28

Tryb offline w Disney+ może być wzorem dla Netfliksa, HBO GO i innych

Tryb offline to bardzo pożądana przez użytkowników funkcja na rynku usług VOD, lecz niektóre serwisy dopiero zaczynają pozwalać na pobieranie treści wideo, zaś jeszcze inne w ogóle nie mają takich zamiarów. Disney+ może jednak ustanowić nowy standard ze swoim podejściem do działania trybu offline.

Usługi VOD kojarzą nam się przede wszystkim ze streamingiem – dzięki szybkiej łączności z Internetem, po kliknięciu na przycisk odtwórz infrastruktura potrzebuje zaledwie kilku sekund, by rozpocząć projekcję filmu. Z takiego sposobu oglądania korzystamy nie tylko w domach, gdzie dysponujemy stabilnym i wydajnym połączeniem, ale także w ruchu, gdzie można polegać na łączności LTE. Ta pozwala na osiąganie jakości HD nawet przy słabszym zasięgu i muszę przyznać, że nie raz zdarzyło mi się w ten sposób coś obejrzeć, gdy miałem wolną chwilę poza domem.

Co nowego na Netflix na listopad 2019 – lista nowych filmów i seriali

Tryb offline w serwisie VOD to konieczność

Nie zawsze jednak możemy na takim połączeniu mobilnym polegać. Co więcej, nie zawsze wolno nam z niego skorzystać, dlatego gdy nowoczesność spotyka się z przeszkodami, należy sięgnąć po wcześniejsze, sprawdzone metody. W przypadku jest nią oczywiście możliwość pobierania treści do pamięci urządzenia. To, co w przypadku strumieniowania muzyki było czymś powszechnym, wśród serwisów VOD wcale nie było takie popularne jeszcze jakiś czas temu. Doskonale pamiętam jak dużym wydarzeniem było dodanie trybu offline do aplikacji mobilnych Netfliksa i jak długo (bo do zeszłego tygodnia) musieliśmy czekać na tę funkcję w HBO GO (która notabene dostępna jest na razie tylko na Androidzie). Ale dzięki temu podróż autem, pociągiem czy samolotem, a także metrem z ulubionymi filmami i serialami nie jest już problemem dla subskrybentów takich usług.

Pobierz i oglądaj nawet, gdy tytuł zniknie z oferty

Nadchodząca nowa platforma VOD Disney+ zamierza jednak przenieść ten tryb offline na nowy poziom. Gdy przeczytałem o planach szefostwa serwisu, od razu skojarzyło mi się to z rynkiem gier, gdzie obowiązuje podobna zasada. Po zakupie wersji cyfrowej gry trafia ona do naszej biblioteki, jednak nawet po usunięciu jej z katalogu sklepu wciąż mamy do niej dostęp i bez żadnych dodatkowych przygód możliwe jest jej pobranie i uruchomienie.

Na Disney+ będziemy mogli pobierać prawdopodobnie wszystkie treści wideo do pamięci naszych urządzeń. Jak zapowiada CEO Disney’a, Bob Iger, pobrane filmy i seriale pozostaną do naszej dyspozycji nawet po ich zniknięciu z oferty platformy. To niespotykane i wyjątkowe wręcz podejście, ponieważ Netflix, HBO GO czy Prime Video odetną nam dostęp do takich treści nie tylko, gdy umowa licencyjna dobiegnie końca, ale nawet o wiele wcześniej, bo już po kilku dniach od pobrania.

Taka strategia wynika z zobowiązań, przed jakimi stanie Disney, gdy niezbędne będzie rotowanie tytułami w ofercie. Mimo, że w rękach Disney są już takie marki jak Star Wars, Marvel, Pixar, FOX czy National Geographic, to należące do nich treści były odsprzedawane innymi dystrybutorom i lokalnym serwisom przez długi czas, więc katalog Disney+ nie będzie wszędzie kompletny w 100%. Niewykluczone, że jakiś czas po starcie Disney+, firma zdecyduje się na dzielenie się swoimi treściami z innymi.

Zobacz też: Nasze wrażenia – Disney+ jest usługą VOD, na którą warto czekać

Niezależnie od tego, Disney+ może zaimponować niektórym użytkownikom serwisu, ponieważ ci będą mieli pewność, że ich ulubiony film lub serial (który mogą oglądać w kółko bez końca) będzie zawsze do ich dyspozycji. Niezbędne jest oczywiście posiadanie aktywnej subskrypcji, by takie pobrane treści odtwarzać, ale najwięksi fani treści dostępnych w Disney+ chyba nie będą mieli z tym problemu.

Aktualizacja: Szef Disney’a nie był jednak wystarczająco precyzyjny, gdy mówił o planach swojej firmy – jak wyjaśnili pracownicy Disney w rozmowie z The Verge, tryb offline nie będzie w stanie zatrzymać tytułów w pamięci urządzenia po tym, jak zostaną usunięte z oferty.