6

Trudne czasy dla Japończyków: jednego giganta tech przejmują Chińczycy, drugi ma olbrzymie straty

Ten dzień z pewnością nie będzie miło wspominany w Japonii, zwłaszcza w branży technologicznej Kraju Kwitnącej Wiśni. Omawiane są dwie informacje, które po pierwsze, trudno uznać za dobre dla Japończyków, a po drugie, mają spore znaczenie dla ich biznesu. W jednym przypadku chodzi o Toshibę, która spodziewa się olbrzymich strat, w drugim o Sharpa, który wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi zostanie przejęty przez Foxconna. A zatem trafi w chińskie (tajwańskie) ręce...

Część z Was pewnie kojarzy oba tematy, poświęcałem im uwagę na AW, ale pojawiły się nowe doniesienia, więc warto uzupełnić historię. Zwłaszcza teraz. To czas prezentowania raportów kwartalnych, w tym kontekście przywołałem ostatnio kilka firm z różnych państw. Zaskoczenia wielkiego nie było: Amerykanie zarabiają, koreański Samsung zarabia, chińskie Alibaba czy Lenovo też dorzucają do skarbca złote monety. Nie brakuje informacji o firmach, które dobrze sobie radzą. Czasem nawet bardzo dobrze. W Japonii jest z tym problem.

Toshiba zmienia prognozy

Znana wszystkim Toshiba nie tylko poinformowała o stratach w ostatnim kwartale 2015 roku – korporacja podała też prognozy dotyczące roku fiskalnego, który niebawem dobiegnie końca. I nie są to dobre informacje: firma spodziewa się strat na poziomie około 6 mld dolarów. To już nie są przelewki, przy tym straty HTC wyglądają na naprawdę dobre wyniki. Czym spowodowane są kiepskie rezultaty japońskiego giganta? Powodów jest sporo, trudno tu wskazać na jedną odpowiedź. Natychmiast przywołuje się skandal z fałszowaniem wyników w poprzednich latach, co ma oczywiście wpływ na straty, ale to element większej układanki.

Toshiba, podobnie jak inne leciwe japońskie korporacje, po prostu stała się podmiotem skostniałym. Przecież nie jest to jedyny biznes z tego kraju, który zmaga się z problemami – dla przykładu porządki w Sony trwają kilku lat i pewnie szybko się nie skończą. W strukturze Toshiby znajdziemy oddziały, które są nierentowne, a restrukturyzacja raczej nie jest warta zachodu, firma zmaga się pewnie ze zbyt długą listą płac, model zarządzania i przepływ informacji nie pasują do szybko zmieniającej się rzeczywistości. Do tego dochodzą agresywna konkurencja z Chin i Korei Południowej, stagnacja japońskiej gospodarki, zawirowania na rynkach walutowych, a nawet klęski żywiołowe sprzed kilku lat. Jak już pisałem, jest tego sporo.

Tłumaczenia i wyjaśnienia niewiele jednak zmieniają – one nie pomogą firmie. Jej potrzebny jest program naprawczy. Na szczęście zaczęto go wdrażać. firma zostanie odchudzona, pewnie pozbędzie się oddziału produkującego sprzęt medyczny, możliwe, że podobny los spotka segment zajmujący się elektroniką użytkową. Co pozostanie? Chociażby biznes nuklearny. Działać trzeba szybko i zdecydowanie, bo każdy kwartał zwłoki i zawahania jedynie pogarsza sytuację. Efekt może być przecież taki, że Toshiba wpadnie w naprawdę duże tarapaty prowadzące do bankructwa albo przejęcia. Warto w tym miejscu wspomnieć, że akcje korporacji nie były na tak niskim poziomie od kilku dekad…

Sharp trafia w chińskie ręce

Jeżeli Toshiby nie uzdrowią Japończycy, to może wezmą się za to obcokrajowcy? Tu dochodzimy do drugiej kiepskiej, z punktu widzenia Japonii, informacji. Potwierdziły się wcześniejsze doniesienia, Foxconn przejmie korporację Sharp. Szczegóły są jeszcze omawiane, ale obie strony są na tak. To będzie największe przejecie giganta technologicznego w historii Japonii. Chociaż Sharp nie miał za bardzo wyboru, bo jego sytuacja jest naprawdę zła, dla obywateli Kraju Wschodzącego Słońca to swoisty policzek – wielki sąsiad, a przy tym kraj, z którym stosunki nie są idealne, z którym od wieków rywalizuje się na różnych polach, przejmuje dawną chlubę Japończyków. To nie może cieszyć – nawet, jeśli firmie groził upadek.

Jak Foxconn wykorzysta Sharpa i czy przyniesie mu to wymierne korzyści? To pytanie pojawia się od pewnego czasu w branży i brak jednoznacznej odpowiedzi. Gigant z Tajwanu ma pewnie solidny plan, posiada też środki i możliwości, by zrobić użytek z przejmowanego biznesu. Ale czasy nie są łatwe, firma będzie się musiała postarać, by inwestowane miliardy do niej wróciły. Zdecydowanie będzie tu co obserwować.

Tak kończy się tydzień dla Japończyków. A jeszcze kilka dekad temu to ich firmy rozdawały karty w tym biznesie…