworzyła się też bardzo toksyczna dla popularności platformy narracja, że nie warto się starać budować społeczności w tumblr, bo ta w każdej chwili może zostać skasowana. To sprawiło, że z portalu odeszły także osoby, których ban bezpośrednio nie dotknął, a na ich miejsce nie przychodziły nowe.

tumblr kopnął społeczność, społeczność kopnęła tumblr

To, co zadecydowało o porażce tumblr to wcale nie ban na pornografię, ale podejście do swojej społeczności. Inne serwisy przecież też walczą z takimi treściami, nieraz dużo agresywniej, a jednak – osobom, które się tam znajdują to nie przeszkadza. Wszystko dlatego, że ich podejście do społeczności było inne. Zarządców tumblr nie obchodziło, czy ktoś straci dorobek wielu lat, albo czy nawet skonstruowane przez nich narzędzie będzie skuteczne – liczyło się tylko to, żeby aplikacja wróciła do Appstore. Twórcy zaczęli mieć wrażenie, że portal jest przeciwko nim i taka też narracja „poszła w świat”, skutecznie podbijana przez konkurencje, która w chaotycznych działaniach zarządu widziała szansę na zysk. Moim zdaniem największym zwycięzcą w tamtym okresie był nikt inny jak mistrz marketingu Pornhub, który skutecznie podsycał plotki o potencjalnym wykupieniu tumblr od Verizon.

I tu dochodzimy do momentu, w którym tumblr usuwając mowę nienawiści chce się pochwalić: „patrzcie, jest już bezpiecznie”, ale jedyny komunikat, który odczytują z tego osoby choć minimalnie  zaznajomione z tym, jak działa serwis, to: „Na tumblr wszystko po staremu”. Kasowanie 4,5 mln repostów i 1 tysiąca blogów to dla mnie w skali, jaką ma tumblr działanie fasadowe, jak każde podjęte przez serwis. Wątpię, by administratorzy zadbali nawet o to, by wykrywać zwroty homofobiczne czy rasistowskie w języku innym niż angielski. Wystarczy tę liczbę przyrównać do tego co zrobił Facebook rok temu, usuwając z serwisu 3 miliardy (!) fałszywych kont.

I co teraz?

Nie wiadomo, ile obecnie osób korzysta z tumblr. Serwis dzieli się ze światem tylko jedną liczbą – założonych blogów. Nie wiadomo ile z nich działa, ile zostało porzuconych, a ile skasowanych. Nie ma jednak co ukrywać, że dziś stanowi on cień samego siebie. Jego historia jest nauczką dla wszystkich w branży, że choć brzmi to jak truizm, to nie da się budować serwisu społecznościowego bez społeczności. Jak widać – niektórzy tego nie wiedzieli.

Źródło: Phonearena