9

Trunk Club – ciekawy pomysł jak zmusić mężczyzn do dbania o siebie i na tym zarobić

Co prawda sytuacja jest coraz lepsza, ale wciąż wielu mężczyzn i to zarówno w Polsce, jak i poza nią, ma problemy z przełamaniem się i rozpoczęciem „dbania o siebie”. Bieganie czy siłownia są jak najbardziej chodliwym tematem i nie ma wstydu o nich wspomnieć w towarzystwie, ale wielogodzinne eskapady na zakupy? To lepiej przemilczeć. Faceci […]

Co prawda sytuacja jest coraz lepsza, ale wciąż wielu mężczyzn i to zarówno w Polsce, jak i poza nią, ma problemy z przełamaniem się i rozpoczęciem „dbania o siebie”. Bieganie czy siłownia są jak najbardziej chodliwym tematem i nie ma wstydu o nich wspomnieć w towarzystwie, ale wielogodzinne eskapady na zakupy? To lepiej przemilczeć. Faceci oficjalnie nie mają na to czasu i przede wszystkim – nie przepadają za tym. Jak tego uniknąć i jednocześnie nie zapuścić się? W sukurs przychodzi Trunk Club.

Podczas gdy w Polsce coraz popularniejsze stają się usługi personal shopperów (to ci, co zabierają cię fizycznie do centrum handlowego i pomagają dobrać ciuchy), w USA tego typu usługi dostępne są już w sieci. W Trunk Clubie najpierw się rejestrujemy i po krótkim czasie kontaktuje się z nami w wybrany sposób (Skype, telefon, mail, cokolwiek) stylista, z którym przeprowadzamy wywiad na temat naszego stylu, rozmiarów czy preferencji. Następnie kompletowana jest dla nas paczka z odzieżą i odbieramy ją u siebie w domu (albo hotelu, albo gdziekolwiek…). Przymierzamy, co nam się podoba – zostawiamy, co nie – odsyłamy z powrotem na koszt Trunk Clubu w uprzednio przygotowanym pudle.

Proste, wygodne i bez wychodzenia z domu. Facet może czuć się zadbany, być na bieżąco z trendami, a centrum handlowego nie widzieć na oczy. TC zarabia na tym, że kupuje odzież bezpośrednio od producentów i sprzedaje ją w cenach detalicznych, bez promocji i wyprzedaży. Dodatkowo spore pole do manewru jest też pod względem układania się z poszczególnymi markami. I tak, Brian Spaly będący CEO Trunk Clubu był wcześniej założycielem Bonobos również będącego w ofercie TC.

Obecnie z usług TC korzysta ponad 3500 osób, co w skali amerykańskiej (i każdej innej) wydaje się być niczym, choć wystarczyło ostatnio do pozyskania 11 milionów dolarów finansowania. Szansa na przyjęcie się u nas? Wbrew pozorom wydaje mi się niemała, choć potrzeba by sporej odwagi, aby najpierw stworzyć odpowiedni pod względem rozmiarów magazyn. Ale potem promocja poprzez telewizje śniadaniowe powinna pójść już z górki.