Felietony

Truth od Trumpa jak Albicla od Sakiewicza. "Bez cenzury" to kpina

JS
Jakub Szczęsny
2

Jak ktoś Ci mówi, że chce walczyć z cenzurą bo "big tech" wszystko banuje i jednocześnie jest związany z konkretną opcją ideologiczną... to najpewniej jest kłamcą. Truth - platforma społecznościowa Donalda Trumpa, której powstanie zawdzięczamy Twitterowi (który wykopał byłego prezydenta USA ze swojego podwórka) - shadowbanuje. Standardy jak w Albicla, serwisie który rozdawał bany nawet za krytykę tutaj. No, nie mogłem się powstrzymać.

To, że Trump pod koniec swojej prezydentury narozrabiał - wiemy wszyscy. Narozrabiał nawet na tyle, że zginęli ludzie. Nie dość, że ludzi poszczuł na Kapitol, to w dodatku nie bardzo chciał to wszystko zatrzymać. Wszystko to doprowadziło do śledztwa, w którym współpracownicy - w trakcie zeznań - zasadniczo obciążają byłego prezydenta USA odpowiedzialnością za tę tragedię. I właściwie, to ten wątek dotyczy platformy Truth, czyli "lepszego, social medium bez cenzury". Co ciekawe, ów twór reklamuje się jako "raj dla wolności słowa". Tak? Guano prawda.

Jak podaje Business Insider, Cheyenne Hunt-Majer w swoim raporcie na temat Truth Social wykazała, iż moderatorzy serwisu rozdają "shadowbany" za nieprawomyślne treści. Wystarczy być "antytrumpowcem" (wiecie, że antytrumpowych konserwatystów też blokowali?), żeby takowego otrzymać. Eksperymenty dotyczące shadowbanów polegały na umieszczaniu tam prowokacyjnych treści, które nie są zgodne z linią ideową obozu pro-trumpowego. Następnie sprawdzano, czy takie rzeczy są dostępne w serwisie dla użytkowników. Udało się udowodnić, że moderatorzy - bez żadnych powiadomień dla autorów, czy też ostrzeżeń - najpewniej czynili takie materiały niedostępnymi.

W raporcie można znaleźć informacje także i o postach dotyczących aborcji i kontroli urodzeń, a także dostępu do broni palnej. Mało tego, dziwnym trafem niemożliwe stało się umieszczenie linku do Breitbart - strony internetowej skrajnej prawicy. Hello, Truth?! Miało być bez cenzury! Business Insider zwrócił się nawet z pytaniami do Truth: ci odpowiedzieli, że nigdy nie stosowali shadowbanów i nigdy tego robić nie będą. Nie dość, że kłamali przed otwarciem serwisu... to jeszcze kłamią teraz.

Jak wynika z dostępnych na temat Truth informacji - serwis dysponuje AI, która analizuje posty i oznacza te, które mogą zawierać nawoływanie do przemocy, pornografię lub inne zakazane przez prawo treści. Następnie do gry wchodzą moderatorzy, którzy sprawdzają czy rzeczywiście są to rzeczy niezgodne z regulaminem. Zwolennicy Trumpa oraz Truth wskazują, że ten proces może nie być odporny na ludzkie błędy. Okej, jednak umówmy się - skoro w trakcie eksperymentu wykazano, że pewne materiały bez ostrzeżenia "ulatują" z Truth, to coś jest nie tak. W byciu niezgodnym z polityką Trumpa nie ma nic nielegalnego.

Polska przetarła szlaki dla Truth. Mamy przecież Albicla

Serwis tak zły na wielu poziomach, że aż strach. Początkowo - tragiczny technologicznie, będący wręcz karykaturą poważnego projektu software'owego. Potem, było śmiesznie już głównie w zakresie braku konsekwencji twórców. Chociażby ja oraz Grzegorz Marczak, otrzymaliśmy bany na Albicla... za krytykę tutaj - na Antywebie. O sprawie pisały największe redakcje w kraju, między innymi Wirtualne Media. Po interwencji ze strony "czwartej władzy" - odbanowano nas, a sprawę nazwano "błędem serwisu".

Raz jeszcze, Moi Drodzy. Jeżeli ktoś mówi Wam, że nigdy nie będzie stosował cenzury i jednocześnie pochodzi z pewnej opcji ideowej (lub identyfikuje się z nią), najpewniej Was okłamał. I tutaj mówię to niezależnie od Waszych, czy swoich preferencji politycznych. Wskazuję tu zarówno na lewą, jak i prawą stronę dyskursu ideologicznego: każdy ma sporo za uszami i każdy ma interes w tym, żeby wyciszać oponentów lub utrudniać im "pracę".

Będę dalej obserwować kabaret w wykonaniu Truth. Albicla też sobie obserwuję. Wiecie, że "gorące tematy" z tego serwisu umieszcza się... w Gazecie Polskiej? Dzisiaj to zauważyłem i szczerze, roześmiało mnie to niesamowicie. Kółeczko wzajemnej, nieuzasadnionej adoracji.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu