Netflix

Travelers na Netfliksie perełką nie jest, ale i tak warto ten serial obejrzeć

PW
Paweł Winiarski
13

Stranger Things, The OA, Daredevil - to moim zdaniem najmocniejsze propozycje na platformie Netflix. Ale obok nich są też mniej wyróżniające się produkcje. Czy to znaczy, że nie warto się nimi interesować? Niekoniecznie. Zaliczyłem pierwszy sezon Travelers i dobrze się przy tym bawiłem, choć to raczej przeciętny serial.

Travelers znalazłem przeglądając nie Netfliksa, ale komentarze pod niedawnym artykułem Grześka, w którym polecaliście seriale. Jak to niestety ze mną bywa, seans trochę się odłożył, ale skoro część znajomych również miała go na liście rzeczy do obejrzenia, dałem mu szansę. I od razu napiszę - to przeciętniak, ale wciąż wart obejrzenia. Serial przecież nie zawsze musi być odkrywczy czy kontrowersyjny, by dobrze się przy nim bawić.

Travelers to serial stworzony przez Netfliksa w koprodukcji z kanadyjską stacją Showcase. Twórcą i scenarzystą produkcji jest współtwórca serialu Gwiezdne worta - Brad Wright. W rolę głównego bohatera wciela się natomiast Erik McCormack.

Trochę oryginalności

Najciekawszy w całym Travelers jest wątek główny, a w zasadzie koncepcja, wokół której zbudowana jest cała opowieść. Otóż w dalekiej przyszłości ludzie prawie się wyniszczyli i świat nie przypomina tego, do czego przywykliśmy. Aby uratować Ziemię, ludzkość i samo człowieczeństwo, mieszkańcy przyszłości wysyłają do XXI wieku swoje świadomości. Nie roboty czy osoby jak w Terminatorze, ale właśnie świadomości. Krótkie wyjaśnienie jak to działa nie będzie raczej spoilerem - tytułowi podróżnicy, a w zasadzie osoby odpowiedzialne za ich wysyłanie do naszej epoki, doskonale znają czas i miejsce zgonu przypadkowych ludzi. Chwilę przed śmiercią można przesłać do ich umysłu swoją świadomość i przejąć władzę nad jego ciałem. Oznacza to, że tytułowi podróżnicy przejmują nie tylko fizyczną powłokę mieszkańca XXI wieku, ale również jego życie, starając się wtopić w otoczenie i wieść normalne życie.

Oczywiście to tylko przykrywka, podróżnicy nie są bowiem wysyłani celem zamieszkania w lepszym świecie. Ich zadaniem jest zapobieganie wydarzeniom, które przyczyniły się do wyniszczenia ich rzeczywistości. Fajne, prawda?

Paczka przyjaciół

Choć tytułowi podróżnicy rozsiani są po całym świecie, nam przyjdzie śledzić losy ekipy składającej się z pięciu osób. Będą się one musiały ze sobą zaprzyjaźnić oraz zmierzyć z życiem w XXI wieku i problemami swoich „gospodarzy”, czyli ludzi, których życie przejęli. Mieszają się tu więc wątki ważne dla człowieczeństwa, z tymi osobistymi lub na pierwszy rzut oka kompletnie nieistotnymi. Dzięki temu przez dwanaście odcinków udało mi się z bohaterami zaprzyjaźnić, część polubić bardziej, a część mniej. Do tego na samym końcu dostajemy niezłego cliffhangera, po którym pierwsze co zrobiłem, to sprawdzenie kiedy zostanie wypuszczony drugi sezon.

Przeciętny, ale fajny

Gdyby ktoś zapytał mnie, co odróżnia Travelers od jakiegokolwiek innego serialu science-fiction, nie umiałbym odpowiedzieć. O ile jeszcze sama opowieść jest moim zdaniem całkiem oryginalna, to zarówno perypetie bohaterów, jak i zwroty akcji widziałem już wielokrotnie. Gra aktorska to też dość przeciętny poziom, najlepiej w swoją rolę wcieliła się urocza MacKenzie Porter, ale warto zaznaczyć, że to właśnie ona dostała najtrudniejszego bohatera.

W Travelers nie było żadnej spektakularnej akcji, może ze dwa fajne zwroty - serial jest po prostu lekki i przyjemny. Tylko czy to na pewno minus? Spotkałem się z opiniami, że jeśli odpuścicie w połowie, nie będziecie czuć potrzeby powrotu. Ja rozłożyłem sobie Travelers na kilka dni i chętnie włączałem kolejne odcinki mimo tego, że większość z nich była mocno przewidywalna. To fajny umilacz czasu na wyjazdy, choć pewnie po seansie część osób zupełnie o nim zapomni. Ale ogląda się go przyjemnie i właśnie dlatego polecam zwrócić na niego uwagę. Oczywiście kiedy obejrzycie już takie perełki jak Stranger Things czy The OA.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

NetflixRecenzja